kronika rodzinna
2017-12-29
BESKID ŚLĄSKI: Malinowska Skała w zimowej aurze

Droga wije się zakosami, a znak informujący o założeniu łańcuchów w okresie zimowym nie nastraja optymistycznie. Im wyżej, tym więcej płatków śniegu spada na szybę, a widoczność staje się bardziej ograniczona. Na szczęście dojechaliśmy bez niespodzianek. Wysiadamy z auta na Przełęczy Salmopolskiej i po założeniu stuptutów szukamy wejścia na szlak czerwony. Dzisiejszy cel: Malinowska Skała.

– Czerwony? Na Malinowską pewnie? To w tamtą stronę – sprzedawca góralskich serków wskazuje kierunek po drugiej stronie drogi. – Trzeba obejść krzyż – dodaje.

Inna nazwa przełęczy, to Biały Krzyż i właśnie tak nazwano sporą restaurację oraz ośrodek narciarski funkcjonujący w tym miejscu. Krzyża nie widać, bo mgła. Wokół sporo śniegu, choć na dole, w Szczyrku, było go naprawdę niewiele. Ale po to właśnie tutaj przyjechaliśmy – by 23 grudnia, dzień przed Wigilią, poczuć magię śnieżnych świąt, gdy na nizinach aura raczej wiosenna z temperaturami na plusie.

Naszej radości z zimy nie są w stanie zmącić wątpliwości pana od serków.
– Czy szlak przetarty? Czy ktoś dzisiaj tamtędy szedł? – zastanawia się, widząc, że w góry wybieram się z dwójką małoletnich chłopców.

Szlak namierzamy, choć faktycznie w białości dookoła niewiele można dojrzeć. Na szczęście wiedzie w lesie, ścieżka jest więc pomiędzy drzewami w miarę oczywista, a przed nami ktoś już zdążył wydeptać ślad w śniegu. Chłopcy zachwyceni są ilością białego puchu naokoło. Trzeba ich mocno dyscyplinować, by nie rzucali się w śnieg co 2 metry. Przeczesują ośnieżone krzaki, zapadają się po kolana albo pas, wypróbowują nowy sposób poruszania się – czołgając się.

 



Zawsze powtarzam, że jeśli jakieś dziecko nie lubi chodzić po górach, to trzeba je zabrać zimą na szlak. Wtedy zapomina się o wysiłku, a cały czas myśli o zabawie. Albo trzeba mu dostarczyć do towarzystwa rówieśników. Tego dnia Dominika z tatą wybrali jazdę na nartach w nowo powstałym ośrodku Szczyrk Mountain Resort, więc udział w wycieczce zaproponowałam koledze Jędrka, dzięki czemu wzajemnie się bez przerwy motywowali do marszu.

 



Wejście na Malinowską Skałę to bardzo fajna opcja szybkiej i atrakcyjnej dla dzieciaków wycieczki. W okresie wiosenno-letnim z Przełęczy Salmopolskiej przez Malinów dociera się na miejsce w 1,5 godziny. Zimą jednak czas się znacznie wydłuża, nie tylko przez zimowe zabawy na śniegu, ale sam fakt brnięcia zaśnieżoną ścieżką. Dzieciaki trzeba odpowiednio zabezpieczyć. Koniecznie są rękawice narciarskie, przydadzą się spodnie narciarskie i wodoodporna kurtka, świetnie zimą sprawdzają się stuptuty, dzięki którym śnieg nie wpada do butów. Mimo to konieczne są zapasowe skarpetki! Ciepła herbata w termosie wskazana i przekąski, które uzupełnią energię.

 



Sporo jej tracimy na początkowym odcinku podejścia pod Malinów (1115 m n.p.m.). Potem dopiero ścieżka się wypłaszcza. Ławeczka w pobliżu szczytu zachęca do kontemplacji, ale tego dnia widoków żadnych nie mamy. Za to w śniegu świetnie się zbiega i sporo czasu dzięki temu nadrabiamy. Aż do kolejnego podejścia – już pod samą kopułę szczytową Malinowskiej Skały.

 



– Już niedaleko. Tylko na szczycie mocno wieje – ostrzegają spotkani na szlaku biegacze. Mimo tak niesprzyjających warunków w góry wybrało się wielu turystów, którzy zamiast przygotowań świątecznych woleli – tak jak – my wędrówkę.

Faktycznie po wyjściu ponad granicę lasu musimy walczyć z wiatrem, dodatkowo wyszukując właściwą drogę pośród wiatrołomów. Wszystko malowniczo pokryte jest szadzią i tworzy nieziemski krajobraz, ale można się domyślić, że zniszczenia nie były dziełem człowieka.

 



Parę minut później meldujemy się na szczycie przy tabliczce z jego nazwą i wysokością: Malinowska Skała, 1152 m n.p.m. Najważniejsza jest owa skała, czyli rzecz nietypowa jak na Beskidy, ale ponoć charakterystyczna dla Beskidu Śląskiego. Malinowska wychodnia skalna to najbardziej rozpoznawalny symbol tych gór. Szczególnie skałka z głęboką niszą, w której oczywiście od razu chowają się dzieciaki.

 

 

 



W miejscu tym jesteśmy po raz pierwszy, ale już teraz wiemy, że musimy wrócić na wiosnę, by zrealizować pierwotny plan wycieczki. Zakładał on dotarcie przez Malinowską Skałę dalej na Skrzyczne. Niestety otwarty teren nie chroni nas już przed wiatrem, jak to było wcześniej w lesie, śnieg nie jest udeptany, a z orientacją w śnieżnej bieli mam duży problem. Wycofuję się więc na znany i sprawdzony odcinek szlaku. Wracamy po własnych śladach i jak to zazwyczaj bywa, droga w dół mija błyskawiczne.

 



Dzieciaki miały niesamowitą frajdę z zimowej wycieczki. Trudne warunki zupełnie nie zrobiły na nich wrażenia, wręcz przeciwnie – to właśnie ich najbardziej nakręcało. Malinowska Skała bardzo im się spodobała i jestem przekonana, że każdemu dziecku, które tutaj dotrze, podziała na wyobraźnię.

A wiecie, co było najbardziej nieprawdopodobne? Że kilka kilometrów za Szczyrkiem po zimie nie było już śladu...




 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

W stronę Hengam płyniemy motorówką. To maleńka wyspa oddalona zaledwie o 2 km od znacznie większej wyspy Qeshm. Zapewne nie byłaby tak znana, gdyby nie... delfiny

Krótka charakterystyka wysp i informacje praktyczne, które udało nam się zebrać podczas dwóch wyjazdów do Iranu w pierwszej połowie 2017 r.

Wydawało nam się, że Niepołomice i Puszczę Niepołomicką znamy na wylot. Jej dukty przemierzaliśmy pieszo, biegowo, na nartach i – oczywiście – na rowerach! Poszukiwanie geokeszy uświadomiło nam jednak, jak wiele miejsc zostało jeszcze do odkrycia.

Pierwsze zimowe skojarzenie z Jaworzyną Krynicką? Oczywiście narty, ale jej okolice to nie tylko trasy dla miłośników białego sportu, to także atrakcyjne szlaki piesze.

Większość osób przyjeżdża do Izraela na pielgrzymkę lub poplażować nad Morzem Czerwonym. Ja polecam aktywny wypoczynek!

...
...
...
...