Chorwacja po sezonie

Kilka lat temu wjechaliśmy do Chorwacji od strony Bośni i Hercegowiny. Zachwyciliśmy się od razu krajobrazem: górami z jednej strony i  z drugiej morzem oraz tym, że takie widoki ciągną się kilometrami, gdy jedzie się na południe kraju.


– To ponoć najpiękniejsze miasto Chorwacji, może warto je zobaczyć? – pomyśleliśmy, mijając drogowskaz z napisem Dubrownik. Zjechaliśmy... Lipiec, szczyt sezonu, więc przed wjazdem do miasta ustawiła się kolejka samochodów. Szybko się wycofaliśmy i już bez przystanków dotarliśmy do Czarnogóry, głównego celu wyjazdu. Wtedy okolice Boki Kotorskiej zauroczyły nas zdecydowanie bardziej niż widoki na chorwackie wybrzeże.


W drodze powrotnej zaplanowaliśmy jeden nocleg na polu namiotowym w Chorwacji. Pamiętam niesamowite zagęszczenie namiotów i przyczep kempingowych. Zewsząd było słychać język polski. Na szczęście znalazł się skrawek trawy dla nas. Następnego dnia mieliśmy wracać zaraz do Polski. Bez żalu. Wtedy Chorwacja mnie przytłoczyła. Plażowaniem nigdy nie byłam zachwycona, tłumami tym bardziej, zniechęcały wysokie ceny, wszyscy tam jeździli... Owszem, było pięknie, ale przecież znaliśmy bardziej malownicze miejsca.

Mimo to od czasu do czasu przychodziła do mnie myśl, żeby tam wrócić. Znajomi polecali miejsca bez wczasowiczów, oglądałam zdjęcia zachwycających plaż i wysepek, kusiły górskie tereny, nie tylko wybrzeże. Aż wreszcie w październiku tego roku udało się! Trafiłam - tak jak sobie to wymarzyłam - do Chorwacji po sezonie.

Jaka wygląda jesienią?

 

Wybrzeże jak wymarłe! Widoki tak samo piękne jak latem...



Bez korków na drogach
Przede wszystkim zajechaliśmy na miejsce szybko i bezpiecznie. Z domu wyjechaliśmy o 20.00, a na miejscu, w okolicy Omiša w Dalmacji byliśmy już przed 10.00 rano. Nawet pobocznymi drogami wzdłuż wybrzeża jechaliśmy bez korków, również w pobliżu tych bardziej znanych i turystycznych miejscowości.

Turystyczne miasteczka bez tłumów
Ciekawa jestem, jak wygląda Dubrownik po sezonie... Tak daleko na południe nie dotarliśmy, ale Trogir wydawał się nawet nieco wymarły. W Duće koło Omiša byliśmy chyba jedynymi gośćmi w całym miasteczku. W samym Omišu spotkaliśmy nieco więcej zagranicznych turystów, ale to chyba tylko ze względu na odbywający się w tym czasie bieg Dalmacija Ultra Trail, który był pretekstem również do naszego tu przyjazdu.

 

W miastach turystów nie było zbyt wielu.



Pyszne jedzenie z dodatkami
Stoisz na głównym rynku miasta i widzisz puste krzesła przy stolikach restauracyjnych wystawionych na zewnątrz. W sezonie taka rzecz możliwa jest chyba jedynie o 5 rano. Jedzenie przepyszne, a dodatkowo właściciel serwuje nam na rozgrzewkę rakiję albo dodatkowy chlebek z czosnkiem. Ciekawa jestem, czy taki ekstra poczęstunek jest normalną rzeczą zawsze. Trudno mi uwierzyć jednak, że latem, w przypadku takiej ilości gości, jest w stanie o wszystkich zadbać. Na koniec zostajemy pożegnani uściśnięciem ręki. Niesamowite!
A co warto zjeść? Specjalnością kuchni nadmorskiej są ryby i wszelkie owoce morza. Tych akurat nie lubię, ale polecam ćevapčići – bałkańskie mięso mielone z ziołami formowane w małe kiełbaski. Pyszności!

 

Ekipa biegaczy w Chorwacji



Temperatura jak u nas latem
Przy stolikach na zewnątrz restauracji siedzimy w krótkich rękawkach, bo najwspanialsza jesienią jest temperatura. Zdarzają się również chłodniejsze dni, ale najczęściej doświadczaliśmy całkiem przyjemnego ciepła w okolicach 20-25 stopni Celsjusza. Bywało nawet więcej, ale nie uciążliwe gorąco, jak to na Bałkanach latem. Właśnie dlatego kilka lat temu przestaliśmy jeździć w ten rejon – ze względu na wysokie temperatury. Jesienią ten problem odpada.

Puste plaże i ciepłe morze
Temperatury jak u nas latem, a morze nawet cieplejsze niż Bałtyk w szczycie naszego polskiego sezonu. W październiku kąpiel w Adriatyku była przyjemnością, a wystawienie się na słońce skutkowało bardzo szybko opalenizną. A wszystko to na plaży tylko dla nas. Nikogo w zasięgu wzroku! Nawet leżaki mieliśmy do dyspozycji, za które nikt nie pobierał opłat. Czy warto zatem wybrać się do Chorwacji po sezonie? Odpowiedź – przynajmniej dla mnie – jest prosta.

 

Puste plaże tylko dla nas!



Wędrówki w górach
Takie temperatury są idealne na wędrówki w górach. Latem nie wyobrażam sobie poruszania się w tym suchym niezadrzewionym terenie z niewielką ilością jedynie niskich kolczastych krzewów. A góry tuż nad brzegiem morza aż się proszą o to, by na nie się wspiąć. Wzdłuż wybrzeża poprowadzonych jest wiele oznakowanych szlaków. Dla miłośników gór nie lada gratka. Świetna też alternatywa dla tych znudzonych plażowaniem.

 

Najciekawsze okazały się szlaki górskie - zdobywane w przyjemnej temperaturze



Dojrzewające oliwki
To, co jednak najbardziej zapamiętam z jesiennej Chorwacji, to dojrzewające wszędzie oliwki. Trafiliśmy na czas ich zbiorów. Pod drzewkami rozkładano płachty i strząsano oliwki z drzewa pomagając sobie narzędziami lub obrywano je ręcznie. Co działo się potem? Worki i skrzynki pełne oliwek z przydomowych plantacji zawożono do tłoczni oleju. Tam wystarczyło je wrzucić na początek taśmociągu z jednej strony, by na końcu cieszyć oczy złocistym płynem. Wyrażenie „oliwa z pierwszego tłoczenia” wreszcie stało się dla mnie w pełni zrozumiałe!

 

Wszędzie drzewa oliwkowe!

 


Najlepsze wino
Pobyt w Chorwacji nie byłby pełny, gdybyśmy nie spróbowali miejscowych trunków. Gospodyni kwatery pewnego dnia wraz z tacą pełną ciasta postawiła na stół miejscowe nalewki. Jakie dobre! Szkoda byłoby więc wyjeżdżać z Chorwacji bez tych specjałów, które można by było potem sączyć siedząc w fotelu przy kominku w zimnej Polsce. U Nino, miejscowego producenta trunków domowych, dostaliśmy wszystko: wino stołowe, prosek o niepowtarzalnym smaku (najpyszniejsze!), rakiję czystą i ziołową travaricę. Mogliśmy ich najpierw skosztować. Nic dziwnego, że wychodząc z tego przybytku przesiąkniętego alkoholem trzeba było trzymać się ścian...

 

Takie wspomnienia zostają najdłużej w pamięci - wizyta u Nino w celu zakupienia alkoholi :)



Niestety wino szybko zostało wybite, a tęsknota za ciepłem Chorwacji została. I chęć na poznanie kolejnych miejsc – zdecydowanie poza szczytem sezonu turystycznego.


Wyjazd miał miejsce w październiku 2017 roku. Pretekstem był udział w zawodach Dalmacija Ultra Trail. Relację i zdjęcia z trasy można zobaczyć tutaj:

Dalmacija Ultra Trail czyli bieganie w podróży na koniec sezonu KLIK


Artykuł o atrakcjach miasteczka Omiš tutaj:

Omiš – miasto z piracką przeszłością KLIK

 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Jak załatwić wizę do Iranu? Od końca 2015 roku nic prostszego! Można na lotnisku po przylocie.

W Nowej Hucie z czasów „zimnej wojny” zachowało się ponad 250 schronów – pod kombinatem, zakładami produkcyjnymi, kinem „Światowid” i różnymi...

Gdy znajomi pytają, co warto zobaczyć w Iranie, zawsze odpowiadam: WYSPY! Są trzy położone niedaleko siebie: Keszm, Hengam i Hormoz.

Droga wije się zakosami, a znak informujący o założeniu łańcuchów w okresie zimowym nie nastraja optymistycznie. Im wyżej, tym więcej płatków śniegu spada na szybę, a widoczność staje się bardziej ograniczona.

Dolomity to według wielu najpiękniejsze góry na świecie. Obojętnie czy się zgadzamy z tym zdaniem czy nie, na pewno musimy przyznać, że robią wrażenie strzelistością, monumentalnością, pionowymi ścianami, wysokością.

...
...
...
...