Dolina Kobylańska, Bolechowicka, Będkowska – to najbardziej znane doliny Parku Krajobrazowego „Dolinki Krakowskie”. Tutaj na spacery i wspinanie przywozili nas znajomi i rodzina, gdy jeszcze nie mieszkaliśmy w Krakowie. Dopiero po jakimś czasie przekonaliśmy się, że dolinek, wąwozów, skał i pięknych miejsc jest w okolicy Krakowa znacznie więcej.
Wykorzystując okno pogodowe i piękne słońce, które wreszcie do nas zawitało po przedłużającym się okresie zimy i przedwiośnia, postanowiliśmy poszukać wiosny w Dolinie Racławki.

To jedna z większych dolinek. Łatwo wypatrzeć ją na mapie na północ od Krzeszowic. Na jej terenie poprowadzono wiele szlaków – jest gdzie pochodzić. Przez środek płynie całkiem szeroka rzeka Racławka. Ciągnie się pomiędzy Paczółtowicami i Dubiem i – jak się później okazało – kluczowe jest wybranie dobrego miejsca startowego do eksploracji dolinki.

Szlak dydaktyczny składający się z 12 przystanków oznaczonych tablicami rozpoczyna się od strony Dubia, a my zaparkowaliśmy auto w Paczółtowicach (na drodze oznaczonej drogowskazem „Gospodarstwo agroturystyczne przy Dolinie”, parking bezpłatny), czyli z zupełnie innej strony. Niestety nie byliśmy w stanie znaleźć znaczków szlaku żółtego, który powinien prowadzić po drugiej stronie rzeki. Cóż, oznaczenia na mapie były nieaktualne, przebieg szlaku został zmieniony.

Postanowiliśmy się zatem trzymać ścieżki ze znaczkami szlaku biegówkowego. Tylko że zamiast wzdłuż rzeki zaczęliśmy podejście pod górę. Ale to akurat było dla nas mało ważne. Wreszcie zrobiła się pogoda, można było pozbyć się kurtek, chodzić w lekkich bluzach, radość dzieci z hasania wśród drzew – bezcenna! A las piękny - bukowy. Mój ulubiony. Dzięki tej niestandardowej trasie zobaczyliśmy kilka bardzo ładnych wąwozów i wyszliśmy na samą górę wzniesienia oznaczonego na mapie jako Komarówka.

Co robić dalej? Geocaching!
- Przecież możemy sprawdzić, czy tutaj znajdują się geokesze - zaproponowały dzieciaki.
To taki fajny sposób na motywowanie dzieciaków do akcji, gdy zapał do wędrówki maleje, albo w ogóle nie ma chęci na wyjście z domu. Odpaliliśmy aplikację i okazało się, że kesz w Dolinie Racławki jest i to zaledwie 500 metrów od nas. W linii prostej. Co oznaczało przedzieranie się przez krzaki i schodzenie po stromej skarpie w stronę dna doliny. Opłacało się! Dzięki temu odnaleźliśmy ścieżkę z właściwym szlakiem! A i kesz także się udało przy Źródle Bażana.

W dalszą drogę udaliśmy się - jak na przykładnych turystów przystało - szeroką ścieżką, uważnie studiując tablice edukacyjne. Do Dubia jednak nie doszliśmy, bo wcześniej zbyt dużo czasu straciliśmy na eksplorację poza trasową Racławki. Poza tym zniechęcała wizja powrotu tą samą drogą do samochodu. O wiele ciekawsze wydawało się wejście w niezwykle urokliwie prezentujący się Wąwóz Stradlina, odchodzący w bok. Małe zamieszanie ze szlakami znowu było, bo właśnie tamtędy obecnie poprowadzono szlak żółty, który na mapie miał zupełnie inny przebieg. Do samochodu musieliśmy wrócić wybierając kierunek nieco instuicyjnie. Ale trafiliśmy!

Najważniejsze, że dzieciaki zadowolone z wycieczki, a najbardziej z odnalezienia kolejnej skrytki geocachingowej i z powłóczenia się po lesie.
Wycieczki w dolinki polecam wszystkim, którzy szukają celu na ciekawy niedługi spacer w plenerze. My trafiamy do nich, gdy szkoda nam czasu na dojazd w góry. Poza tym obecnie w górach nadal zima, a w dolinkach można poczuć już wiosnę.

Uwagi praktyczne!
Kolejnym razem mamy w planach wejście do doliny od strony miejscowości Dubie. Tam startuje szlak dydaktyczny.
Na terenie dolinki jest mnóstwo szlaków pieszych i rowerowych, więc można pomyśleć także o wycieczkach w inne części dolinki. Warto jednak sprawdzić na bardziej aktualnych mapach lub w internecie rzeczywisty przebieg szlaków.
Jest problem z zasięgiem sieci komórkowej. Geocache warto zoffline'ować wcześniej. Nie liczcie też na nawigację z komórki :(
O zabawie w poszukiwanie skarbów, czyli geocachingu Dominika pisze tutaj: KLIK.
Serdecznie dziękuję czwórce wspaniałych dzieciaków za szaloną zabawę. Nie ma to jak zabrać własne dzieci z koleżeństwem na wycieczkę.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
