kronika rodzinna
2019-11-10
ESTONIA: Park Narodowy Karula

Parki narodowe Estonii? Chyba w pierwszej kolejności każdy, kto był w Estonii, wymieniłby Lahemaa, następnie Soomaa. Obydwa znane ze szlaków kładkowych wśród bagien i torfowisk, a Lahemaa dodatkowo wzbudzający zachwyt pięknymi plażami i terenami nadmorskimi usianymi ogromnymi głazami. Mniej znany jest Park Narodowy Vilsandi, choć nazwę wyspy, na której jest położony, na pewno wszyscy skojarzą – to Saaremaa, największa wyspa w Estonii. Matsalu przyciąga miłośników ptaków. Natomiast opisu parku narodowego Karula na próżno będziecie szukać w różnych opracowaniach.

Do Parku Narodowego Karula
trafiliśmy na sam koniec naszego pobytu w Estonii. Postanowiliśmy poznać specyfikę każdego estońskiego parku. Na Saremie byliśmy kilka lat wcześniej. Natomiast w tym roku odwiedziny parków zaczęliśmy od Soomaa, potem zawitaliśmy na chwilę do Matsalu, zadomowiliśmy się dłużej w Lahemaa i na koniec zahaczyliśmy w drodze powrotnej do Polski o Karula. Każdy z nich na swój sposób wzbudzał zachwyt, nawet jeśli nie od pierwszego wejrzenia. Natomiast Park Narodowy Karula zdecydowanie najbardziej nas zauroczył, mimo że nie znajdziemy w nim zbyt spektakularnych szlaków czy krajobrazów.



Co nas urzekło?

Najmniej znany z parków

Mamy wrażenie, że park narodowy Karula jest najmniej docenianym parkiem narodowym Estonii. Nie jest tak znany jak Lahemaa czy Soomaa, ale dzięki temu nie ma tu zbyt wielu turystów. Choć tych i tak w całej Estonii nie ma aż tak dużo. Natomiast faktycznie ma się wrażenie, że jest tu jakoś spokojniej i bardziej sielsko.



Przyjazny punkt informacji turystycznej

 

Zwiedzanie parków zawsze warto zacząć od centrum informacji turystycznej. Dostaniemy w nich mapki i wskazówki. Można dopytać o ciekawe szlaki. Tak jest w każdym parku. W centrum informacji turystycznej parku Karula w Ahijarve poczuliśmy się jednak wyjątkowo zaopiekowani. Byliśmy jedynymi gości, więc pani obsługująca opuściła swój posterunek i zaprowadziła nas do sauny dymnej (normalnie zamkniętej). Nie dosyć, że wpuściła nas do środka, to wyjaśniła, jak funkcjonowała taka sauna i dlaczego zazwyczaj znajdowała się na uboczu zabudowań gospodarskich (brak komina, niebezpieczeństwo pożaru). Następnie zachęciła do obejrzenia wystawy w stodole słowami: „U nas można wszystkiego dotykać”. Więc dzieciaki dotykały: zabawek rzeźbionych w drewnie, włóczkowych laleczek, krosen i innych sprzętów. Punkt informacji był wyjątkowo obficie zaopatrzony w różne foldery – wszystkie darmowe, w przeciwieństwie do innych centrów, gdzie za mapki trzeba było jednak uiścić opłatę (symboliczną, ale jednak). Uśmiech i życzliwość, jakie nam podarowano, urzekły nas całkowicie.



Darmowe miejsca noclegowe z… kontaktami!

 

Na terenie parków narodowych i w ogóle całej Estonii funkcjonują darmowe miejsca biwakowe przygotowane dla tych, którzy przyjeżdżają na łono natury na piknik czy nocleg. Takich różnych miejsc zaliczyliśmy podczas naszych podróży już sporo, zarówno w Estonii, jak i w całej Skandynawii, gdzie również wyznawania jest filozofia „dostępu do przyrody dla każdego” i gdzie na podobnej zasadzie takie miejsca funkcjonują. Zazwyczaj przygotowane jest miejsce na ognisko, czasami drewno czeka w drewutni, za drzewami sławojka, czyli prosta leśna toaleta (DC w przeciwieństwie do WC, czyli dry closet, a nie water closet - bez spłukiwania wodą), stoły, ławy, niekiedy zadaszenie. Za luksus można uznać kranik z wodą. Przy centrum informacji turystycznej parku Karula w Ahijarve było wszystko to, co wymieniłam, a także: krany i umywalki, plac zabaw dla dzieciaków, duży zielony teren i jezioro pod nosem. Najbardziej nas jednak zaskoczyły kontakty na prąd – takiego luksusu w ogóle się nie spodziewaliśmy i w żadnym innym parku nie spotkaliśmy, nawet w Skandynawii!



Różnorodne szlaki

 

Mieliśmy wrażenie, że podczas kilkukilometrowego spaceru krajobrazy zmieniały się jak w kalejdoskopie. W Soomaa można się było spodziewać w zasadzie jednego: mokradeł z karłowatą roślinnością, ewentualnie rozlewisk czy jeziorek wśród torfowisk, ewentualnie szlaków z ogromnymi głazami, jeśli wędrowaliśmy wybrzeżem w Lahemie. Natomiast w Parku Narodowym Karula zaczęliśmy spacer od ogromnych zielonych przestrzeni, następnie wędrowaliśmy wzdłuż brzegu jeziora, skręciliśmy w las, szukaliśmy śladów kół powozów przemierzających dawny koński szlak, drewnianych zabudowań starych farm, by wreszcie znaleźć się na szerokiej drodze z widokami na wzgórza i pasące się na nich krowy. Znalazło się też na trasie trochę cieków wodnych, mostków, kładek i mokradeł. Ogromna różnorodność na niewielkiej przestrzeni. Polecamy szczególnie 4-kilometrowy szlak Ahijarve ruszający spod centrum informacji parku oraz 7-kilometrową pętlę Rebase z wieżą widokową, niestety obecnie nieczynną.









Góry na południu Estonii

 

Estonia jest płaska, co nie znaczy, że nie ma ciekawych szlaków dla piechurów. Przecina ją także kilka szlaków długodystansowych. Natomiast my lubimy góry i zazwyczaj wybieramy rejony górskie na wędrówki, gdy odwiedzamy jakiś kraj. W Estonii weszliśmy na najwyższe wzniesienie kraju – Suur Munamagi o wysokości... 318 m n.p.m. i musimy przyznać, że… nieco nas ono rozczarowało. Gdyby nie wieża widokowa z windą żadnych widoków naokoło byśmy nie zobaczyli. Natomiast góry niemalże prawdziwe znaleźliśmy właśnie w parku Karula. Mimo że najwyższe wzniesienie na szlaku, który przemierzaliśmy, miało zaledwie 102 m n.p.m. (!), to musimy przyznać, że podchodząc pod kolejne górki, można było się porządnie zmęczyć. Zapewne właśnie dlatego tak nam się spodobał ten park – ze względu na zróżnicowany krajobraz. Zawsze pofałdowany teren jest bardziej malowniczy niż płaski jak stół.



Krajobraz kulturowy

 

To, czego nie było w żadnym innym parku, to niezwykle malownicza i ciekawa drewniana zabudowa gospodarstw pięknie wkomponowana w otaczające wzgórza. W Parku Narodowym Karula chroni się nie tylko dziką przyrodę, ale także harmonijne współistnienie tej przyrody z tradycyjnymi farmami, które na tym terenie funkcjonowały. Mieliśmy wrażenie, jakbyśmy przenieśli się przynajmniej o wiek w czasy dzieciaków pasących krowy, skaczących w stodołach na siano, wspinających się na ogromne bale ze słomy, czy myjących się w metalowych miednicach spienionym mydłem. Nadal można zobaczyć tu budynki gospodarskie w idealnym stanie wybudowane kilkadziesiąt lat temu, z pięknie wypielęgnowanym trawnikiem naokoło. Każdy z nich pełniący ważną funkcję o nieprzypadkowym znaczeniu. Na farmie budynków było kilka, bo przecież oprócz domu mieszkalnego potrzebna były: stodoła, stajnia, obora i oczywiście… sauna. Niestety wiele z tych dawnych farm popadło w ruinę i takie budynki także można znaleźć na trasie wędrówek szlakami parku. Jakie obrazy macie przed oczami, gdy czytacie opis, że w zniszczonym budynku przy drodze znajdował się kiedyś sklep albo szkoła? Nie trzeba jechać do Szwecji, żeby przenieść się w klimat opowieści z książki „Dzieci z Bullerbyn”…



Park Narodowy Karula był dla nas sporym zaskoczeniem, choćby z tego względu, że wcześniej niewiele mieliśmy informacji o tym rejonie. Zauroczyły nas pofałdowane wzgórza, ogromne zielone przestrzenie pastwisk, urocze domki i spokój, jaki tutaj odnaleźliśmy.



Krajobrazy i szlaki może nie są tak spektakularne jak w innych bardziej znanych parkach, ale na pewno z przyjemnością będziemy tu wędrować, choćby z tego względu, że jedynie na południu Estonii znajdziemy tak malowniczo ukształtowany teren. Choć wydaje mi się, że aby docenić Park Narodowy Karula trzeba najpierw znać szlaki parków Soomaa i Lahemaa. Dopiero wtedy zachwyci nas sielskość otaczających krajobrazów.

 

 

Jeśli wybierasz się do Estonii, gorąco polecamy przewodnik Litwa Łotwa Estonia wyd. ExpressMap.

 

To już kolejny przewodnik tego wydawnictwa przez nas sprawdzony. Kraje opisane są interesująco, przewodnik zaciekawnia, a nie nudzi. Mnóstwo informacji, choć bez zbędnych wywodów. I dużo fajnych zdjęć!

Przede wszystkim cennym dodatkiem jest laminowana mapa.


 

Więcej tutaj: http://www.comfortmap.com/pl/oferta.html?search=estonia

 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Wyspa Keszm jest w przeważającej części sucha i szara. Jedynie błękit oblewającego morza dodaje jej koloru. Natomiast teren na północy wyspy....

Dolinia Chakhooh, zwana niekiedy kanionem, to jedna z najefektowniejszych formacji na wyspie Keszm. Z parkingu wędrujemy około 1 km...

Dawno, dawno temu na ziemię spadły gwiazdy. Można je zobaczyć w Dolinie Gwiazd na Wyspie Keszm (Qeshm). Stoją nieruchome, martwe...

Pętla naszej wycieczki wiodła przez Wielką Raczę – punktem startowym i końcowym była Rycerka Górna. Zapewne nigdy byśmy tutaj nie trafili, gdyby nie to, że nasze dzieciaki wypoczywały w tej miejscowości na kolonii.

Góry w Gruzji są wszędzie i na wędrówkę po nich można się udać nawet w miejsca, które z wysokimi szczytami się nie kojarzą.

...
...
...
...