kronika rodzinna
2012-09-04
Finlandia – trzy tygodnie pod gołym niebem

Gdy wróciliśmy do domu z naszej 3-tygodniowej samochodowej wyprawy do Finlandii, na liczniku mieliśmy ponad 7 tys. km. Do tego trzeba by było doliczyć kilometry, które przemierzyliśmy pieszo i na rowerze. Wyjazd ten był dla nas sprawdzianem samowystarczalności z dala od cywilizacji. Włóczyliśmy się po parkach narodowych Finlandii, rozbijając namiot w miejscach specjalnie do tego przygotowanych z zapewnionym drewnem na ognisko, siekierą, kijami na kiełbaski, rusztem na postawienie garnka, stolikami, ławkami do siedzenia i sławojką zasypywaną specjalną mieszanką trocin (żeby nie śmierdziało i muchy nie latały). Do pełni szczęścia brakowało tylko prysznica z ciepłą wodą – nie narzekaliśmy jednak zbytnio, bo jezior naokoło było pod dostatkiem, a i prysznic solarny od jakiegoś czasu towarzyszy nam na wyjazdach, jako niezbędny ich element.

Tylko raz zdecydowaliśmy się na nocleg na polu namiotowym. W Finlandii, podobnie jak w całej Skandynawii, obowiązuje „prawo dostępu”, można więc rozbijać się niemal wszędzie (jedynie w parkach narodowych obowiązują pewne ograniczenia).

Całe jedzenie wieźliśmy ze sobą. Ryż, makaron, mięso w słoikach przygotowane przez moją mamę, warzywa w puszkach, chleb o przedłużonej trwałości, konserwy z wędliną – do sklepu w Finlandii nie zajrzeliśmy ani razu (chętnie byśmy to zrobili, ale chcieliśmy uniknąć szoku cenowego). Nawet stacje paliw w Finlandii są głównie samoobsługowe, a na drogach spotyka się niewiele samochodów – w Laponii częściej natkniemy się na renifery spacerujące po asfalcie. Cudowny odpoczynek na łonie natury, z dala od zmartwień współczesnego świata.

Finowie uchodzą za milczków, mieszkających w oddalonych od siebie domach, otoczonych lasami. My spotykaliśmy na szlakach jedynie gadatliwych przedstawicieli tego narodu, którzy sami zaczynali z nami rozmowę. Być może latem stają się nadaktywni, wykorzystując światło do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Zimą zapadają u nich ciemności – na północy na wiele tygodni. Za to w czasie kiedy my byliśmy w Finlandii, jasno było jeszcze o 24.00.

Finlandia będzie nam się kojarzyć z lasami, jeziorami, rzekami, wędkowaniem, reniferami oraz przepięknymi widokami ze wzgórza Koli, które można było w nieskończoność uwieczniać jako pocztówkowe wizerunki krajobrazu fińskiego. Dla dzieci wyjazd ten stał jednak pod znakiem wizyty u Świętego Mikołaja. W swoim biurze w Rovaniemi przyjmuje gości przez cały rok – bezpłatnie, choć większość rodziców zostawia tam lekką ręką ok. 100 Euro: na prezent dla dzieci i zdjęcia, za które Mikołaj słono każe sobie zapłacić. Ale samo przejście przez korytarze jego rezydencji nawet na dorosłych robi wrażenie: mechanizm zegara, pomost lodowy, który zaraz się stopi, krasnoludki, które witają przybywających – można mieć wrażenie, jakbyśmy przenieśli się w świat baśni.

U Świętego Mikołaja byliśmy latem, ale przekroczenie koła podbiegunowego wiązało się z tym, że dopadły nas temperatury zdecydowanie nie letnie. Przydały się kurtki, czapki i rękawiczki, a po pewnej nocy odkryliśmy na roślinach dookoła namiotu szron. Mimo to daliśmy radę, a najbardziej cieszymy się z tego, że dzieci wróciły z wyjazdu zadowolone i miejmy nadzieję, że nadal będą chciały z nami jeździć, mimo że czasem fundowaliśmy im mycie pod gołym niebem przy 10 st. C.


Wpis pierwotnie ukazał się na moim blogu w serwisie GORYonline.com 4 września 2012 roku.


(kg)

 
 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Wyspa Keszm jest w przeważającej części sucha i szara. Jedynie błękit oblewającego morza dodaje jej koloru. Natomiast teren na północy wyspy....

Dolinia Chakhooh, zwana niekiedy kanionem, to jedna z najefektowniejszych formacji na wyspie Keszm. Z parkingu wędrujemy około 1 km...

Dawno, dawno temu na ziemię spadły gwiazdy. Można je zobaczyć w Dolinie Gwiazd na Wyspie Keszm (Qeshm). Stoją nieruchome, martwe...

Pętla naszej wycieczki wiodła przez Wielką Raczę – punktem startowym i końcowym była Rycerka Górna. Zapewne nigdy byśmy tutaj nie trafili, gdyby nie to, że nasze dzieciaki wypoczywały w tej miejscowości na kolonii.

Góry w Gruzji są wszędzie i na wędrówkę po nich można się udać nawet w miejsca, które z wysokimi szczytami się nie kojarzą.

...
...
...
...