GEOCACHING: Gdzie jest skarb?

Połączenie technologii z przygodą i aktywnością na świeżym powietrzu. Geocaching to świetny sposób na wyciągnięcie rodziny lub przyjaciół w teren. Skuszą się nawet ci, którzy nie potrafią żyć bez smartfona.

 

Gdzie jest skarb?

 

Weekendowy poranek. Zimno. Ale dzieci nie marudzą, tylko sprawnie się szykują i jeszcze mnie popędzają. Jedziemy na wycieczkę rowerową do Puszczy Niepołomickiej. Nie będzie to zwykłe nabijanie kilometrów po ścieżkach, które znamy niemal na pamięć. Tym razem wybieramy się szlakiem „geocachy” i historycznych pamiątek.

Na czym polega geocaching? To szukanie skarbów, a właściwie skrytek, które namierza się za pomocą urządzenia GPS. Gra obejmuje już cały świat! Niemal w każdym miejscu, do którego dotrzemy podczas podróży, możemy znaleźć ukryte skarby zwane „keszami”. Wystarczy uruchomić aplikację w smartfonie i podążać za wskazówkami lub skorzystać z nawigacji oraz kompasu. W Polsce jest około 40 tysięcy skrytek, a ponad trzy miliony w190 krajach.

Dziewczyna z kuszą

Ruszamy z Niepołomic, podkrakowskiego miasteczka o bogatej historii. Polscy władcy przybywający do Puszczy Niepołomickiej na łowy podążali tą samą trasą – nazywaną do dzisiaj Drogą Królewską.

Kilometry lecą szybko, mkniemy po równym asfalcie. Przystanek zarządzamy dopiero w pobliżu leśniczówki Sitowiec. To tu rozjuszony tur zaatakował króla Stefana Batorego, a władcę ocaliła leśniczanka Justyna, ustrzeliwszy zwierzę z kuszy. Dąb, pod którym odpoczywał zraniony monarcha, ochrzczono jego imieniem. Niestety, 600-letnie drzewo w 2003 roku runęło, a w jego miejsce posadzono nowe. Legendę poznajemy przy okazji poszukiwań pierwszej skrytki geocachingowej ukrytej koło cmentarza wojennego. W puszczy jest wiele świadectw nieodległej historii: groby żołnierskie z czasów obu wojen światowych, mogiły żydowskie, pomniki stawiane w miejscach rozstrzeliwań. Okazuje się, że według reguł geocachingu skrytek nie zakłada się w obrębie cmentarzy, by uniknąć ich niszczenia. To cenna wskazówka. Niestety nie możemy zdradzić szczegółów, by zagadka pozostała zagadką.

Zatrzymujemy się przy kolejnym pamiątkowym dębie na Drodze Królewskiej. Według tradycji 27 września 1730 r. nocował w tym miejscu August II Mocny. Przy drzewie stoi kapliczka chroniona metalowym ogrodzeniem. Jeśli w opisie skrytki widnieje określenie „magnetyk”, to łatwo się domyślić, gdzie może być ukryta albo do czego przyczepiona. Odnalezienie schowka tym razem nie stanowi problemu.

O czym szumią dęby

Od dębu Augusta już niedaleko do kolejnej kapliczki, powszechnie znanej jako kapliczka królowej Bony. Obecna pochodzi z 2005 r., a wykonano ją na wzór pierwotnej, ufundowanej przez Zygmunta Starego w miejscu wypadku żony. Spłoszony koń zrzucił brzemienną Bonę na ziemię, wskutek czego przedwcześnie urodzone dziecko zmarło. Drugi syn, Zygmunt August, zmarł bezpotomnie i tak zakończyła się dynastia Jagiellonów. Pomyślcie o tym przy poszukiwaniach kolejnej skrytki, w której założeniu mieliśmy swój udział. Bo geocaching ma drugą stronę medalu – można samemu tworzyć nowe schowki. Ta zabawa nie ma końca!

Przy okazji odkrywa się wiele ciekawych miejsc. Przekonaliśmy się o tym przy Traczówce. Wyobraźcie sobie niewielki drewniany dom nad urokliwym stawem, do którego można się dostać tylko po betonowym mostku bez poręczy. Jest zupełnie niewidoczny z drogi i gdyby nie wskazania aplikacji c:geo, nigdy byśmy do niego nie trafili. Dawniej mieszkał tu królewski pilarz tartaczny.

Niedaleko już stąd do celu, do którego zmierzały orszaki dworskie wyruszające z Niepołomic. W Poszynie znajdował się pałacyk myśliwski służący jako miejsce odpoczynku podczas polowań. Jest tu kolejna leśniczówka usytuowana wzdłuż Drogi Królewskiej. I następny dąb z keszem! Sadzonkę wyhodowano z żołędzia najstarszego w Polsce dębu Chrobrego. W 2004 r. poświęcił ją papież Jan Paweł II.

Na tropie żubra

Kiedyś tutejsze bory zamieszkiwały tury, niedźwiedzie, wilki. Dzisiaj można spotkać dziki, lisy, jelenie, sarny, ptaki drapieżne i wcale nie tak rzadko – łosie. Ale symbolem niepołomickiej puszczy są żubry. Wszyscy wiedzą, że tu mieszkają, ale mało kto je widział. Chowają się za betonowym murem Ośrodka Zachowawczej Hodowli Żubrów, gdzie mają się rozmnażać nie niepokojone przez ciekawskich. Niektórzy twierdzą, że da się je dojrzeć ze skarpy przy ogrodzeniu od strony Drogi Królewskiej, ale nam się to nigdy nie udało. Znajomi podpowiadają, żeby zboczyć z głównego traktu na błotnistą ścieżkę prowadzącą wzdłuż murów.
 
- Są! Żubrzyce z małymi! - oniemieliśmy z zachwytu. Za punkt obserwacyjny obieramy powalone drzewo, którego ogromny system korzeniowy ułatwia nam zajrzenie za wysokie ogrodzenie. Widzimy dostojne żubrzyce przechadzające się z brykającymi młodymi. Tatusiów ponoć się w tym okresie izoluje. Gdyby nie dość niewygodna pozycja, moglibyśmy tkwić tam bez końca.

Szukanie skarbów dało nam dużo radości. Geocaching okazał się świetny, bo pozwala na nowo odkryć najbliższą okolicę. I sprawia, że dzieci nie mogą usiedzieć w domu.



Artykuł ukazał się w magazynie "Podróże", nr 5 (maj) 2018 r.


Tam znajdziecie pełną wersją tekstu.


Okrojona wersja również na stronie magazynu Podróże:

W weekendy szukamy skarbów



 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Cztery dni wolnego do wykorzystania trzeba dobrze zaplanować. Nie ma sensu jechać gdzieś daleko, ale można też pokusić się o wypad nieco dalej niż w polskie góry. Bo że mają być góry, tego byliśmy pewni.

Bugaboo Camper wydaje się być idealny dla naszej rodziny. Ma wszystko w ilości, wielkości, pojemności i jakości dostosowanej do czteroosobowej rodziny czy ekipy.

Jeśli jeszcze nie słyszeliście o odzieży z wełny merino, koniecznie musicie nadrobić zaległości. Na rynku outdoorowym jest kilka firm, które specjalizują się wyłącznie w produkcji odzieży z wełny merino, m.in.  Smartwool...

Każdy, kto szuka sandałów na lato, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jakiego typu sandałów tak naprawdę potrzebuje. Mając to na uwadze, dopiero pod tym kątem należy przeglądać ofertę

Wydawałoby się, że temat przyczepek rowerowych już nas nie dotyczy. Byłoby tak, gdybyśmy nie stali się właścicielami szczeniaka rasy Border Collie...

...
...
...
...