kronika rodzinna
2020-03-22
IRAN: Na dachu wyspy Keszm (Qeshm)

Dolina Gwiazd, Kanion Chakhooh czy Jaskinia Solna – to chyba najbardziej znane atrakcje wyspy Keszm. Gdy jednak przyjeżdża się tu na dłużej, ma się okazję odkryć znacznie więcej ciekawych miejsc. Jednym z nich jest dach Keszmu.

 

Gdy trafiłam pierwszy raz na wyspę, mieszkałam w wiosce Tabl. Dom Pana Amini znany był wśród międzynarodowego grona backpackersów. Panowała tu rodzinna atmosfera, można było zamówić całodzienne wyżywienie, zorganizować wycieczkę objazdową po wyspie czy rejs łódką do lasów mangrowych. Spało się na podłodze w pokoju o prostym wyposażeniu (w zasadzie tylko dywan). Wieczorami nocująca ekipa zbierała się na zacienionym dziedzińcu i dyskusjom nie było końca. Tak poznaliśmy parę z Polski, z którą postanowiliśmy wybrać się kolejnego dnia na wędrówkę w góry.


O Dachu Keszmu przeczytaliśmy w albumie, który znaleźliśmy w naszym pokoju w guesthousie. To ogromny i najwyżej wyniesiony płaskowyż na wyspie. Daje możliwość podziwiania wspaniałej budowy geologicznej i interesujących skalnych formacji wyspy z wysokości. Dach Keszmu zlokalizowany jest tuż przy wiosce Tabl, więc szkoda byłoby nie wykorzystać faktu, że mieliśmy do niego niedaleko.



Rano, zanim słońce nie osiągnęło zenitu, zapytaliśmy pana Amini o to, z której strony najlepiej dostać się na płaskowyż.
- Wsiadajcie – rzucił krótko i wskazał nam miejsce w swojej terenowej Toyocie. Na Keszm królują toyoty hillux. Poza wyspami Zatoki Perskiej na ulicach Iranu prawie w ogóle ich nie widać.

Dobrze, że pan Amini postanowił nas podwieźć, bo okazało się, że najlepszy dostęp do dachu Keszmu jest zlokalizowany dalej niż myśleliśmy, a do tego droga prowadziła mocno pod górę. Natomiast od miejsca, gdzie nas wysadził przemiły pan Amini do znaku z napisem „The roof of Qeshm” było zaledwie kilka minut.

To był jednak dopiero początek naszej wędrówki. Przestrzenie przed nami kusiły. Gdzieś na horyzoncie zamajaczyły wielbłądy. Pasterz przeprowadzał je w miejsce, gdzie mogły znaleźć więcej pożywienia. Dach Keszmu, podobnie jak cała wyspa, był suchy i mało przyjazny.



Tylko od czasu do czasu mieliśmy szansę znaleźć cień pod jakimś zielonym drzewem. Najczęściej były to akacje – ich suche strąki są wielbłądzim przysmakiem. Temperatura w lutym dochodziła do 30 st. C. Zima jest najlepszą porą na odwiedziny wysp. Latem nie da się wytrzymać – temperatury mogą sięgać nawet 50 st. C.


Bez obaw my, dziewczyny, ściągnęłyśmy chusty z głowy i zakrywające pupę koszule. Tu policja obyczajowa nie dociera. W zasięgu wzroku nie było nikogo.


W pewnym momencie nabraliśmy ochoty na bardziej ekstremalne przeżycia niż leniwe przechadzanie się po płaskim terenie.
- A gdybyśmy tak spróbowali zejść z góry w dolinę? – zaproponował ktoś z nas. Od razu ostrzegamy: nie róbcie tego! Również na obrazkowych mapkach Dachu Keszmu widnieją znaki ostrzegające przed schodzeniem poza krawędź płaskowyżu. Zanim jednak dokładnie zapoznaliśmy się z tymi informacjami, przekonaliśmy się, jak może być takie schodzenie niebezpieczne.


Początkowo szło się całkiem nieźle. Zachwycaliśmy się tysiącem muszelek i mnóstwem amonitów pod nogami (pozostałość po morzu), których w tym miejscu nikt nie zbierał, bo prawdopodobnie nikt przed nami nie miał tak głupiego pomysłu jak my. Z czasem zaczęło się robić coraz bardziej stromo, a do dna doliny nadal było daleko. Wreszcie musieliśmy przyznać: Tędy nie da się zejść. Ale co przeżyliśmy, to nasze – chodzenie po tym wymagającym terenie, było najlepszą częścią wycieczki…


Do Tabl dotarliśmy pieszo tą samą drogą, co dostaliśmy się na Dach Keszmu.

 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Niektórzy nazywają ją czerwoną wyspą, ja wolę określenie „kolorowa”. Według naukowców można wyróżnić na Hormoz kilkadziesiąt kolorów skał. Ich zabarwienie zależy od zawartości określonych minerałów i soli.

W Zatoce Perskiej żyją delfiny, kolorowe rybki, a na brzeg wychodzą żółwie.

Keszm to największa irańska wyspa w Zatoce Perskiej. Z jednego końca wyspy na drugi pokonuje się 130 kilometrów.

...
...
...
...