kronika rodzinna
2019-03-22
IRAN: Zoroastryjskie wieże milczenia w Jazd

Stoją poza miastem. Wieże milczenia - jak nazywa się miejsca rytualnego pochówku w obrządku zoroastryjskim, wiary, która była jedną z pierwszych monoteistycznych religii.

Wyznawali ją królowie z dynastii Achemenidów, czyli ci, o których uczyliśmy się na lekcjach historii. Cyrus II Wielki i Dariusz I Wielki swoimi podbojami sprawili, że połowa ówczesnego świata dowiedziała się, co to jest Iran, a właściwie Persja, bo tak od starożytności nazywano państwo Ariów.

Wielu osobom mogłoby się wydawać, że zoroastryzm to religia z dalekiej przeszłości. Wraz z podbojami arabskimi zaczęła zanikać wypierana przez islam. Do dzisiaj jednak żyją w Iranie i na całym świecie wyznawcy zaratustrianizmu – ich liczbę szacuje się na 400 tysięcy. W Islamskiej Republice Iranu mają swoje świątynie, w których pali się ogień, specjalne prawa, nie obowiązują ich niektóre zasady prawa koranicznego wprowadzonego w Iranie po rewolucji. Tylko tradycyjne metody pogrzebowe stosowane przez wieki zostały im zakazane. Zabronił pochówków na wieżach milczenia w latach 60. szach Mohammad Reza Pahlawi, uważając je za zacofane, a przecież on miał w planach wprowadzić Irańczyków na wyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego.

 



Nazywa się je wieżami milczenia, ale konstrukcyjnie mają z wieżami niewiele wspólnego. To dwa wzgórza położone obok siebie. Częściowo naturalne, częściowo sztucznie usypane po to, by martwe ciała mogły się znaleźć jak najbliżej nieba.

Zawiniętych w biały całun zmarłych przynoszono z miasta, które dawniej znajdowało się zdecydowanie dalej. Obecnie domy pobliskiego Jazd dotarły już w pobliże wejścia. Krewni odprowadzali zmarłych aż do bramy, znajdującej się na wzgórzu. Tam przestrzeń odgrodzona była murem przed wzrokiem innym. Ciało oddawano w ręce zoroastryjskich grabarzy zwanych nesasalar, ci dalej układali je za murem w kręgu wokół ogromnej studni. Musieli mieć jednak pewność, że ciało jest naprawdę martwe. Sprawdzały to psy. Zmarłemu kładziono kawałek chleba na piersi, jeśli pies bał się zabrać jedzenie, oznaczało to, że zmarły jeszcze nie jest do końca martwy. Psy nie miały takich skrupułów w przypadku nieżyjących osób.

Psy były stałymi rezydentami na wieżach milczenia – ich zadaniem było pilnowanie ciał zmarłych, a przede wszystkim nie dopuszczanie do nich złych duchów.



Na ziemi wyznaczono miejsca na poszczególne ciała. Kładziono je w pozycji embrionalnej: najdalej mężczyzn, bliżej kobiety, w środku okręgu dzieci. Zostawiano na kilka dni na pożarcie sępom. Zoroastrianie wieżą, że to jedyny sposób pochówku, który nie zanieczyści czterech świętych żywiołów: ziemi, wody, powietrza i ognia. Zmarłych nie grzebano w ziemi, nie palono na stosie, nie spławiano rzekami. Objedzone kości wrzucano do dołu pośrodku wieży i zasypywano wapnem oraz zalewano kwasem. Po człowieku nie pozostawało nic.



Takie metody pochówku uznano za niehumanitarne. Przed tym oskarżeniem bronią się mocno zoroastrianie: Ciała zmarłych przekazywano specjalnym osobom, które dalej się nimi zajmowały. Nikt oprócz nich nie miał wstępu na wieżę. Nikt nie widział, co się z ciałem dzieje – tłumaczą. Przecież zakopane ciało zmarłego zostawia się samemu sobie i też jest wstrząsające myślenie o tym, jak się powolnie rozkłada – dopowiadają.



Rodzina zmarłego na czas jego ostatniej drogi pozostawała u stóp wzgórz w pomieszczeniach na tę okazję przygotowanych. Mogli tam zatrzymać się nawet na kilka dni, zanim ciało ich krewnego nie zostało do końca rozszarpane na strzępy. Do dzisiaj budynki się zachowały.



Jeszcze do niedawna można było spotkać na terenie kompleksu ostatniego grabarza, który dokonywał rytualnych pochówków na wieżach. Przyjeżdżał tutaj na osiołku. Zmarł w 2018 roku.

Wieże w Jazd liczą sobie kilkaset lat. Uważa się, że ta, którą widzimy po prawej od wejścia, jest starsza, ta po lewej (wyższa) - młodsza. W wyniku rosnącej liczby ludności wzrosło także zapotrzebowanie na więcej miejsc pogrzebowych – wybudowano więc nową wieżę.

Obecnie stara wydaje się być zachowana w o wiele lepszym stanie. Niedawno przeszła renowację, m.in. dorobiono schody, którymi łatwiej dostać się na górę. W czasach, gdy wieże działały zgodnie ze swym przeznaczeniem, na górę prowadziła jedynie stroma ścieżka.



Wymagającą ścieżką można obecnie wejść na drugą wieżę. Dopiero jak już się dotrze na górę, człowiek dostrzega całkiem wygodną drogę z innej strony. Ze stromej ścieżki widoki są jednak zdecydowanie bardziej efektownie. Zresztą i z jednej, i z drugiej wieży doskonale widać okolicę, zabudowę miasta oraz góry w oddali. Jeśli dobrze przyjrzymy się temu, co znajduje się za murem niedaleko wejścia, okaże się, że namierzyliśmy nowy cmentarz zoroastrian, gdzie obecnie są chowani. Przypomina nasze cmentarze, są tam kamienne nagrobki z portretami zmarłych, natomiast musimy mieć świadomość, że zasada nie bezczeszczenia ziemi została zachowana – zmarłych od pokalania ziemi chroni beton.



Zoroastryjskie wieże milczenia w Jazd to miejsce fascynujące. Już od wejścia dwa samotne wzgórza przyciągają wzrok jak magnes. Wspinaczka na nie daje ogromną satysfakcję. Nagrodą za wytrwałość są przepiękne widoki. Po tym, jak poznamy historię tego miejsca, tym bardziej wydaje nam się ono niesamowite.

Za wstęp na teren wież milczenia trzeba zapłacić. Cena to 150 000 riali.


 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Góry w Gruzji są wszędzie i na wędrówkę po nich można się udać nawet w miejsca, które z wysokimi szczytami się nie kojarzą.

Noc to najlepszy czas, by podjechać pod Wieżę Azadi i docenić ją w pełni – pięknie oświetloną i przyciągającą wzrok swoją białą bryłą i niebieskimi zdobieniami.

Będąc w Iranie, trzeba choć raz odwiedzić zurkhane, w którym wykonuje się ćwiczenia fizyczne zgodnie z tradycją sprzed wielu wieków.

Turbacz, Maciejowa, Stare Wierchy... Nawet jeśli kojarzycie Hawiarską Kolibę, to być może w ogóle nie wiecie, że w Gorcach jest jeszcze jedno schronisko...

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

...
...
...
...