kronika rodzinna
2018-04-21
IZRAEL: Ein Gedi (En Gedi) – oaza na pustyni

Południe Izraela zajmują głównie pustynie. Koryta rzek są wyschnięte, a Morze Martwe słone. Raczej nie zapewnia życia. Skąd więc w okolicy Ein Gedi równe rzędy palm daktylowych, które mają się całkiem dobrze? Otóż na pustyni zdarzają się źródła, jak te w oazie Ein Gedi. Są nawet wodospady, choć ich widok w suchym i kamiennym krajobrazie zdaje się być fatamorganą.

Rezerwat Ein Gedi
Obszar chroniony został ustanowiony w tym miejscu już w 1971 r. Wstęp na teren parku jest płatny (28 szekli). Godziny otwarcia w sezonie zimowym: 8-16.00, w sezonie letnim o godzinę dłużej. Odwiedzających przyciągają tu źródła i wodospady tworzące sadzawki, w którym możliwa jest kąpiel. Na ambitnych piechurów czekają liczne szlaki piesze. Podczas wędrówki zachwyt budzą nie tylko krajobrazy, ale także świadomość, że w tym miejscu w czasach starożytnych rozwijały się osady, których mieszkańcy zajmowali się uprawą drzew daktylowych, balsamowych i owocowych. Do dzisiaj zachowały się pozostałości po dawnych zabudowaniach. Szczególny zachwyt budzą mozaiki podłogowe w ruinach synagogi.
Odwiedzając rezerwat uważnie rozglądajmy się na boki, bo źródła wody i obfitość roślin sprawiają, że miejsce to upodobały sobie licznie zwierzęta.

 



Ile czasu zarezerwować na Ein Gedi?
Długość pobytu w Ein Gedi zależy od naszych planów i ambicji. Mapka, którą otrzymamy przy zakupie biletów, uświadamia, że jeden dzień, to może być mało na przejście wszystkich dostępnych szlaków pieszych. Najczęściej jednak większość wycieczek wybiera najkrótszy wariant przejścia, tj. szlak wzdłuż Wadi David. Trzeba pamiętać, że w pewnym momencie się rozwidla i staje się jednokierunkowym. Po dojściu do najwyżej położonego wodospadu wraca się po drugiej stronie wody. Ta wycieczka nie powinna zająć więcej niż 1-1,5 godziny, nawet jeśli będziemy się zatrzymywać przy licznych kąpieliskach. To najbardziej zatłoczona część parku. By uniknąć tłumów, trzeba przyjechać tutaj jak najwcześniej rano, albo porzucić Wadi David i udać się na wędrówkę szlakami biegnącymi ponad doliną. Wtedy pobyt może nam zająć nawet cały dzień. Pamiętajcie o wodzie i nakryciu głowy – słońce tu mocno grzeje! Trzeba również przestrzegać  godzin wskazanych przez władze parku na zejście ze szlaku. Po zamknięciu nie można na terenie parku przebywać.

 



Propozycja wycieczki
Ponieważ najbardziej kocham wędrówki w każdym miejscu na świecie, w Ein Gedi również postanowiłam nie ograniczać się tylko do najbardziej zatłoczonej części. Po dotarciu do Wodospadu Dawida odbiłam w prawo na prawdziwie górski szlak. W pewnym momencie wspinaczka stała się całkiem ambitna, przez to jeszcze bardziej satysfakcjonująca. Pokonać drogę poprzez bloki skalne pomagały metalowe zabezpieczenia. Mnie ten fragment nie wydał się w ogóle trudny, nie trudniejszy niż szlak tatrzański, ale wydaje mi się, że osoby z lękiem wysokości mogłyby mieć tutaj problemy. Tym bardziej że zaczynają się tu otwierać coraz bardziej przepastne widoki. W dole widać wody Morza Martwego i plantacje palm daktylowych. Idzie się też dość ostro w górę.

 

 

Po drodze mijamy kolejne źródło z gęstą roślinnością, zupełnie niespotykaną wcześniej przeze mnie w Izraelu. Wreszcie podejście kończy się płaskowyżem. Na tym etapie możemy mieć dylematy, dokąd dalej się udać. Znaki kuszą odwiedzinami w Dodim Cave, ale ponieważ pozostałam nieco w tyle za moją grupą, postanawiam jednak nie zbaczać z wcześniej ustalonej trasy. Niestety w Izraelu nie podaje się czasów przejścia, więc nie wiedziałam, ile czasu zajmie mi wizyta w jaskini. Potem okazało się, że jeden z kolegów wybrał ten wariant wędrówki i był zachwycony naciekami skalnymi.

 


Ja jednak pozostaję na szlaku. Na górze w dużej kępie zieleni słychać radosne odgłosy – to grupa dzieciaków cieszy się z dotarcia do kolejnego źródełka wody: En Gedi (Źródło Kozie). Od niego wziął nazwę cały kompleks.
Dalej wędruje się szeroką i wygodną ścieżką omijającą najbardziej strome fragmenty. Jeśli nie straszne nam ostre zejścia, możemy skrócić sobie drogę korzystając ze szlaku czarnego. Gdybyśmy poszli nim w górę, doszlibyśmy do punktu widokowego na całe Ein Gedi.

 


Ostatecznie dochodzi się do drogi asfaltowej. Skręcam w lewo, by jak najszybciej dotrzeć do parkingu z naszym autem. Na powrót warto wybrać boczną odnogę – oznaczoną na mapie scenic route, biegnącą obok ruin starożytnej synagogi. Bilet uprawnia do wejścia także do tego obiektu.
Wydawałoby się, że nic już mnie po drodze nie spotka – ta część trasy nie wydawała się ciekawa, a jednak... Wśród drzew wypatrzyłam na sam koniec góralka - zwierzę, które uważa się za charakterystyczne dla Ziemi Świętej i wspominane jest w Biblii.

 



Inne ambitne szlaki
Przyjeżdżając do Ein Gedi nie miałam zupełnie świadomości, jak wiele możliwości wędrówek górskich oferuje. Nie wszystkie startują z głównego parkingu i od głównego wejścia.
Wspominałam już czarny szlak na punkt widokowy na samej krawędzi płaskowyżu ponad oazą. Czerwony szlak z zupełnie innej strony oazy (po dojściu do drogi asfaltowej w opisanym przeze mnie powyżej wariancie wędrówki musielibyśmy skręcić w prawo) prowadzi do drugiej doliny z wodospadami: Wadi Arugot, na końcu której istnieje kilka wariantów dojścia na kolejne punkty widokowe. Z Ein Gedi Field School, położonej na prawo od Wadi David, można dojść na Mt. Yishay. Jest jeszcze czerwony szlak przez Suchy Kanion: Tsaffit Trail.

 


Żeby ogarnąć te ścieżki i ułożyć sobie plan na wędrówkę, konieczna jest mapa. Ta, którą otrzymamy w centrum informacji wraz z biletami, jest moim zdaniem wystarczająca.
Piszę tak szczegółowo o różnych możliwościach wędrówek pieszych, żeby osoby czytające miały świadomość, że pobyt w Ein Gedi można zaplanować w sposób zdecydowanie bardziej ambitny niż godzinny spacer najbardziej popularną ścieżką. Kluczem do sukcesu jest jednak wczesne przybycie do parku i zabezpieczenie sobie dużej ilości wody na wędrówkę.

 



Izrael to nie tylko mozaika religii i kultur, ale także krajobrazów. Zdecydowanie warto przeżyć przygodę w oazie pełnej źródeł wody i wodospadów, choć otoczonej wszędzie pustynią.


 
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...