kronika rodzinna
2018-04-16
IZRAEL: Masada o wschodzie słońca

Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Masadę trzeba odwiedzić o wschodzie słońca. Oświetlona pierwszymi porannymi promieniami prezentuje się najpiękniej. A i wspinaczka na twierdzę położoną na szczycie góry nie jest wtedy tak męcząca.

Oczywiście dla leniwych są też inne sposoby, na przykład kolejka. Tylko że uruchamiana jest dopiero o 8 rano i wraz z nią teren zapełnia się mnóstwem zwiedzających, którzy pod Masadę podjeżdżają autokarami od strony Morza Martwego i Jerozolimy. Zdecydowanie lepiej mieć ją tylko dla siebie. Przynajmniej na trzy godziny. Bo mimo że jak się przejdzie przez bramę i spojrzy naokoło, to wydaje się, że niewiele jest do zobaczenia, to tylko złudzenie. Teren jest ogromny, a ruiny starożytnej twierdzy kryją się nie tylko na górze, ale także na zboczach i u podnóży.

 

Tylko pozornie teren jest pusty

 

 

Zwiedzanie Masady o wschodzie słońca
Wspinaczkę rozpoczynamy około 5.30. Ścigamy się ze słońcem, żeby nie dotarło do Masady wcześniej niż my. Koniecznie trzeba sprawdzić godziny wschodu słońca przed przybyciem, bo różnią się w zależności od pory roku. Od tego także zależą godziny pracy kas (w marcu 2018 roku od 5 rano). Bilet na wejście kosztuje 28 szekli (kolejka jest osobno płatna).

Jesteśmy zaskoczeni tym, jak jest jasno. Nie wiedzieć czemu wyobrażaliśmy sobie, że będziemy podchodzić w kompletnych ciemnościach, z czołówkami na głowach i dopiero na górze, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy słońce wynurzy się z wód Morza Martwego, nagle stanie się jasność.

 

Wcale nie było tak ciemno - zdjęcie wykonane pod słońce



Do twierdzy z dwóch stron
Jasno jest już, gdy wyjeżdżamy z hotelu w mieście Arad. Na miejsce docieramy w ok. 20 minut, podchodzimy 15. Nie mamy daleko, stromo i wysoko - w przeciwieństwie do wycieczek z Jerozolimy. Właśnie od tej strony Rzymianie wybudowali rampę, dzięki której udało im się zdobyć Masadę, obleganą przez nich już trzeci rok.

 

Widać pozostałości rampy zbudowanej przez Rzymian

 

 

Niestety, nie da rady przebić się tędy do Morza Martwego, które będziemy widzieć ze szczytu wzgórza i drogi, którą dojeżdża się do twierdzy od strony Jerozolimy. Musimy wrócić z powrotem do Arad, bo nasza trasa kończy się parkingiem pod twierdzą. Dalej prowadzą tylko ścieżki trekkingowe i biegowe.

Pocieszyć może świadomość, że my nie musieliśmy tak wcześnie wstawać i od drugiej strony podejście Wężową Ścieżką jest zdecydowanie bardziej strome. Idzie się przynajmniej 45 minut.



Fort Heroda i samobójstwo obrońców
Do Masady można przyjechać dla samych widoków – około 400 metrów poniżej pięknie prezentuje się największa depresja świata: Morze Martwe, a naokoło pustynne góry. Ale można także pozaglądać w zakamarki ruin i... się zachwycić jeszcze bardziej!

Fort na szczycie góry zbudował dla siebie Herod Wielki, kontrowersyjny król żydowski, słynący jednak z tego, że pozostawił po sobie wiele imponujących budynków. Tutaj zadbał o dostawy wody z gór, cysterny na deszczówkę, łaźnie, budynki administracyjne, mury obronne z basztami, a przede wszystkim o zabudowania pałacowe. To właśnie reprezentacyjny pałac Heroda na północnym zboczu robi największe wrażenie. Przyklejony piętrowo do skały można zwiedzać – z tarasu z częściowo zachowaną kolumnadą roztaczają się bezkresne widoki.



Do Masady przyciąga historia tego miejsca. Gdy w całym kraju dogorywało już powstanie przeciwko Rzymianom, w twierdzy jeszcze trzy lata dłużej (do 73 r. n.e.) bronili się zeloci: 960 obrońców wraz z żonami, dziećmi i całymi rodzinami. Problemem wcale nie było dla nich zaopatrzenie w wodę i pożywienie – z tym sobie radzili, ale fakt, że po trzech latach Rzymianie zdołali usypać do twierdzy rampę, która dawała im wreszcie szansę na zwycięstwo. Obrońcy Masady ani myśleli się poddać, mimo że sytuacja była beznadziejna. To oznaczałoby według ich zasad zaparcie się Boga. Postanowili zatem dokonać rytualnego samobójstwa. W ruinach twierdzy odnaleziono tabliczki z pojedynczymi imionami, które potwierdzają wersję ówczesnych rzymskich historyków. Wylosowano 10 mężczyzn, którzy uśmiercili prawie 1000 osób, a potem losowali oni spośród siebie jednego, kto ich zabije i ostatecznie popełni samobójstwo. Rzymianie gdy wkroczyli do twierdzy, nie znaleźli nikogo przy życiu, poza kilkoma kobietami z dziećmi, które się wcześniej ukryły.

 

Ponura historia tego miejsca kontrastuje ze słoneczną rzeczywistością



Zarówno historia, urok ruin oraz widoki warte są tego, by Masadę odwiedzić. Ponieważ jednak jest to jedna z największych atrakcji turystycznych Izraela, wpisana na listę UNESCO, zdecydowanie najlepiej byłoby być tu wcześnie rano. Chyba że nie przeszkadza nam tłum innych zwiedzających.

 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...