Jak przetrwać w Skandynawii i tanio spędzić wakacje z całą rodziną – poradnik sprzętowy

Od ponad 20 lat jeżdżę po świecie z namiotem i plecakiem, od 10 zawodowo związana jestem z branżą sprzętu outdoorowego, od 9 wyjeżdżam (najczęściej) na samochodowe rodzinne wakacje pod namiot, od 3 lat spędzamy je w Skandynawii – z biwakowaniem na dziko, myciem w jeziorze, gotowaniem własnego prowiantu, wędrowaniem po szlakach. Ponieważ pobyty w Skandynawii (w Finlandii - 2012, Norwegii i Danii – 2013, Szwecji - 2015), jak do tej pory były moimi najlepszymi wakacjami spędzanymi z rodziną, chciałabym do tego sposobu zachęcić jak największą ilość osób. Skandynawia nie musi być droga, jeśli odpowiednio się do wyjazdu przygotujemy. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy wiedzą, jak do tego się zabrać, stąd mój tekst skupiający się na patentach sprzętowych ułatwiających komfortowe tanie podróżowanie, choć z elementami surwiwalu, czyli sztuki przetrwania kilku tygodni w lesie pod gołym niebem, a raczej namiotem :)

Najlepszym sposobem na podróżowanie po Skandynawii jest nocowanie pod namiotem lub przyczepa kempingowa. Tylko wtedy można korzystać w pełni z uroków przyrody i wolności, jaką daje „prawo dostępu” czyli możliwość korzystania z walorów natury bez ograniczeń i... bezpłatnie (pewne regulacje istnieją tylko w parkach narodowych, ale są one zdecydowanie mniej restrykcyjne niż w polskich obszarach chronionych). Można jeszcze ewentualnie myśleć o wynajęciu domku (szwedzkie „stuga”, norweskie „hytte”), ale wtedy musielibyśmy zdecydować się na bardziej stacjonarny i droższy wypoczynek. Jeśli chodzi o hotele, to raczej nie znajdziemy ich w wielkiej obfitości, a na pewno nie w parkach narodowych, czyli najpiękniejszych przyrodniczo miejscach – a trzeba pamiętać, że właśnie przyroda jest największym skarbem Skandynawii. Czyli wracamy do punktu wyjścia: aby być niezależnym i docenić to, co oferuje nam skandynawska północ, warto zaopatrzyć się w namiot i kilka innych przydatnych sprzętów. Przyczepy kempingowej ani kampera póki co nie posiadamy, chciałabym się więc skupić na doradzeniu osobom, które nie mają zbyt dużego doświadczenia w nocowaniu pod namiotem na dziko i podróżowaniu niezależnym od dostępności zorganizowanych miejsc noclegowych po drodze, co warto zabrać ze sobą, by trzy tygodnie w Skandynawii wspominać wyłącznie pozytywnie, a nie jako koszmar. Założenie jest takie, że wszystkie sprzęty pakujemy do samochodu i nim się przemieszczamy. Plecakowicze muszą poszukać innych poradników.

 



SPANIE

Namiot
Namiot do podstawa. Ponieważ pogoda w Skandynawii bywa zmienna, najlepiej, aby był duży i koniecznie posiadał wygodny przedsionek, w którym w razie czego możemy gotować lub umyć się. Używamy namiotu polskiej marki Marabut, której produkty słyną z trwałości (nasz namiot Marabut Nomada 3 ma już 8 lat!), poza tym firma ta posiada serwis, gdzie naprawimy wszelkie usterki pogwarancyjne. Nomada 3 to trzyosobowa wersja, ale wygodnie się wysypiamy w opcji dwójka dorosłych wraz z dwójką dzieci (bagaże trzymamy w przedsionku lub samochodzie). Nomada ma też wersję czteroosobową. Posiada szereg funkcjonalnych rozwiązań, jak kieszenie wewnątrz sypialni, pod sufitem i dobrą wentylację. Nie przemaka, co jest w Skandynawii podstawą!!! To ten produkt:
http://www.ceneria.pl/Namiot_Nomada_3_MARABUT,47,28,0,0,P,porownaj.html


Śpiwory i wkładki
Ponieważ temperatury w Skandynawii, szczególnie na północy, są zdecydowanie niższe niż w Polsce o tej samej porze roku, warto zaopatrzyć się w cieplejsze wersje śpiworów. Używamy śpiworów puchowych, które są lepiej kompresowalne, a jednocześnie cieplejsze niż syntetyczne. Godną polecenia firmą produkującą wyroby puchowe jest polska marka Yeti. Posiadamy śpiwory Yeti, które mają już prawie 20 lat, a nie straciły swych właściwości i nadal nadają się do użytku. Dzieciom zakupiliśmy śpiworki dziecięce Deuter, których długość można dostosować do wzrostu. Atutem jest to, że są solidnie wykonane i ciepłe, mimo że wypełnienie jest syntetyczne:
http://www.ceneria.pl/Spiwor_Starlight_EXP_DEUTER,40063,55,0,0,P,porownaj.html

W zimniejszych rejonach docieplamy je śpiworkami wewnętrznymi Cocoon: mamy jeden w wersji flanelowej, drugi – polarowej. O tych śpiworkach więcej tutaj:
http://www.ceneria.pl/Kidsack_i_Kidbag_spiworki_dla_dzieci_od_Cocoon,4039,444,0,1,I,informacje.html

 



Tzw. wkładki do śpiworów to bardzo funkcjonalny patent: mogą spełniać nie tylko funkcję docieplającą – my głównie zakładamy je jak prześcieradło na maty, by nie rozsuwały się tak mocno oraz – przede wszystkim – nie brudziły. Nieco o bawełnianych śpiworkach Cocoon przy okazji wyjazdu do Maroka:
http://www.ceneria.pl/Sypiajac_w_Maroku_ze_spiworkiem_Cocoon,1812,444,0,1,I,informacje.html

Maty
Od ponad 10 lat używamy mat samopompujących. Gdy dostaliśmy w prezencie ślubnym pierwsze dwie maty marki Therm-a-rest, nasze życie odmieniło się nieodwracalnie. Kto jeszcze nie wypróbował takiej opcji, musi koniecznie! Z matami samopompującymi nie przejmujemy się zbytnio, czy teren, na którym rozkładamy namiot, jest równy, czy nie ma pod nami wystających korzeni czy kamieni. To nie ma znaczenia, bo napompowana mata niweluje wszelkie nierówności, które byłyby odczuwalne podczas spania na zwykłej piankowej karimacie. Mata samopompująca jest stabilniejsza niż z kolei zwykły materac pompowany (choć ten akurat jest najmniejszy z wymienionych opcji po spakowaniu – oczywiście w wersji outdoorowej, a nie Lidlowskiej) i śpi się wygodniej. Minusem Therm-a-restów jest cena, ale na szczęście są inne firmy produkujące znacznie tańsze odpowiedniki, jak np. polska marka Rockland. Może te maty są cięższe i nie tak pakowne, ale podróżując samochodem nie ma to większego znaczenia.

 


Zobacz recenzję:
http://www.ceneria.pl/Jesli_nie_widac_roacute;znicy,_to_po_co_przeplacac_rzecz_o_matach,6193,444,0,1,I,informacje.html

Poduszki samopompujące
To już może zbytek luksusu, ale faktycznie ostatnio sprawiliśmy dzieciom poduszki samopompujące marki Rockland, które nie brudzą się tak jak normalne jaśki w poszewce, łatwo je upakować do pokrowca i są trwałe, a ułatwiają zasypianie.

 

 

Sprawdzają się nie tylko w namiocie, ale także przy dłuższych przejazdach do spania w samochodzie i nawet jako siedziska:
http://www.ceneria.pl/Przyjemnych_snow!_poduszki_samopompujace_Dream_marki_Rockland,11908,444,0,1,I,informacje.html

PAKOWANIE

Torby
Od jakiegoś czasu nie pakujemy się już do plecaków na długie wyjazdy, tylko w torby:
http://www.ceneria.pl/Plecako_torba_Explorer_Duffle_marki_Jack_Wolfskin,6008,444,0,1,I,informacje.html
Przede wszystkim chodzi o wygodę dostępu do potrzebnych drobiazgów oraz ekonomię miejsca. Zazwyczaj torby te trzymamy w bagażniku i stamtąd wyciągamy potrzebne rzeczy: jedna jest dla dorosłych, druga dla dzieci.

 

 

W Skandynawii, gdzie poczucie bezpieczeństwa jest większe, torby umieszczaliśmy w przedsionku namiotu. I tu bardzo ważna wskazówka: jeśli mielibyście w planach zakup torby podróżnej na tego typu wypady, zwróćcie uwagę, by była ona wykonana ze specjalnego wodoodpornego materiału, jak opisana w linku powyżej Explorer Duffle marki Jack Wolfskin lub jak nasze niedawne nabytki - naprawdę rewelacyjne torby Thule:
http://www.ceneria.pl/Jak_zarzucic_na_plecy_torbe_Thule,10203,444,0,1,I,informacje.html
Takie torby położone na trawie nie łapią wilgoci i są łatwe w czyszczeniu. Dla mnie najważniejszą zaletą jest to, że mam do wnętrza łatwy dostęp.

 



Saszetki na ubrania
Jak już wspominamy o pakowaniu, to na marginesie muszę Wam podsunąć patent pakowania ubrań w pokrowce.

Oczywiście nie jest to rzecz niezbędna na wyjeździe, ale podczas 3-tygodniowego namiotowego wyjazdu bardzo ułatwiająca życie.

 

 

Siatkowane pokrowce oferuje kilka firm outdoorowych, jak Deuter czy Sea to Summit, ale nie ma co ukrywać, są dość drogie, choć oczywiście funkcjonalne:
http://www.ceneria.pl/Trzy_saszetki_trzy_kolory:_pokrowce_od_Sea_to_Summit,6142,444,0,1,I,informacje.html
My w ostatnim czasie jeździmy z pokrowcami zakupionymi na wyprzedaży w „Biedronce” za 3 złote sztuka – w siateczce robią się niekiedy dziury i zamki nie zawsze chodzą jak trzeba, ale za taką cenę... - nie narzekamy.

GOTOWANIE

Kuchenka
Zapomnijcie o drogich kartuszach i małych palnikach. Na 3 tygodnie gotowania wszystkich posiłków musicie zaopatrzyć się w wydajną butlę i wygodny palnik. To że turystyczne butle gazowe są dostępne w sklepach, było dla mnie sporym odkryciem, bo myślałam, że istniały one jedynie za czasów PRL-u, a dzisiaj jesteśmy skazani na drogie kartusze kupowane w sklepach outdoorowych, w których gaz kończy się przed upływem tygodnia. Otóż nie - za 30 zł przy Rondzie Mogilskim w Krakowie można nabić porządną butlę gazową na cały sezon. Trzeba ją wcześniej zakupić za maksymalnie 80 zł w jakimś supermarkecie budowlanym typu Castorama czy Leroy Merlin:
http://www.leroymerlin.pl/hydraulika/akcesoria-doprowadzenia-gazu/butle-gazowe/butla-gazowa-2-kg,p70708,l657.html
lub większa:
http://www.leroymerlin.pl/hydraulika/akcesoria-doprowadzenia-gazu/butle-gazowe/butla-gazowa-3-kg,p70725,l657.html
Do tego potrzebujemy palnik – zdecydujcie się na kuchenkę dwupalnikową, nie będziecie żałować:
http://www.castorama.pl/produkty/ogrod/relaks-w-ogrodzie/kemping/kuchenki-turystyczne/dwupaln-kuchenk-turystyczna.html#product
Z takim sprzętem możecie gotować trzy posiłki dziennie, nieograniczoną ilość wrzątku na herbatę, a nawet wodę do mycia przez cały pobyt w Skandynawii – na pewno gazu wystarczy. Oczywiście butla nie jest mała, ale to na takim samowystarczalnym wyjeździe podstawa, by nie zbankrutować z powodu kupowanych w restauracjach posiłków. W bagażniku samochodu musi znaleźć się dla niej miejsce!

 


Ale żeby zupełnie nie przekreślić firm outdoorowych – zawsze mamy ze sobą zapasowy mały palnik i kartusz z gazem, gdybyśmy musieli awaryjnie zagotować sobie wodę podczas wycieczki w góry z plecakiem, albo tak w razie czego. Najmniejszym wypróbowanym i sprawdzonym przez nas palnikiem jest Crux Optimusa:
http://www.ceneria.pl/Crux_Optimus_ndash;_maly_palnik_o_wielkiej_mocy,6626,444,0,1,I,informacje.html

 



Naczynia, noże i sztućce
Na wyjazdy zabieramy dwa zestawy menażek, jednak jeden z nich coraz rzadziej używamy. Kiedyś głównie korzystaliśmy z zestawu MSR-a, który wydawałoby się miał wszystko, co rodzina potrzebuje: kubki, plastikowe talerze, dwa duże garnki (5,3 i 3,2 l) oraz co najważniejsze w zestawie: pokrywki z cedzakiem, idealne do gotowania makaronu i odlewania z niego wody. http://www.ceneria.pl/System_garnkow_MSR_dla_calej_rodziny,9819,444,0,1,I,informacje.html
Patent rewelacyjny, jednak doszliśmy do wniosku, że tak dużych garnków nie potrzebujemy (korzystamy w sumie jedynie z tego 3,2 l), a talerze nie są aż tak funkcjonalne, od kiedy zaczęliśmy używać składanych misek Wildo, zresztą szwedzkiej firmy, z których zupa czy sos do ryżu się nie wylewa, co jest dość istotne w przypadku dzieci:
http://www.ceneria.pl/Zupa_rakowa_w_skladanej_misce_Wildo,6090,444,0,1,I,informacje.html

 


Generalnie przestało nam się chcieć składać cały ten zestaw MSR w jedną pakowną całość, więc bardziej gorąco polecamy prostszy system:
http://www.ceneria.pl/Garnki_Primus_LiTech_Super_Set_sa_naprawde_super,7558,444,0,1,I,informacje.html
Prosty nie znaczy, że gorszy. W większej menażce (2,1 l) damy radę ugotować makaron, choć cedzaka tak fajnego jak w MSR niestety nie ma w pokrywce. W drugim garnku gotuję sos i pulpety.  Na patelni (to kolejna wyższość nad MSR – tam nie ma w komplecie) podgrzewam warzywa z puszki. I obiad gotowy! To świetny zestaw: lekki, z odpornego na zarysowania materiału, zdecydowanie tańszy niż MSR.

 


Wodę na herbatę gotujemy osobno. Ponieważ nie lubimy płynów do picia z okami niedomytego tłuszczu po innych posiłkach, sprawiliśmy sobie czajnik turystyczny. Dzięki temu herbata jest zawsze smaczna!
http://www.ceneria.pl/Czajnik_do_zadan_specjalnych_ndash;_Primus_LiTech,8715,444,0,1,I,informacje.html
Polecamy ponownie markę Primus. To sprawdzona firma z ponad 100-letnim doświadczeniem. Jak do tej pory nie zawiodłam się na żadnym z jej produktów.

 


Co do sztućców, to różne firmy mają różne systemy, ale myślę, że najbardziej odkrywczym jest Spork Light My Fire.
http://www.ceneria.pl/Niezbednik_Spork_Original_LIGHT_MY_FIRE,2490,87,0,0,P,porownaj.html
Wydaje mi się, że byli pierwsi, zanim inni zaczęli ich pomysł kopiować – połączenie widelca z łyżką jest genialne. Spork w funkcji noża mniej nam się sprawdza. Do smarowania chleba i innych czynności, przy których potrzebny jest nóż, korzystamy ze składanego Optinela zakupionego w Decathlonie:
https://www.decathlon.pl/no-opinel-nr-7-zaokrglony-id_8001442.html
Jest solidny, ostry, no i podoba nam się fakt, że się składa.
Nasz scyzoryk nieco oszczędzamy w takich przypadkach. Ostatnio nawet nie przydaje się do otwierania puszek, bo przeważnie wszystkie mają jakiś integralny system do tego. Ale ma też kilka innych przydatnych funkcji. Niezmiennie jesteśmy wierni firmie Victorinox:
http://www.ceneria.pl/Scyzoryk_Climber_VICTORINOX_,12232,504,0,0,P,porownaj.html
Podczas ostatnich szwedzkich wakacji wypróbowaliśmy inny sztućcowy patent: składaną widelco-łyżkę marki (znowu!) Primus:
http://www.ceneria.pl/Sztucce_%28widelec+lyzka%29_PC_PRIMUS,24917,87,0,0,P,porownaj.html
Wydaje się dość delikatny w porównaniu do oryginalnych Sporków, ale póki co nas nie zawiódł - sporki mają to do siebie, że po jakimś czasie się łamią.

 



Termos
Termos to na wyjeździe dla nas podstawa. Najczęściej na wyjazdach pijemy herbatę z termosu, bo najłatwiej ten typ napoju jest nam przygotować. Zagotowaną wodę wlewamy do termosu, dodajemy torebkę z herbatą i... już. Wody nie mamy czasu studzić, by wlać do butelek, a ze sklepowej wody mineralnej nie korzystamy – jest za droga!
Optymalny dla naszej rodziny termos to Esbit o pojemności 1,2 l z fajną składaną rączką i dużym pojemnikiem do picia, z którego herbata się nie wylewa podczas jazdy:
http://www.ceneria.pl/Termos_Vacuum_XL_1,2_l_ESBIT,43544,1189,0,0,P,porownaj.html
Służy nam już około 8 lat.
Godna polecenia jest także firma Primus. Posiadamy solidny termos tej marki o mniejszej pojemności:
http://www.ceneria.pl/Termos_0.75_L_PRIMUS,10766,1189,0,0,P,porownaj.html
Przydaje się także termos na jedzenie. Gdy nie dojemy śniadania lub obiadu, ładujemy danie do termosu i zabieramy w drogę. Mamy gotowy posiłek na później (z dawnych czasów, gdy dzieci były małe, został nam termos Esbit o pojemności 0,5 l, teraz szczerze powiedziawszy przydałby się większy):
http://www.ceneria.pl/Termos_na_zywnosc_Food_Jug_0,5_l_ESBIT,21039,1189,0,0,P,porownaj.html

Kubki termiczne
Kubek termiczny na wyjeździe to taka mała dodatkowa przyjemność, choć wielu może uzna, że to zbędny gadżet. W przypadku biwaków pod gołym niebem przedłużenie momentu wyziębienia płynów jest jednak przydatne. Asortyment kubków jest naprawdę ogromny i trudno się rozeznać, które faktycznie spełniają standardy dobrego trzymającego temperaturę kubka termicznego:
http://www.ceneria.pl/wyszukiwarka,0,0,0,0,Srch,srch.html?step=1&q=kubek+termiczny&q_id=0&SZUKAJ=
Niestety, spotkałam się z takimi przypadkami, że kubek z założenia termiczny ciepła w ogóle nie trzymał.

 

 

My sprawdziliśmy w Szwecji kubki Primus (oj, sporo sprzętu tej firmy używamy!):
http://www.ceneria.pl/Primus_Commuter_Mug_kubek_termiczny_dla_tych,_co_pija_duzo_:%29,12070,444,0,1,I,informacje.html
Alternatywą dla zwykłego kubka metalowego, dodatkowo trzymającą ciepło, może być propozycja GSI Outdoors:
http://www.ceneria.pl/GSI_Infinity_Backpacker_Mug_prostota_do_potegi,12130,444,0,1,I,informacje.html

 



Jedzenie
Staramy się, żebyśmy na wyjazdach nie odczuwali jakiejś drastycznej zmiany diety, choć jeśli zakładamy, że całe jedzenie wieziemy ze sobą i nie wchodzimy do sklepów, w których woda 1,5 l potrafi kosztować 15 zł, trzeba zawczasu się przygotować, by codziennie jadać w miarę normalne obiady.
Przygotowujemy do słoików własne pulpety pasteryzowane, tak by jeden słoik 0,7 l starczył na obiad dla naszej rodziny na większość dni podróży. Dodatkiem najczęściej jest ryż (ten w torebkach najłatwiej się gotuje na wyjazdach), kasza gryczana (również w torebkach) lub makaron (najlepsze naszym zdaniem są świderki). Do pulpetów dorabiamy sos z torebki – tych sztuczności nie unikniemy. Zawsze dbamy też o dodatek warzywny z puszki lub słoika (kukurydza, groszek, a nawet marchewka czy różne mieszanki, w słoikach dostaniemy kapustę, buraczki - najlepsze oczywiście są przetwory babcine). Aby nie dostać „ryżozy”, zabieramy 1-2 porcje ziemniaków, żeby mieć jakąś odmianę w połowie wyjazdu – niestety ziemniaki zajmują zbyt dużo miejsca w stosunku do ilości porcji obiadowych, które można z nich przyrządzić (pod tym względem ryż ma przewagę, makaron bardziej lubimy, ale paczki też są dość duże). Na początek wyjazdu zabieramy świeże warzywa i owoce (trzeba potem regularnie sprawdzać, czy się nie psują). Polecamy marchewkę, którą można jeść na surowo, jako przekąskę, jabłka, mandarynki, pomidory (najczęściej koktajlowe w pojemnikach – nie duszą się), trochę bananów (je trzeba zjadać bardzo szybko), ogórki zielone, paprykę, ogórki kiszone (mamine), cytryny (idealny dodatek do słodzonej herbaty!).
Nasze śniadania to niemal codziennie owsianka – owsiankę lub kaszę jaglaną zjadamy normalnie w domu na śniadanie, więc nie cierpimy z tego powodu mocno, z tym że kasza zbyt długo się gotuje. Na wyjeździe jadamy więc wyłącznie płatki owsiane błyskawiczne. Dodatkiem są babcine musy owocowe ze słoików. Zabieramy także niepsujące się mleko UHT o zawartości tłuszczu 3,2 %, które przygotowując owsiankę mieszamy potem z wodą. Ci, którzy nie posiadają babć z piwnicami pełnymi przetworów, mogą użyć do owsianki owoców z puszki lub sklepowych dżemów – patent sprawdzony przez nas w Kanadzie. Jako odmianę śniadaniową stosujemy mleko z płatkami kukurydzianymi i innymi sztucznie barwionymi kółeczkami, muszelkami etc, zdając sobie jednak sprawę, że jest to wersja mało ekonomiczna (paczki są wielkie, a płatki znikają szybko – do tego za chwilę jest się głodnym po takim daniu, ale pozwalamy dzieciom na małe przyjemności podczas wyjazdu od czasu do czasu :).
Na wędrówkach pieszych sprawdzały nam się przygotowywane podczas postoju kanapki z chleba o długim terminie przydatności do spożycia. Zdecydowanie polecamy pieczywo Oskroba, które ma przydatność kilkunastodniową, a nie kilkumiesięczną (jest zdrowsze, ma mniej konserwantów):
http://www.oskroba.pl/produkty/pieczywo-krojone-pakowane/chleby-razowe-zytnie-bez-drozdzy
http://www.oskroba.pl/produkty/pieczywo-krojone-pakowane/chleby-zytnie-pelnoziarniste-bez-drozdzy
Jako obkład do chleba najlepsze są według nas puszki mięsne (oczywiście wegetarianie muszą znaleźć swoją własną opcję) – najsmaczniejsze to szynki Krakusa, ponoć też najwartościowsze:
http://www.fakt.pl/szynka-z-puszki-to-skory-i-chemia,artykuly,427459,1.html
Koniecznie nie zapomnijcie o ketchupie (Pudliszki – bez konserwantów), bo to fajny dodatek urozmaicający menu. Nasze dzieci we wakacje mogą wreszcie bez ograniczeń jeść Nutellę, bo niestety liczba niepsujących się dodatków do chleba jest ograniczona. Sprawdza nam się też miód (taki nielejący, z pewnej pasieki) i masło orzechowe. Serki topione i pakowane sery wykorzystujemy w ograniczonej ilości.
Jako przekąski podczas podróży samochodem czy plecakowego przemieszczania wykorzystujemy ciastka typu betit beurre'y – koniecznie marki Jutrzenka i w czerwonym opakowaniu, bo jako jedyne nie łamią się!
http://www.alleceny.pl/produkt/13430/jutrzenka_petit_beurre_herbatniki__100g
Staramy się unikać typowych słodyczy, więc wyszukujemy patenty typu paluszki i precelki krakowskie – bez cukru, naturalne, o długiej przydatności do spożycia:
http://ezakupy.tesco.pl/pl-PL/ProductDetail/ProductDetail/2003005953744
http://ezakupy.tesco.pl/pl-PL/ProductDetail/ProductDetail/2003005953751
Zabieramy orzeszki i owoce suszone – w tym ostatnim przypadku warto szukać tych dobrej jakości – niesiarkowanych, bo na wyjeździe nie będziemy mieli możliwości ich sparzyć. Czekoladowych batonów i samych czekolad na wielotygodniowych wyjazdach unikamy, bo mimo niezbyt wysokich temperatur w Skandynawii, potrafią pozostawione w samochodzie stopić się:)
Jeśli znajdę czas, przygotowuję na wyjazd firmowo-gruszkowe ciasteczka owsiane (przepis na 1 porcję: 2 szkl. płatków, 0,5 szkl. mąki, trochę miodu, 0,5 szkl. stopionego masła, jajko, sól, dodatki, jak zmielone orzechy, rodzynki, wiórki kokosowe, kulki piecze się 10-15 min. w 170 st. w termoobiegu).
Awaryjnie mamy jeszcze w zestawie „zupki chińskie” (najsmaczniejsze wypróbowane przez nas, które bez obrzydzenia można jeść, to marki Amino) i „gorące kubki” (głównie Knorr). W akcie desperacji dogodzenia sobie, przygotowujemy kisiele z paczki.

Tuż przed wyjazdem udajemy się do dużego supermarketu typu Carrefour lub Tesco i zakupujemy na jeden raz całe powyższe jedzenie (czasami dzielimy zakupy na dwie tury – świeże owoce i warzywa kupujemy później, tuż przed wyjazdem). Na całość wydajemy około 700-900 zł i jest to – oprócz opłat za promy i paliwo – zazwyczaj najpoważniejszy wydatek w naszym wyjazdowym budżecie. Ale jedzenia starcza na 3 tygodnie!
Jak je zapakować? Można wykorzystać skrzynki plastikowe, w które zazwyczaj pakujemy słoiki z pulpetami, żeby mieć do nich łatwy dostęp. Natomiast posegregowaną resztę umieszczam w dużych supermarketowych torbach z wygodnymi rączkami. Zaleta takich toreb jest taka, że jak jedzenie się kończy, to torbę można złożyć i nie zajmuje miejsca.

Liofilizaty
Inną opcją jedzeniową, gwarantującą szybkie i proste przygotowanie bez brudzenia naczyń, są liofilizaty. Wymagają jedynie zagotowania wody i użycia sztućca do jedzenia. Jemy je wprost z torebki – danie jest gotowe po około 10 minutach od zalania wrzątkiem. Nasze ulubione smaki wypatrzyliśmy w firmach Trek'n Eat:
http://www.ceneria.pl/wyszukiwarka,0,0,0,0,Srch,srch.html?step=1&q=Trek%27n+Eat&q_id=0&SZUKAJ=
oraz Lyofood:
http://www.ceneria.pl/Lyofood_is_good!_przeglad_dan,11795,444,0,1,I,informacje.html

 


Liofy wykorzystujemy podczas szybkich posiłków przy długich przejazdach samochodem lub gdy nam się z jakiegoś innego powodu spieszy lub nie mamy ochoty na wyciąganie całego sprzętu do gotowania, gdy na przykład pada. Sporo przydatnych uwag o liofilizatach znajdziecie w dużym opracowaniu, które powstało po naszym wyjeździe do Norwegii:
http://www.ceneria.pl/Jedzenie_liofilizowane_na_wyprawie_ndash;_uwagi_praktyczne,8582,444,0,1,I,informacje.html
Jedzenie liofilizowane nie jest tanie, ale mimo wszystko kosztuje mniej niż obiad w skandynawskiej restauracji, a jest zdecydowanie bardziej wartościowe niż zupka chińska.

 



Lodówka turystyczna
Część jedzenia – tę, którą łatwo zdusić i tę, która wymaga specjalnego traktowania – chowamy do turystycznej lodówki. Mimo że przez większość czasu nie mamy dostępu do elektryczności, by można ją było podłączyć, to jednak zawsze stanowi dobrą izolację od zewnętrznych warunków. Poza tym w trakcie jazdy działa dzięki gniazdku w samochodzie. Na Bałkanach byłaby niezbędna, w Skandynawii można by z niej zrezygnować, bo temperatury nie bywają wysokie. Nam się przydaje :)

 

 

Na podstawie doświadczeń naszych znajomych z lodówką z Lidla uważamy, że warto zainwestować w większą i lepszej jakości. Godną polecenia firmą na polskim rynku jest Mobicool:
http://www.ceneria.pl/wyszukiwarka,0,0,0,0,Srch,srch.html?step=1&q=mobicool&q_id=0&SZUKAJ=

MYCIE
Niestety Skandynawowie nie wymyślili jeszcze usługi płatnego prysznica dla nocujących na dziko pod namiotem turystów, np. w centrach informacyjnych parków. Chyba uważają, że woda w jeziorze, jeśli nawet lodowata, powinna nam wystarczyć. W tych warunkach trzeba sobie jakość radzić...

Prysznic solarny
Prysznic solarny to tania opcja na mycie pod namiotem, gdy nie mamy dostępu do wody. Napełniony gdzieś po drodze wodą worek nie raz woziliśmy w bagażniku samochodu, gdzie powoli się ocieplał. Oczywiście, najlepiej położyć go na jakiś czas na słońcu, a gdy się nagrzeje, powiesić na gałęzi drzewa i kąpiel gotowa.

 

 

Potrzebna tylko intymna przestrzeń. Najlepiej ten patent sprawdzi się w ciepłych krajach, w Skandynawii będziemy mieli nieco większy problem z aurą pogodową. Mimo wszystko jest to godny polecenia, dla mnie bardzo odkrywczy patent:
http://www.ceneria.pl/Prysznic_solarny_koniec_z_quot;Dniem_Dzieckaquot;_na_wyjazdach,6166,444,0,1,I,informacje.html

Składana miska
Wobec niskich skandynawskich temperatur, zimnej wody w jeziorze i braku słońca potrzebnego do nagrzania prysznica solarnego zazwyczaj myłam się w wodzie podgrzanej w garnku nad ogniskiem lub na gazie. Gorącą mieszałam z zimną w składanej misce marki Sea to Summit:
http://www.ceneria.pl/Skladane_naczynie_Little_Kitchen_Sink_20_L_SEA_TO_SUMMIT,51812,572,0,0,P,porownaj.html
Przedsionek namiotu, gąbka, kubek do nabierania wody i polewania głowy i... kąpiel gotowa. Miska błyskawicznie wysycha i można ją złożyć do niewielkich rozmiarów. Na wyjeździe przydałyby się tak naprawdę dwie: jedna do mycia ciała, druga do naczyń.

 



Pojemnik na wodę
W Skandynawii zawsze znajdziemy jakiś kran do nabrania wody, najczęściej w pobliżu centrów informacyjnych parków. By przetransportować ją na miejsce naszego obozowiska, musimy mieć do tego jakieś naczynie. Oczywiście można do tego wykorzystać butelki po wodzie mineralnej, ale czy  nie lepiej użyć do tego solidnego, a jednocześnie taniego pojemnika z rączką i kranikiem?

 

 

Taki odkręcany zawór to wygodny patent na nalanie wody do menażki, mycie naczyń czy zębów:
http://www.ceneria.pl/Pojemnik_na_wode_male,_tanie,_a_cieszy,6084,444,0,1,I,informacje.html

Mamy porównanie dwóch pojemników: Rocklanda i Lidlowskiego - Rocklandowy był zdecydowanie bardziej niezawodny. W Lidlowskim kranik szwankował i woda wyciekała.

Szybkoschnące ręczniki
Ręcznik szybkoschnący to niemal oczywista oczywistość na wyjeździe. Jest lekki, szybko wysycha, nie przyjmuje łatwo brudu ani zapachów. Pozostaje długo świeży. Na rynku jest ich spory wybór w różnych wielkościach:
http://www.ceneria.pl/Reczniki_szybkoschnace,0,287,3,0,K,kategoria.html
No i niestety, nie zawsze zakupując taki ręcznik mamy gwarancję otrzymania produktu, który wszystkie właściwości dobrego ręcznika szybkoschnącego będzie posiadał. Długi czas używaliśmy takich, które nie chłonęły dobrze wody, nie były przyjemne w dotyku, długo schły, miały dużą objętość etc. Dopiero na te wakacje zakupiliśmy Decathlonowe ręczniki z mikrofibry z fajnym patentem zabezpieczenia złożonego ręcznika gumką:
https://www.decathlon.pl/Kupowac/r%C4%99cznik+z+mikrofibry
Jesteśmy z nich zadowoleni.

Kosmetyczki
Nawet jeśli na wyjeździe nie planujemy codziennego brania prysznica i moczenia się w wannie, to ilość kosmetyków i różnych sprzętów okołokosmetycznych, które musimy zabrać na 3-tygodniowy wyjazd jest spora. W naszej rodzinie ja mam nad nimi pieczę. Pakuję wszystko do jednej ogromnej kosmetyczki. Uwierzcie mi, znalazłam kosmetyczkę doskonałą na rodzinne wyjazdy – niezwykle pojemną, z wielką ilością kieszonek i schowków, a przede wszystkim solidną:
http://www.ceneria.pl/Tatonka_One_Month_za_mala_Lepiej_zostan_w_domu!,11429,444,0,1,I,informacje.html

 


Aby zapanować nad bałaganem na wyjeździe, oprócz głównej kosmetyczki reszta towarzystwa ma swoje własne z podręcznymi przyborami (szczoteczką, płynem, gąbką) – ułatwia to organizację życia obozowego bez przekopywania się przez różne sprzęty. Nawet nasze dzieci je mają:
http://www.ceneria.pl/Specjalnie_dla_dzieci_kosmetyczka_Travelkit_Kids_Tatonki,6185,444,0,1,I,informacje.html
Jeszcze jedna kwestia dotycząca wyposażenia. Wiadomo, że każdy ma swoje ulubione firmy kosmetyczne i patenty, ale jedna rzecz moim zdaniem na wyjazdach typu biwakowego jest niezwykle przydatna: gąbka! Mając kubek wody i gąbkę, można umyć się w całości.

INNE PRZYDATNE GADŻETY W SKANDYNAWII

Moskitiery
Skandynawia słynie z komarów i muszek. W tym roku szczególnie nam dokuczały w Szwecji. Atakowały o każdej porze dnia, nawet w pełnym słońcu. Jeśli nie możemy już wytrzymać, można się przed nimi chronić, zakładając moskitierę na głowę:
http://www.ceneria.pl/Moskitiera_z_kapeluszem_Pop_Up_Head_Net_Care_Plus_ndash;_bariera_z_tiulu,7954,444,0,1,I,informacje.html

 



Preparaty na insekty
Różne środki przeciwkomarowe dostaniemy w drogeriach i aptekach. W Skandynawii potrzebujemy raczej tych z mocniejszą zawartością środków antykomarowych. Naszym zdaniem najlepiej działają te z DEET-em:
http://www.ceneria.pl/Anti_Insect_DEET_20__Care_Plus_ndash;_postrach_krwiopijcoacute;w,7777,444,0,1,I,informacje.html
http://www.ceneria.pl/Ja_bez_DEET_a_sie_nie_ruszam_bron_przeciw_komarom,9892,444,0,1,I,informacje.html
Dostępne są w sklepach outdoorowych, np. tropiker.pl.


Światło
W warunkach biwakowych jakaś lampka jest niezbędna, chociażby po to, by odnaleźć się wieczorem w namiocie. Mimo bowiem że na na północy jasności na zewnątrz utrzymują się długo podczas miesięcy letnich, to jednak w namiocie zastaniemy większy zmrok. Używamy różnych czołówek: http://www.ceneria.pl/Mactronic_Nomad_ndash;_zyskuje_przy_blizszym_poznaniu,9093,444,0,1,I,informacje.html
http://www.ceneria.pl/Eos_80_ndash;_solidna_czoloacute;wka_Princeton_Tec,8966,444,0,1,I,informacje.html

Ale najwygodniej nam się funkcjonuje w namiocie z lampą kempingową Mactronic na baterie. Moc ma naprawdę ogromną! Można przy niej czytać i nie bać się o oczy:
http://www.ceneria.pl/Oswiecic_cie_Lampa_kempingowa_LT_400L_o_mocnym_zrodle_swiatla,10358,444,0,1,I,informacje.html

Stolik i krzesła
W Skandynawii w większości przypadków miejsca, które nadają się na rozbicie namiotu, posiadają infrastrukturę typu stoły i ławki, które ułatwiają przygotowanie jedzenia, spożywanie posiłków czy po prostu funkcjonowanie na biwaku. W samochodzie wozimy jednak stół i turystyczne krzesła, bo jednak nie wszędzie mamy takie luksusy, a zdecydowanie wygodniej przygotowuje się i jada posiłki w pozycji siedzącej niż leżącej czy stojącej. Wykorzystaliśmy je w tym roku na kilku biwakach. Polecamy sprzęty kempingowe marki Rockland:
http://www.ceneria.pl/Akcesoria_campingowe,0,839,3,0,K,kategoria.html?filtr=,|,16552,|,|&setstr=1

Ładowarki i akumulatory zewnętrzne
Biwakowanie na dziko przez wiele dni w jednym miejscu pozbawia nas możliwości doładowania sprzętów takich jak: telefon, baterie do aparatu, tablet, zegarek biegowy. Na ładowanie wykorzystujemy każdy przejazd samochodem, baterii do aparatu zakupiliśmy mnóstwo zapasowych, mamy ładowarki z możliwością dwojakiego ładowania: przez USB lub prądem z kontaktu w jednym. Podłączamy się do prądu w każdym możliwym miejscu. Zdarzyło nam się też zostawić kiedyś aparat na całą noc w punkcie informacji turystycznej. Są dostępne także inne opcje, jak energia solarna lub akumulatorki kumulujące energię z prądu na kilka doładowań naszego sprzętu. Polecamy firmę Brunton:
http://www.ceneria.pl/Energia_w_pigulce_Brunton_RESYNC_,11949,949,0,1,I,informacje.html
czy bardziej popularną w Polsce Power Traveller:
http://www.ceneria.pl/wyszukiwarka,0,0,0,0,Srch,srch.html?step=1&q=Power+traveller&q_id=0&SZUKAJ=

SPIS RZECZY NA WYJAZD
Jak ogarnąć tak dużą ilość sprzętu? Przecież nie wspomniałam jeszcze słowem o apteczce, odzieży, niektórych sprzętach kuchennych, plecakach na wycieczki, jest jeszcze chemia (szampon, pasta do zębów, żel do mycia, a to dopiero początek wymienianki...), różne akcesoria dla dzieci etc, etc. Aby nie zapomnieć o niczym, warto sporządzić spis rzeczy na wyjazd. Ja mam taki na stałe w pliku excelowskim na komputerze. Jest spisem doskonałym, sporządzonym nieco na wyrost, zawierającym wszystko, co tylko można sobie wyobrazić jako rzecz przydatną na naszych wakacjach, modyfikowanym w zależności od rodzaju wyjazdu. Excel ma to do siebie, że w różnych rubrykach można zaznaczać kolorami rzeczy już zgromadzone, inne do załatwienia, do zakupienia oraz te, które tym razem zostawimy w domu. To mój sposób na udany wypoczynek w krajach tak drogich jak skandynawskie i na tak wymagających doskonałej organizacji wakacjach jak biwakowanie na dziko pod namiotem bez dostępu do udoskonaleń cywilizacji, które na co dzień uznajemy za oczywistą oczywistość.

 



Podsumowanie, czyli czy faktycznie wyjazd do Skandynawii pod namiot jest tani?
Nocowanie pod namiotem z pominięciem kempingów to nasz tani sposób na wakacje w Skandynawii. Czy faktycznie taki tani? – ktoś zapyta. Przecież wszystkie sprzęty, o których piszę, sporo kosztują. Gdyby pójść teraz do sklepu i chcieć zakupić je wszystkie, wydalibyśmy na pewno wiele więcej pieniędzy niż na rejs po norweskich fiordach luksusowym statkiem. To racja! Tylko że zazwyczaj takie sprzęty gromadzi się latami. My zaczęliśmy jakieś dwadzieścia lat temu i może trudno w to uwierzyć, ale jest kilka takich, które używamy do dzisiaj. Poza tym zawsze w takich przypadkach powtarzam: wszystko jest kwestią priorytetów. Niektórzy wydają pieniądze na alkohol, papierosy, coca-colę, słodycze, wyjścia do restauracji, zabiegi w spa, ciuchy i samochody, a my na podróże. Cenę nowego dużego telewizora przeliczamy na ilość dni na wakacjach, a zamiast markowej sukienki kupuję wygodne buty na wędrówki. Poza tym wyjeżdżamy często i sprzętów używamy kilka razy do roku. Nam się wakacje namiotowe opłacają! Zazwyczaj całość 3-tygodniowego pobytu wynosi nas ok. 5-6 tys. na całą naszą rodzinę.

 

Zapraszam do przeczytania relacji z wyjazdu do Szwecji w sierpniu 2015 roku:

http://www.barswiat.pl/sapmi---dziennik-podrozy-do-polnocnej-szwecji,3539,i.html

 

 

Kamila Gruszka

 

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Niektórzy nazywają ją czerwoną wyspą, ja wolę określenie „kolorowa”. Według naukowców można wyróżnić na Hormoz kilkadziesiąt kolorów skał. Ich zabarwienie zależy od zawartości określonych minerałów i soli.

W Zatoce Perskiej żyją delfiny, kolorowe rybki, a na brzeg wychodzą żółwie.

...
...
...
...