O II KFG raz jeszcze

II Krakowski Festiwal jest już historią. Czekając na kolejną edycję tej imprezy, warto pokusić się o krótkie podsumowanie.

W 2003 roku w głowach kilku zapaleńców powstała idea organizacji festiwalu filmowego, który kilka tygodni później przyciągnął całkiem sporą publiczność na krakowską Akademię Ekonomiczną. Z pierwszej małej i lokalnej imprezy wypączkowało megaprofesjonalne przedsięwzięcie wielkości co najmniej napompowanego buta pewnej firmy, witającego w drzwiach przybywających na festiwal gości. Przedsięwzięcie zdolne konkurować z najlepszymi tego typu imprezami w Polsce. Inna sprawa, że z pewnością nie o konkurencję organizatorom chodziło.

Znając specyfikę innych imprez tego typu w Polsce trzeba przyznać, że każda ma swoją atmosferę i jest jedyna w swoim rodzaju. Jaki był zatem II Krakowski Festiwal Górski? Przede wszystkim, właśnie: górski. Spotkaliśmy się na festiwalu, żeby obejrzeć filmy, ale propozycje organizatorów nie ograniczyły się tylko do projekcji. Uczestnicy zostali mile zaskoczeni mnogością i różnorodnością imprez towarzyszących, liczne spotkania, szkolenia, pokazy oraz interesująca część targowo-ekspozycyjna były ogromnym atutem festiwalu.

Niewątpliwym strzałem w dziesiątkę okazało się spotkanie z dyrektorem TPN Pawłem Skawińskim oraz naczelnikiem TOPR Janem Krzysztofem. Obaj udzielali fachowych i spokojnych odpowiedzi na wszystkie, nawet najbardziej napastliwe pytania. Trzygodzinna debata utwierdziła mnie w przekonaniu o niewątpliwej wiedzy, doświadczeniu i profesjonalizmie obu Panów dyrektorujących najważniejszymi, jak by nie było, organizacjom w Polskich Tatrach. W podobnej, pełnej autentycznego zainteresowani, atmosferze odbył się wykład Marcina Kasperka o lawinach.

Pokazy slajdów, prezentujące najnowsze osiągnięcia czołowych wspinaczy polskiej sceny, odbyły się w sali pełnej gości i przy otwartych na oścież drzwiach, by ci, którym nie dane było wejść do środka, mogli chociaż z korytarza śledzić przebieg prelekcji. Na spotkaniach z Olą Taistrą, Bogusławem Kowalskim, Maciejem Ciesielskim, Piotrem Korczakiem, Andrzejem Marciszem i Davidem Kaszlikowskim nie było osób przypadkowych, a sal żywo reagowała na wypowiedzi prelegentów.

Na festiwalu nie zabrakło tzw. „znanych nazwisk”. Był Leszek Cichy, Krzysztof Wielicki, Ryszard Pawłowski, którzy doskonale uatrakcyjniali bogaty program imprezy. Najważniejszą odsłoną festiwalu był jednak Multivisionshow Alexa Hubera. Perfekcyjnie dopracowany multimedialny pokaz wbijał w siedzenia i sprawił, że niejednemu „spociły się dłonie”. Po prelekcji nastąpiły długie owacje (prawdziwe "standing ovation") oraz kilkunastominutowa ceremonia przyjmowania gratulacji, składania autografów oraz robienia zdjęć. Wszystko to było dużym i miłym zaskoczeniem dla głównej gwiazdy festiwalu. Część uczestników mogła podziwiać równie oszałamiające show w wykonaniu Alexa na przyjęciu (zamkniętym, niestety, dla szerszej publiczności) w jednym z krakowskim pubów. Huber okazał się nie tylko doskonałym wspinaczem, ale także niezwykle ponętnym tancerzem...

Organizatorzy zatroszczyli się również o ciekawą część targową. Liczne stoiska umożliwiły odwiedzającym zapoznanie się z szeroką gamą produktów i akcesoriów przydatnych miłośnikom gór. Duży wybór produktów, poczynając od najnowszych kolekcji butów sportowych przez namioty, odzież z membraną Gore, a kończąc na obuwiu trekingowym i wyprawowym, sprzęcie skiturowym i odbiornikach GPS prezentowały prestiżowe, wiodące w Polsce firmy.

Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się kursy pierwszej pomocy organizowane przez młodych adeptów szkoły ratownictwa. Przy okazji ich pokazów tłumy gromadziły się dookoła fantomów, chętnie dające się wciągać (tłumy, nie fantomy!) do ćwiczeń praktycznych. Każdy pod fachowym okiem mógł nauczyć się podstaw udzielania pierwszej pomocy.

Starając się w kilku zdaniach podsumować festiwal, trzeba stwierdzić, że w Krakowie powstała impreza profesjonalna, na wysokim poziomie i imponująca swą różnorodnością. Publiczność dopisała, licznie przybyli na festiwal przedstawiciele środowiska krakowskiego, ale nie brakowało też przepychających się wśród tłumu młodych ludzi z plecakami.

Festiwal rośnie w siłę, ma potencjał i już na dobre zagościł na mapie najważniejszych górskich imprez w Polsce. Najbardziej rozczuliła mnie jednak pewna odświętnie ubrana starsza pani z torebką w ręce: „Bo ja tu z Zakopanego przyjechałam. Do kościoła, proszę pani, nie poszłam [rozmowa w niedzielę – przyp. autora], ale nie żałuję. Tyle tu sławnych ludzi, takie przeżycie...”

Myślę, że warto pojawić się na III KFG, a jeżeli impreza będzie "trzymała poziom", to dobrą zabawę i mnóstwo wrażeń mamy w grudniu 2005 zagwarantowane.

Kamila Gruszka


Relacja ukazała się w magazynie "GÓRY", nr 1-2 (128-129) styczeń - luty 2005 r.






 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Niektórzy nazywają ją czerwoną wyspą, ja wolę określenie „kolorowa”. Według naukowców można wyróżnić na Hormoz kilkadziesiąt kolorów skał. Ich zabarwienie zależy od zawartości określonych minerałów i soli.

W Zatoce Perskiej żyją delfiny, kolorowe rybki, a na brzeg wychodzą żółwie.

Keszm to największa irańska wyspa w Zatoce Perskiej. Z jednego końca wyspy na drugi pokonuje się 130 kilometrów.

...
...
...
...