Pofrunąć z Hoka - tym razem test Mafate Speed 2

Jakieś 3 lata temu na facebookowej ultra maratońskiej grupie dyskusyjnej pojawiła się informacja, że buty Hoka One One niebawem będą dostępne w Polsce. Wzbudziło to żywą dyskusję. Najbardziej zapamiętałem wypowiedzi typu: „nieeee, nie będzie biegał w takich żelazkach” lub „spody mają jak kawał słoniny”. Inni natomiast już zacierali ręce i cieszyli się, że będą mogli je nabyć w Polsce. Buty faktycznie były inne niż wszystkie, jakie dotychczas znaliśmy. W czasach promowania butów minimalistycznych ktoś poszedł na przekór reklamowym trendom i zaproponował buty „maksymalistyczne”. Wyglądały dość dziwaczne: wysokie spody, rzucająca się w oczy olbrzymia amortyzacja, wrażenie, że stopa jest dość wysoko nienaturalnie osadzona.

Wkrótce miałem okazję przetestować flagowy model trailowy – Speedgoat i samemu przekonać się, jak biega się na tych „żelazkach” lub jak kto woli - na spodach jak „kawał słoniny”.

Przygotowywałem się do biegu w Dolomitach na dystansie 48 km – Cortina Trail. W Speedgoatach zrobiłem kilka długich wybiegań w Tatrach i przebiegłem Cortina Trail. Byłem zachwycony, choć chyba to zbyt małe słowo. Od tamtego czasu Speedgoaty stały się „moimi” butami. Dzisiaj nie są już też obuwiem rzadkim na nogach polskich biegaczy, nie wzbudzają sensacji, ale nadal budzą ciekawość i liczne pytania. Tymczasem ja zaliczałem w nich wszystkie moje biegi górskie. Sprawdziły się przede wszystkim na tegorocznym Laveredo Ultra Trail – 120-kilometrowym biegu w Dolomitach.
 
Biegałbym pewnie w Speedgoatach jeszcze długo, jednak w tym roku nadarzyła mi się okazja, aby przetestować całkowicie inny model Hoka – Mafate Speed 2. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Speedgoaty i Mafate Speed 2 to bardzo podobne buty. Różnią się jednak znacząco. Dla mnie najważniejsze różnice to bieżnik: w Mafate Speed 2 zdecydowanie bardziej agresywny, co mnie bardzo cieszy, bo nie zawsze w Polsce biega się po skałach, często mamy błoto po łydki. Start w Łemkowynie na dystansie 70 km i w tegorocznej Szczawnicy przekonał mnie, że nawet z bieżnikiem od Vibrama można fikać efektowne kozły.  Kolejna różnica to usztywnienie w pięcie: w Mafate Speed 2 pięty są zdecydowanie bardziej usztywnione niż w Speedgoatach, co mnie również bardzo cieszy. Usztywnienie to stanowi rodzaj ramki na zapiętku. Speedgoaty miały miękką piętę i szczerze mówiąc trochę budziło to moje wątpliwości, ale były to jedyne wątpliwości w stosunku do Speedgoata. Jak widać Mafate Speed 2 całkowicie je rozwiały. Ktoś czyta w moich myślach. Dziękuję Ci, Hoko.

Test Mafate Speed 2 był dowodem mojej „bezgranicznej ufności” w Hoki. Nowe buty na test otrzymałem na tydzień przed startem w Misurina Sky Maraton, znowu w Dolomitach. Jest to niezwykle piękny bieg o przewyższeniach 3 tysiące metrów, zaledwie na 42 km, podczas którego zalicza się kilka bardzo wysokich ok. 2,5 tysięcznych i eksponowanych przełęczy. Tak, zabieranie nowych butów biegowych na takie wyzwanie można nazwać głupotą, zgadzam się z tym, jednak postanowiłem, że to ma być naprawdę prawdziwy test. Buty pierwszy raz założyłem na 2 dni przed zawodami, na wycieczkę aklimatyzacyjną, podczas której weszliśmy na Lagazuoi –  wysoki na 2750 m n.p.m.  szczyt wznoszący się nad przełęczą Falzarego. Nowe buty nie dały mi żadnych powodów do zmartwień - pasowały świetnie. Stwierdziłem nawet, że mogą służyć nie tylko jako buty biegowe, ale również jako lekkie buty trekkingowe.

 



Misurina Sky Maraton pokazał pazur. Dolomity nie były tymi pocztówkowymi pięknymi górami, jakie znałem z poprzednich startów. Było mokro, deszcz padał od kilku dni. W dniu startu lało od początku zawodów po ich koniec. Było przenikliwe zimno i wiatr. O wrażeniach estetycznych z biegu można było śmiało zapomnieć. Nie ukrywam, że w tych warunkach ryzyko było wysokie, że nowe buty w połączeniu z wilgocią w ich wnętrzu zrobią z moich stóp masakrę. Zagrożenie wystąpienia pęcherzy i obtarć było wysokie. Z drugiej strony wiedziałem, że nawet jeśli tak się stanie, to 42 kilometry to nie tak znowu dużo i zawsze wytrzymam. Już na samym początku biegu była możliwość przetestowania bieżnika. Leśne ścieżki ponad Misuriną obfitowały po opadach w błoto, którego nie powstydziłby się niejeden beskidzki bieg w Polsce. Pierwsze miłe zaskoczenie – nie ślizgałem się na błotnistej mazi, chociaż obok już niektórzy mieli z tym problem. Agresywny bieżnik dawał radę, zdecydowanie bardziej niż ten ze Speedgoatów.

Jak się sprawdził model Mafate Speed 2 podczas całego biegu?

Dowiecie się z pełnej wersji recenzji dostępnej na stronie www.Ceneria.pl:
https://www.ceneria.pl/Pofrunac_w_Dolomitach_z_Hoka_One_One_czyli_test_butow_biegowych_Mafate_Speed_2,14913,444,0,1,I,informacje

.html

Na stronie outdoorowej porównywarki cen Ceneria.pl znajdziecie również więcej naszych recenzji i testów sprzętu.


 
Autor: Darek Gruszka

Ulubione aktywności to: bieganie (udział w maratonach i w biegach górskich), jazda na rowerze, narty i sztuki walki. Motto życiowe: "Jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić..." ("Chłopaki nie płaczą"). Pomimo tego, że ma na utrzymaniu rodzinę, robi to, co lubi i jeździ w różne miejsca...


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...