Portugalskie 3xf: fado, Fatima i football

Ponoć Portugalię najlepiej w skrócie podsumowują 3 słowa na „f”: fado, Fatima i football. Wizytę w muzeum footballu odbyliśmy (KLIK), nostalgiczne fado słuchaliśmy (choć nie na żywo, niestety), a w drodze powrotnej z Porto do Lizbony postanowiliśmy zahaczyć o Fatimę, sanktuarium maryjne wybudowane w miejscu objawień (KLIK). Na szczęście udało się nam zobaczyć znacznie więcej. Szczególnie cieszymy się z tego, że spędziliśmy najwięcej czasu na północy, rzadziej odwiedzanej przez turystów. Szkoda tylko, że wyjazd trwał tak krótko.

Pod dziennikiem wyprawy, znajdziecie odniesienia do bardziej szczegółowych opisów atrakcji i naszych wycieczek.

 

Dziennik podróży do Portugalii

18 marca 2016 r.
Lądujemy w Lizbonie w nocy. Z lotniska dostajemy się taksówką na miejsce noclegu – godne polecenia apartamenty w Mouraria.

19 marca 2016 r.
Jedziemy do dzielnicy Belém odebrać pakiety startowe na półmaraton. Spędzamy tam cały dzień. W drodze powrotnej nieco włóczymy się po centrum Lizbony.

20 marca 2016 r.
Start w półmaratonie w dzielnicy Belém. Po południu zwiedzanie Lizbony, głównie Alfamy i przejażdżka żółtym zabytkowym tramwajem nr 28.

21 marca 2016 r.
Odbieramy z lotniska samochód i przemieszczamy się na północ w kierunku Porto. Po drodze przystanek w mieście studenckim Coimbra. Wieczorem docieramy do Madalena nad Oceanem Atlantyckim.

22 marca 2016 r.
Leniwy poranek w naszym „domu wakacyjnym” wynajętym przez Novasol.pl. Za płotem plaża i ocean. Po południu wycieczka samochodowa Doliną Douro.

23 marca 2016 r.
Całodniowa intensywna wycieczka połączona ze zwiedzaniem: Guimarães, schody Bom Jesus i Braga. Późnym wieczorem uczestniczymy w pochodzie wielkanocnym Semana Santa.

24 marca 2016 r.
Przy okazji biegania nad oceanem, odkrywamy piękny kościółek na skale. Dla przeciwwagi po zwiedzaniu miast, jedziemy do parku miejskiego w Porto. Stamtąd trafiamy do centrum Porto w okolice mostu Luisa I i Cais da Ribeira.

25 marca 2016 r.
Piesza wycieczka w Parku Narodowym Peneda-Gerês, jedynym w Portugalii.

26 marca 2016 r.
Cały dzień w domu z powodu ulewnego deszczu. Wspaniały odpoczynek po intensywnym okresie zwiedzania.

27 marca 2016 r.
Zwiedzanie Porto. Cały dzień na nogach, a na deser wizyta w Muzeum FC Porto.

28 marca 2016
Powrót na południe. Po drodze wstępujemy do Fatimy i kręcimy się w okolicy Sintry.

 

 

Lizbona

Do Lizbony wpadliśmy tylko na weekend, z czego większość czasu pochłonęły nam kwestie związane ze startem w lizbońskim wiosennym półmaratonie. W ciągu tych dwóch dni musieliśmy jednak gdzieś spać, coś jeść, a przede wszystkim chcieliśmy zobaczyć trochę miasta. Co się udało?...

Więcej: Gdzie zjeść, spać i jak szybko zwiedzić Lizbonę (KLIK)


 

Dzielnica Belém

Nie jest to ani najpiękniejsza, ani najbardziej klimatyczna dzielnica Lizbony, ale jednak Belém przyciąga - szczególnie tych, którzy lubią przemierzać świat wszerz i wzdłuż. Zauroczyło nas przed wyjazdem do Portugalii zdjęcie Pomnika Odkryć Geograficznych w kształcie dzioba statku przemierzającego wody Tagu – rzeki, która ma połączenie z Atlantykiem. A tam świat stał już przed odkrywcami otworem. To stąd - portu w Belém, zwanego wtedy Restelo - Vasco da Gama w 1497 roku wyruszał przez oceany i morza w poszukiwaniu drogi do Indii. Być może jednak nie spędzilibyśmy w Belém całego dnia, gdyby nie fakt, że tam właśnie - w Centro Cultural de Belém - mieściło się biuro zawodów odbywającego się dzień później Meia Maratona de Lisboa, który mieliśmy biec...

Więcej: Dzielnica Belem w Lizbonie - dla małych i dużych odkrywców (KLIK)


 

Start w półmaratonie a zwiedzanie Lizbony
Wyjazd do Portugalii planowaliśmy już od dłuższego czasu. Gdy zakupiliśmy ostatecznie bilety i Darek wszedł na jakiś serwis z informacjami o tym, co dzieje się w Lizbonie wtedy, gdy my ją odwiedzimy, pierwsze, co rzuciło mu się w oczy, to to, że dwa dni po naszym przyjeździe będzie się tam odbywał półmaraton. Jako że trójka z naszego towarzystwa regularnie trenuje bieganie, nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności startu na trasie, która należy do najszybszych w Europie!...

Więcej: Meia Maratona de Lisboa w kontekście turystyki maratonowej (KLIK)


Coimbra

Coimbra to trzecie pod względem wielkości – po Lizbonie i Porto – miasto Portugalii, a my mieliśmy wrażenie, przebywając tam, jakbyśmy trafili na zapadłą prowincję. Było spokojnie i cicho. Z przyjemnością można było wędrować uliczkami, które – jak wszędzie w Portugalii – to wznosiły się na wzgórza, to opadały w dół, w stronę rzeki Mondego.
To miasto o świetlanej przeszłości i wspaniałej historii, pełne zabytków, swego czasu stolica Portugalii, niemal od początku miasto uniwersyteckie. Właśnie ze studentami w czarnych pelerynach, porównywanymi do nietoperzy, będzie nam się kojarzyć Coimbra...
Więcej: Coimbra i studenci jak nietoperze (KLIK)


 

Madalena

Nasze najlepsze wakacje to te namiotowe, gdy przemieszczamy się samochodem przed siebie, nocujemy, gdzie nam się spodoba (najczęściej na dziko), gotujemy sami sobie jedzenie na turystycznej kuchni i spędzamy czas w przyrodzie, wędrując po parkach narodowych. Od czasu do czasu mamy jednak ochotę na nieco inny rodzaj wypoczynku: w wynajętym domu, w wygodnym łóżku, z wszelkimi udogodnieniami w postaci kuchni, łazienki i pralki oraz najczęściej wspaniałym ogrodem lub tarasem, gdzie możemy jadać śniadania na świeżym powietrzu i z przepięknymi widokami na góry, morze lub ocean. Decydujemy się na taki wariant noclegu wtedy, gdy lecimy gdzieś w Europę tanimi liniami lotniczymi i bagaż musimy ograniczyć do minimum. Na sprzęt biwakowy wtedy nie ma miejsca, a z opcji noclegowych pozostają do wyboru: hostele, kwatery, ewentualnie mobile home'y na kempingach. Możliwe jest także nocowanie u gospodarzy w systemie couchsurfing czy workaway, ale tu sprawa się komplikuje, gdy chcemy całą rodziną spędzić u kogoś tydzień.
W takim przypadkach wybieramy tzw. „domy wakacyjne”, bo właśnie w nich mamy namiastkę swobody, którą tak lubimy na wyjazdach. I to jest chyba najważniejszy atut, większy nawet niż wygodne łóżko :) Oferty domów starannie przeglądamy przed wyjazdem, korzystając z takich stron jak Novasol.pl, gdzie w jednym miejscu zgromadzone są propozycje z całej Europy.
Przeglądając oferty Novasol można wyłapać prawdziwe perełki, takie jak nasz dom na wzgórzu w gaju oliwnym z basenem na Półwyspie Chalcydyckim w Grecji czy nasze ostatnie odkrycie – Beach House w Madalena nad Oceanem Atlantyckim niedaleko Porto w Portugalii...

Więcej: Madalena – dom z furtką na ocean (KLIK)


 

Douro
Będąc w okolicy Porto prędzej czy później trafi się nad brzeg rzeki Douro. To najdłuższa rzeka Portugalii, która płynie od Hiszpanii aż do Atlantyku. Jej długość wynosi 230 km.
Nasza kwatera mieściła się niedaleko ujścia Douro do Atlantyku (LINK), a rozwój pobliskiego miasta Porto nierozerwalnie związany był i nadal jest z dostawami winogrona z upraw rozmieszczonych na jej brzegach. Na początek więc naszego tutaj pobytu postanawiamy odbyć popołudniową wycieczkę samochodową, by przyjrzeć się rzece i okolicy nieco bliżej...

Więcej: Winna dolina rzeki Douro (KLIK)


 

Guimarães

Niewielkie miasteczko Guimarães, raczej rzadko odwiedzane przez turystów, może poszczycić się chlubną przeszłością. Urodził się tutaj pierwszy król Portugalii, Alfons I Zdobywca. Niedaleko miała miejsce bitwa, w której pokonał wojska swojej matki Teresy Kastylijskiej, w wyniku czego ogłosił się władcą niezależnego państwa Portucale, a Guimarães zostało pierwszą stolicą nowego państwa.
Nam niesamowicie podobała się atmosfera tego miejsca, z jednej strony senna i nie mająca zupełnie nic wspólnego z chlubną przeszłością, a z drugiej – pełna życia, ale tego zwykłego, codziennego, portugalskiego: z gospodyniami w oknach obserwującymi ulicę, z praniem zawieszonym na balkonach zabytkowych kamienic na głównym placu miasta, z zajętymi niemal wszystkimi miejscami w kawiarnianych ogródkach przez osoby, które wcale nie wyglądały na zagranicznych turystów, raczej na lokalnych mieszkańców...

Więcej: Guimaraes – kolebka państwa portugalskiego (KLIK)

 

Braga

Braga to jedno z najstarszych miast w Portugalii. Szczyci się ponad 2-tysiącletnią historią i tym, że została założona przez samego cesarza rzymskiego Augusta jako Bracara Augusta. W średniowieczu była najważniejszym ośrodkiem religijnym, konkurującym nawet z hiszpańskim Santiago de Compostela. Właśnie życie religijne i niezliczone zabytki sakralne charakteryzują współczesną Bragę (znajdziemy też tu pozostałości rzymskie). Ale miejsce, które najbardziej będziemy kojarzyć z Bragą, oddalone jest od centrum o 5 km. Bom Jesus do Monte na wzgórzu Espinho stanowi centrum pielgrzymkowe dla tych, którzy chcą dotrzeć do XVIII-wiecznej Igreja Bom Jesus i Kaplicy Cudów, gdzie wierni składają różne wota. Ważniejsze jednak od tego, co znajdziemy na samym szczycie wzgórza, są... schody. Imponujące, piękne, teatralne. Każdy szczegół został w nich przemyślany...
Więcej: Braga i schody do nieba (KLIK)


 

Semana Santa

„Miasto jest ważnym ośrodkiem religijnym – właśnie tutaj urządza się najwspanialsze obchody Wielkiego Tygodnia w kraju” - to zdanie przeczytane przez wyjazdem do Portugalii sprawiło, że tak zaplanowaliśmy pobyt, by w tygodniu przed Wielkanocą trafić do Bragi, przyozdobionej fioletowymi flagami.
Niestety nie możemy opisać i pokazać zdjęć z wszystkich obchodów, gdyż obserwowaliśmy tylko procesję w Wielką Środę, która wydała nam się najciekawsza z punktu widzenia najmłodszej części naszej ekipy i dlatego się na nią zdecydowaliśmy...
Więcej: Semana Santa po portugalsku czyli Wielki Tydzień w Bradze (KLIK)


 

Peneda-Gerês

Szlaki naszych podróży często wiodą przez parki narodowe: krajobrazy tam zazwyczaj najpiękniejsze, oddycha się jakoś głębiej, a przede wszystkim można wędrować długo przed siebie. Dla tych, co lubią przyrodę, cel idealny. Niektóre nasze wyjazdy, szczególnie te skandynawskie, to wyłącznie przemieszczanie się od jednego do drugiego parku narodowego i w ich obrębie. Nic dziwnego, że wyjeżdżając do Portugalii, również szukaliśmy takiej możliwości. Zdziwiliśmy się jednak, że park narodowy w Portugalii jest jeden jedyny, a w dodatku informacje o wędrówkach w okolicy były dość niejasne i relacji od osób, które wcześniej odwiedziły ten rejon, znaleźliśmy mało. Dopiero zasięgnięcie języka u miejscowych pozwoliło nam ustalić najlepsze miejsce wypadowe – Campo de Gerês...

Więcej: Park Narodowy Peneda-Gerês – jedyny w Portugalii (KLIK)


 

Porto

Po Lizbonie Porto jest drugim najłatwiej osiągalnym z Polski miastem Portugalii. W pobliżu jest lotnisko, a z Polski połączenia mają tanie linie lotnicze (podobnie jak do stolicy). Co zatem wybrać Porto czy Lizbonę? Po wizycie w obydwu miastach musimy stwierdzić, że każde jest jedyne w swoim rodzaju, ale jednak Lizbona jest większa, bardziej gwarna i trudniejsza do ogarnięcia. Porto wydaje się swojskie, takie do posiedzenia, wypicia wina i zjedzenia, gdzie nigdzie nie trzeba się spieszyć, a większość ciekawych miejsc jest w zasięgu pieszej wędrówki...
Więcej: Porto – miasto sześciu mostów (KLIK)


 

Muzeum FC Porto

Jeśli ma się w rodzinie małego piłkarza, a akurat odwiedza się miasto, które szczyci się najbardziej utytułowaną drużyną piłkarską w Portugalii, to nie można zrezygnować z wizyty na stadionie klubu i w muzeum przedstawiającym ponad 120-letnią historię piłki w Porto.
Estádio do Dragão znajduje się we wschodniej części miasta. Tuż obok zlokalizowana jest stacja metra o tej samej nazwie, więc trafia się tam bardzo prosto. Drogowskazy z obwodnicy Porto również kierują nas bezbłędnie do celu... Więcej: Estadio do Dragao i muzeum FC Porto (KLIK)


 

Fatima

Ponoć Portugalię najlepiej w skrócie podsumowują 3 słowa na „f”: fado, Fatima i football. Wizytę w muzeum footballu odbyliśmy (KLIK), nostalgiczne fado słuchaliśmy (choć nie na żywo, niestety), w drodze powrotnej z Porto do Lizbony postanowiliśmy więc zahaczyć jeszcze o Fatimę, sanktuarium maryjne wybudowane w miejscu objawień. Mocno się tej wizyty obawialiśmy...

Więcej: 3 x Portugalia: fado, Fatima i football (KLIK)


 

Sintra

Zdjęcia i opisy Sintry, miasteczka niedaleko Lizbony rozbudziły naszą wyobraźnię do tego stopnia, że postanowiliśmy je odwiedzić, mimo że głównym celem naszego wyjazdu była północ Portugalii. Ale czas tuż przed odlotem wydawał się idealny: jakoś musieliśmy go zapełnić, bo start mieliśmy dopiero w nocy, a jednocześnie dobrze byłoby znaleźć się już w miarę blisko Lizbony, by mieć pewność, że zdążymy na samolot, a żadne nieprzewidziane przeszkody nie staną nam na drodze. Odwiedziny w miasteczku wydawały się zdecydowanie lepszym pomysłem niż tkwienie na lotnisku...

Więcej: Sintra – jak lukrowany tort (KLIK)



Wyjazd miał miejsce na wiosnę 2016 roku, w marcu.

Uczestnicy: mama Kamila, tata Darek, dzieci: Dominika, lat 11 i Jędrek, lat 8 oraz zaprzyjaźniona rodzinka z dziećmi.


 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...