kronika rodzinna
2018-11-19
SŁOWACJA: Rakytov – najpiękniejsze widoki na Wielką Fatrę

Abyśmy mieli zaliczone zdobycie sześciu najwyższych szczytów Wielkiej Fatry, musieliśmy wejść na Rakytov. Na pierwsze trzy (Ostredok, Frčkov, Krížna) i piąty w kolejności (Suchý vrch) trafiliśmy już pierwszego dnia pobytu. Na szósty (Ploská) zrobiliśmy wycieczkę drugiego dnia. Do kompletu brakował nam więc jedynie Rakytov (1567 m n.p.m.), który jest czwartym co do wysokości szczytem Wielkiej Fatry.

I tak byśmy na niego weszli, nie zwracając uwagi na jego ważność w hierarchii najwyższych wierzchołków. Rakytov słynie bowiem z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień podczas naszego pobytu na Słowacji, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie. Nie zawiedliśmy się!

Znowu ruszyliśmy z miejscowości Liptovské Revúce. Tym razem podjeżdżamy autem do wylotu doliny o nazwie Teplá. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się pokonać kawałek tej doliny autem, podobnie jak pierwszego dnia Dolinę Suchą, ale okazało się, że na przeszkodzie stanął nam szlaban. Co prawda otwarty, ale jednak z postawionym przy nim znakiem zakazu wjazdu. Woleliśmy nie ryzykować – co by było, gdyby wracając z wycieczki, okazało się, że szlaban jest zamknięty i nie możemy wyjechać?



Zostawiamy więc grzecznie auta na parkingu i dalej wędrujemy asfaltem. Droga mija niespodziewanie szybko – po równej nawierzchni bez specjalnych przewyższeń poruszamy się sprawnie, choć niektórym dzieciom z naszej ekipy właśnie taka trasa sprawia największą trudność. Dopiero na stromiznach odzyskują wigor i chcą pod największe górki nawet podbiegać.

Tymczasem mijamy leśniczówkę, a przy niej zaparkowanych kilka aut - to właśnie ze względu na nie szlaban był otwarty. Dalej docieramy do polany, na której składowane są wycinane drzewa, a stamtąd transportowane dalej. Dobra droga się kończy, za mostem zbaczamy na wąską ścieżkę i zaczynamy wspinaczkę, czyli to, co jest typowe dla Wielkiej Fatry. Na szczęście podejście, mimo że strome, nie jest zbyt długie, a po przejściu przez leśną drogę gospodarczą zdecydowanie łagodnieje.



Tego dnia mamy okazję poznać kolejne schronisko w Wielkiej Fatrze, a właściwie miejsce, które pełni funkcję noclegowni bez specjalnych wygód. Te niedogodności wydają się tak mało istotne, gdy pomyślimy, w jakim otoczeniu jest zlokalizowana Útulňa Limba... Siedząc przy stole na niewielkim wzniesieniu przed schroniskiem, zaczynamy rozumieć, dlaczego Rakytov kojarzony jest z pięknymi widokami. A wyżej będzie jeszcze piękniej...

Od Limby, pięknego miejsca nad jeziorkiem, z hamakiem rozwieszonym między drzewami i sławojką, ozdobioną zdjęciami najładniejszych szczytów świata, dzieli nas jedynie godzina do szczytu. Żółtym szlakiem, którego trzymamy się od początku drogi przez dolinę, docieramy do skalnej przełęczy – Severné Rakytovské sedlo. Na szczyt planujemy wejść zielonym szlakiem – ciągnie się on aż do Rużomberku, pozwalając na przejście prawej odnogi litery Y Wielkiej Fatry. To tzw. Liptovska magistrala. Zielony szlak z prawej części pasma z czerwonym, prowadzącym lewą odnogą (Velkofatranska magistrala), zbiegają się w okolicach Ploskiej, szczytu, na którym byliśmy drugiego dnia wyjazdu.



- Czy na szczyt nie wchodzi się zazwyczaj w górę? - pytanie jednego z uczestników naszej wędrówki daje nam do myślenia. Wiemy, że mamy trzymać się oznaczeń zielonych, wydaje nam się, że idziemy zgodnie z kierunkiem wyznaczonym przez drogowskaz na przełęczy, ale przecież coś tu nie gra. Schodzimy, zamiast podchodzić, a przecież od przełęczy na szczyt miało być jedynie 15 minut. Zawracamy i dopiero podchodząc od drugiej strony, widzimy mało wyraźną wąską ścieżkę pnącą się w górę. Potem obserwujemy kilka innych osób niepewnie studiujących zgodność oznaczeń z mapą czy wskazaniami GPS-u, radzimy więc w tym miejscu uważać!



Podejście jest bardzo wymagające, ale na szczęście krótkie, a widoki wynagradzają wszystko. Rozumiemy w pełni sławę Rakytova – góry ciągną się po horyzont z każdej strony, w którą się spojrzymy. W dali wyraźnie widzimy panoramę Tatr. Zamontowana na górze tablica pozwala przyporządkować widoczne w oddali szczyty do nazw.

To spektakularne miejsce staje się scenografią dla sceny rozstania. Nasi znajomi muszą wracać wcześniej do Polski, więc wraz z dzieciakami schodzą tą samą drogą, co weszli, a my przedłużamy wycieczkę schodząc z Rakytova na drugą stronę – szlakiem zielonym, ale w kierunku tym razem przełęczy południowej (Južné Rakytovské sedlo), a następnie obchodząc szczyt szlakiem żółtym, który łączy przełęcz południową z północną. Stamtąd rozpoczniemy odwrót już po własnych śladach.



Póki co jednak cieszymy się zejściem. To znaczy ścieżka jest dość stroma, ale widoki rozległe i chyba z tej południowo-wschodniej strony zdecydowanie ładniejsze niż od strony naszego podejścia na szczyt. Cieszymy się więc, że zdecydowaliśmy się na ten wariant. Czeka nas jeszcze niespodziewane przejście skalnym wąwozem. Dopiero gdy zagłębimy się w las, robi się mniej ciekawie.



W drodze powrotnej znowu odwiedzamy Limbę, ale zaczyna się robić już na tyle późno, że nie rozsiadamy się na długi postój, jak wcześniej. Niestety listopadowe dni są krótkie, a czasy przejścia w Wielkiej Fatrze długie. Musimy się wyrobić przed zmrokiem, więc na koniec mocno przyspieszamy kroku. Pół godziny później i musielibyśmy uruchomić czołówki. Łącznie tego dnia przeszliśmy 16 km.

To nasz ostatni wędrówkowy dzień w Wielkiej Fatrze.



Po zdobyciu Rakytova możemy pochwalić się następującym wynikiem naszego pobytu:
Ostredok (1592 m)
Frčkov (1585 m)
Krížna (1574 m)
Rakytov (1567 m)
Suchý vrch (1550 m.)
Ploská (1532 m)

Wszystkie szczyty zaliczone z dziećmi i psem :)



 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

Cztery dni wolnego do wykorzystania trzeba dobrze zaplanować. Nie ma sensu jechać gdzieś daleko, ale można też pokusić się o wypad nieco dalej niż w polskie góry. Bo że mają być góry, tego byliśmy pewni.

...
...
...
...