Termos z dzióbkiem - styl od GSI Outdoors

W produktach GSI proste rozwiązania łączą się z pięknym designem. Podobnie jest w przypadku Glacier Stainless Microlite.

 

Przepiękny czerwony odcień i zgrabne proste naczynie – wspaniałe połączenie! Nie można oczywiście nie docenić właściwości termoizolacyjnych. Jednak to, za co najbardziej cenię Glacier Stainless Microlite, to łatwość obsługi.

 

Glacier Stainless Microlite GSI Outdoors jest zgrabnym naczyniem, o wąskim profilu i opływowych kształtach. Łatwo mieści się w bocznych kieszonkach plecaka, w podręcznej torbie, nawet damskiej torebce. W przeciwieństwie do klasycznych termosów stosunek wielkości do pojemności jest zdecydowanie na plus.

 

Ma pojemność zaledwie 0,5 litra. Płyn, który mieści się w Glacier Stainless Microlite, starcza na wiele godzin. Ciepły napój pije się zdecydowanie wolniej. Wystarczy niewielka ilość, żeby dostarczyć organizmowi energii.

 

Zadziwiające, jak długo płyny pozostają ciepłe w tym niewielkim termosie. Zdarzało się, że gdy nie udało mi się wypić w ciągu dnia herbaty zrobionej rano, dopijałam ją ciepłą jeszcze następnego dnia po przebudzeniu - nie stosując specjalnych sztuczek, typu zalewanie gorącą wodą wnętrza przed wlaniem właściwego płynu. Mimo małej pojemności, płyny były ciepłe nawet po 24 godzinach. To m.in. zasługa budowy - ścianki ze stali nierdzewnej izolowane są próżniowo.

 

 

Utracie ciepła w termosie przeciwdziała ustnik i ciekawie rozwiązanie zamykanie. Ten element decyduje o tym, że Glacier Stainless Microlite nazwiemy raczej kubkotermosem niż zwykłym termosem. Otóż w przeciwieństwie do klasycznych termosów, nie mamy tutaj odkręcanego czy nawet wciskanego korka i naczynia, do którego nalewa się płyn. Tutaj sączymy płyn przez okrągły otwór z dookolnym wyprofilowaniem. Zamyka się to zamknięciem na klapkę na zawiasie, dodatkowo zabezpieczoną przez otwarciem zasuwką. Odsunięcie zasuwki i przyciśnięcie guziczka powoduje otwarcie zamknięcia. Być może w opisie mechanizm wygląda skomplikowanie, ale tak naprawdę jest to bardzo proste i pomysłowe rozwiązanie.

 

Pełną wersję recenzji znajdziecie na stronie outdoorowej porównywarki cen Ceneria.pl: Kubkotermos marki GSI - zawsze pod ręką

 

 


 


 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...