kronika rodzinna
2008-06-02
W ojczyźnie Andy‘ego Warhala

Tradycją jest, że większość Polaków tak organizuje sobie urlop, by długi weekend majowy uczynić jeszcze dłuższym. Mam wrażenie, że w tym roku wszyscy za swój cel obrali Słowację: niania Dominiki z synem, brat z ekipą, znajomi z branży, zaprzyjaźnione małżeństwo z pracy męża. Na szczęście większość ograniczyła się do Słowackiego Raju i znanych miejscowości ze źródłami termalnymi, więc rejon, który my odwiedziliśmy, był wolny od tłumów rodaków, choć i tam polską mowę słyszeliśmy często.

Z sentymentem wspominając wypad rowerowy sprzed kilku lat w Beskid Niski, postanowiliśmy poszukać śladów łemkowszczyzny po stronie słowackiej. Spędziliśmy kilka dni wśród pofałdowanych zielonych wzgórz dawnych ziem Łemków.

Zabudowania łemkowskich wiosek w niczym nie przypominały „chyży”, które tak nas zauroczyły w Polsce. Otynkowane powojenne domy równie dobrze mogłyby się znajdować np. na południu kraju. Tylko cerkwie zachowały się z dawnych czasów w miarę nienaruszonym stanie. O łemkowskim pochodzeniu mieszkańców przypominały wypisane cyrylicą nazwy miejscowości. Swoją drogą, gdy w Polsce w jednej z wiosek chciano dodać łemkowską nazwę, żyjące do tej pory w zgodzie obok siebie rodziny weszły w stan wojny...

Najsłynniejszym obok Nikifora znanym mi Łemką był niejaki Ondriej Warhola. Jego muzeum mieści się w Medzilaborcach w podupadłym budynku pamiętającym lepsze czasy. Po części poświęcone jest artystom - krewniakom Andy’ego, którzy także mieli ambicje przeżycia swoich kilku minut w świetle reflektorów.

Godny polecenia jest skansen w Svidniku. W porównaniu do wymuskanego (bardzo zresztą ciekawego!) parku etnograficznego w Sanoku, ten słowacki był bardziej autentyczny. Miało się wrażenie, jakby domy zostały przeniesione prosto z tych wiosek, w których na próżno ich szukaliśmy. W nowym miejscu pozostawiono je samym sobie. Dziur w dachach nikt nie łatał, w stodołach stały zużyte sprzęty, na furmankach leżała słoma. Dużą frajdą dla dzieciaków była pasąca się na łące krowa, biegające źrebaki czy wygrzewający się w słońcu kot.

We wpisanym na listę UNESCO Bardejovie (Bardiów) zrobiliśmy sobie spacer wzdłuż pozostałości murów obronnych. Bardzo ładny jest też rynek.

Koło zamku w Zborovie przebiegają górskie szlaki. Nie żałuję półgodzinnej wędrówki w deszczu pod górę. Rozległe ruiny warte były tego.

Swoją drogą, po raz pierwszy mój pobyt na Słowacji miał odmienny charakter niż handlowy w celu zakupu taniego alkoholu lub tranzytu w inne zakątki Europy. Uświadomiłam sobie, że słowackie realia to zupełnie inny świat niż nasz, pełen handlu, komercji i pogoni za pieniądzem. W rejonach, które odwiedziliśmy, miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Przynajmniej przez chwilę i my to poczuliśmy...


Wpis pierwotnie ukazał się na moim blogu w serwisie GORYonline.com 4 czerwca 2008 roku.


(kg)

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Parki narodowe Estonii? Chyba w pierwszej kolejności każdy, kto był w Estonii, wymieniłby Lahemaa, następnie Soomaa. Obydwa znane ze szlaków kładkowych wśród bagien i torfowisk...

Wyspa Keszm jest w przeważającej części sucha i szara. Jedynie błękit oblewającego morza dodaje jej koloru. Natomiast teren na północy wyspy....

Dolinia Chakhooh, zwana niekiedy kanionem, to jedna z najefektowniejszych formacji na wyspie Keszm. Z parkingu wędrujemy około 1 km...

Dawno, dawno temu na ziemię spadły gwiazdy. Można je zobaczyć w Dolinie Gwiazd na Wyspie Keszm (Qeshm). Stoją nieruchome, martwe...

Pętla naszej wycieczki wiodła przez Wielką Raczę – punktem startowym i końcowym była Rycerka Górna. Zapewne nigdy byśmy tutaj nie trafili, gdyby nie to, że nasze dzieciaki wypoczywały w tej miejscowości na kolonii.

...
...
...
...