WĘGRY: Góry Matra na segwayach

Od kilku już lat jeździmy na Węgry, oddalone od południowych granic Polski o zaledwie 250 km, w poszukiwaniu górzystych terenów w kraju uchodzącym za raczej płaski. Znajdujemy je i to w sporej obfitości na północy Węgier!

 

Byliśmy już w Górach Bukowych i Zemplińskich, piliśmy wino zbierane ze wzgórz tokajskich, gorąco polecamy jaskinie i krasowy krajobraz rejonu Aggtelek. Natomiast nigdy jeszcze nie widziano nas w górach Matra, najwyższych. Wybraliśmy się tam na cztery dni z mocnym postanowieniem poszwędania się po górskich szlakach. Nic z tego nie wyszło, za oknem ściana deszczu, ale to nie znaczy, że nie było ciekawe

 

W Mátrafüred znajduje się baza różnych sportów ekstremalnych, o których przed odwiedzinami w tym miejscu nie miałam pojęcia. Bo czym na przykład jest „shredder”, zwany pieszczotliwie „czołgiem”? „Ten rewolucyjny pojazd nadaje nowego znaczenia kategorii ,,off-road”. Warunki techniczne: silnik Honda 196 cm3, 14 koni mechanicznych, prędkość 50 km/h, gąsienice łańcuchowe umożliwiają poruszanie się z dużymi prędkościami niezależnie od uwarunkowań terenowych i pory roku” - wyjaśnienie znajdziemy na stronie bazy (opisy po polsku – sami sprawdźcie http://www.hsb.hu/matrafured_turak_pl.php?p=100. Po raz kolejny przekonuję się, jak bardzo Węgrzy są otwarci na turystów z Polski). A może elektro-roller? To z kolei hulajnoga z napędem elektrycznym. Hill dog? Inny rodzaj hulajnogi XXI wieku – sport zdecydowanie dla zaawansowanych. Dog scooter? Wyprawa na hulajnodze z psem. Monsterroller? Od klasycznej hulajnogi różni się ostrymi przednimi i tylnymi hamulcami oraz dużymi, balonowymi kołami.

 

Ale przecież nie tylko na hulajnogach się w górach Mátra jeździ. Również segwayami. To z kolei dwa duże koła z podestem na nasze nogi oraz skrętną wajchą pełniącą rolę kierownicy, którą trzymamy w rękach. Uświadamiam sobie, że widziałam już przemieszczających się takimi pojazdami pracowników hipermarketów. Właściciel bazy jest dystrybutorem segwayów na Węgrzech i chyba doszedł do wniosku, że dodadzą kolorytu do jego szerokiego spektrum innych pojazdów. Wydaje mi się, że chyba są jego główną atrakcją, najczęściej wybieraną przez przyjezdnych.

Przed wyruszeniem w trasę trzeba przejść szkolenie. Trenujemy jazdę na wytyczonych przy bazie alejkach. Kluczem do sukcesu jest utrzymanie równowagi i balansowanie ciałem. Jedziemy pochylając się do przodu, hamujemy – prostując. Wreszcie ruszamy. Najpierw alejkami Mátrafüred, przy okazji zwiedzając miasteczko. Kiedyś było tu kąpielisko („füred”, człon nazwy który spotykamy także w miejscowościach wypoczynkowych, nierzadko ze źródłami termalnymi, bardzo częstymi na Węgrzech i Słowacji, jest zbliżony znaczeniowo do naszego "zdrój"). Niestety, od kilku lat to miejsce jest zamknięte – ubolewa jadąca z nami instruktorka. - A jest tu przecież piękny park, który można by było wykorzystać dla mieszkańców.

 

Park jest także po drugiej stronie ulicy. Tutaj właściciele bazy proponują zabawę we frisby-golfa. Pomiędzy drzewami stoi kilka koszy o specjalnej konstrukcji. Wyznaczono miejsca, z których należy zacząć rzuty. Jeśli nie trafimy, rzucamy stamtąd, gdzie upadło frisby (takie o specjalnej konstrukcji, cięższe niż normalne). Im mniej rzutów potrzebnych do umieszczenia frisby w koszu, tym więcej punktów. W bazie można dostać mapkę i wskazówki, jak w grę grać.


Mijamy budynek dawnej szkoły, w którym obecnie mieści się prywatne muzeum lalek w strojach ludowych rejonu Paloc wraz z ekspozycją etnograficzną - jedna z większych atrakcji w Mátrafüred, oczywiście oprócz przejażdżki segwayami:). Zwiedzamy je po zakończeniu wycieczki.

 

Docieramy do szkoły leśnictwa, gdzie znajduje się zagroda z dzikami, które podchodzą bardzo blisko ogrodzenia, skuszone jabłkami przywiezionymi przez nas specjalnie na tę okazję. Co prawda Jędrek słynący z tego, że potrafi zjeść nawet 10 jabłek na dzień, ma wątpliwości, czy poczęstować jabłkiem dziki, czy też zachować je dla siebie, ostatecznie rzuca je jednak zwierzętom patrzącym na nie łakomie.

 

Drugą atrakcją szkoły okazuje się być boisko, na którym wreszcie możemy poczuć wiatr we włosach i wypróbować faktyczne możliwości segwayów. Wcześniej mimo naszego napierania na rączkę, poruszały się jak żółwie, dopiero przy szkole wyszło szydło z worka. Zwolnię wam blokadę i teraz będziecie mogli poruszać się nawet 20 km / h – wyjaśnia nasza opiekunka. Aha, czyli wcześniej byliśmy żółtodziobami, które się dopiero uczą, teraz awansowaliśmy.

Szkoła była najdalszym i najwyższym punktem na naszej trasie. Znajdowała się na sporym wzniesieniu i mogliśmy z jej terenu obserwować okoliczne góry, które pięknie było stamtąd widać. W wielu punktach widzieliśmy wznoszące się jeszcze wyżej wieże. Wieża telewizyjna znajduje się na szczycie Kékestető, zabytkowa, ponad 100-letnia w Mátrafüred i najbardziej efektowna w Sástó, pięć minut drogi od naszego miejsca zamieszkania, przy najwyżej na Węgrzech położonym jeziorze.

 

Naprawdę byliście na niej dzisiaj rano? - nasza specjalistka od segwayów nie może wyjść z podziwu. - Ja się boję na nią wchodzić przy mocnym wietrze, bo cała się rusza – przyznaje. No cóż, sporty ekstremalne dla niej to pestka, ruszające się wieża jednak nie...

 

Relacja z wycieczki po innych atrakcjach gór Matra i fotogaleria we wpisie (KLIK)

 

Wyjazd miał miejsce w październiku 2015 roku.

Uczestnicy: mama Kamila, tata Darek, dzieci: Dominika, lat 10 i Jędrek, lat 7.

 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...