kronika rodzinna
2017-06-16
IRAN: Kolory wyspy Hormoz

Przebywając na wyspie Hormoz, trudno uwierzyć, że znajdował się tu kiedyś prężny ośrodek morski, który kontrolował szlaki handlowe biegnące przez Zatokę Perską. Obecnie zachwyca nas geologia wyspy i formacje skalne w różnych kolorach, natomiast sama wyspa sprawia wrażenie bardzo spokojnej.

Historia wyspy
Amir Hormoz wybrał wyspę na swoją siedzibę, gdyż wydawała mu się znacznie bezpieczniejszym miejscem do osiedlenia niż stały ląd (w tym czasie Persja była niepokojona najazdami Mongołów). Wcześniej znana jako Jarun, od XIV wieku swoją nazwę zawdzięcza nowemu włodarzowi. A rządził nią mądrze – opisywano Hormoz jako bogatą i kipiącą życiem. Przyciągała wielu emigrantów oraz handlarzy z Indii, Afryki i aż z Europy. Zwróciła uwagę Portugalczyków - w 1507 r. admirał Alfonso Albuquerque rozszerzył terytorium zamorskie Portugalii o kolejną zdobycz w Azji. Zarządził na Hormoz budowę fortecy, której pozostałości możemy podziwiać do dziś. W 1622 roku perski szah Abbas I Wielki powiedział: „dość!” i z pomocą Brytyjczyków usunął niechcianych gości. Główny ośrodek handlowy przeniósł jednak z wyspy na ląd. W rybackiej wiosce Gamerun utworzył istniejący do dziś port nazwany jego imieniem: Bandar-e Abbas. Od tego czasu życie na wyspie stało się bardziej leniwe, a głównym zajęciem mieszkańców jest do dziś rybołówstwo.

 



Miejscowość Hormoz
Jedyna miejscowość nosi nazwę Hormoz, tak jak cała wyspa. Jest całkiem spora, bo liczy ok. 7 tys. mieszkańców. Do portu w Hormoz dopływają promy z Bandar-e Abbas i Qeshm (zobacz: LINK). Jeśli myślimy o zakupach jakiegoś zaopatrzenia na wyspie, to właśnie tutaj powinniśmy to zrobić. Jest kilka dostępnych sklepów. Na pewno przyda się woda, bo Hormoz słynie z bardzo gorącego i wilgotnego klimatu. Spacer uliczkami Hormoz może dostarczyć ciekawych przeżyć – łatwo się zgubić w ich labiryncie i długo nie wydostać. Daje to jednak możliwość podpatrzenia zwykłego życia mieszkańców.

 



Twierdza - Ghal'e-ye Portoghaliha
Głównym celem wizyt w Hormoz są pozostałości twierdzy portugalskiej. Znajduje się niedaleko portu (wstęp jest płatny: 150 000 R.). Wchodząc na najwyższy punkt na terenie fortu, zrozumiemy, dlaczego właśnie to miejsce dla jej budowy wybrali Portugalczycy. Zewsząd naokoło widać morze. Nic dziwnego, że z pomocą tej fortyfikacji przybysze z Europy byli w stanie kontrolować szlaki handlowe przebiegające przez Zatokę Perską.

 


Teren fortu jest bardzo rozległy, ale musimy użyć bujnej wyobraźni, by przywołać świetność tamtych dni - niewiele zachowało się z dawnych murów. Centralne miejsce zajmuje cysterna - zbiornik na wodę. Na pewno warto wejść do kościoła. Jest to jedna z niewielu świątyń katolickich, które znajdziemy na terenie Iranu. Zlokalizowane w podziemiach kolumny i sklepienia przypominają kościoły z Europy. Do budowy użyto koralowca, gdyż przepuszczalne pory sprzyjały chłodzeniu wnętrza. Wpadające tutaj światło tworzy niesamowity klimat w tym katolickim przybytku znajdującym się w republice islamskiej otoczonej krajami muzułmańskimi.

 


Środek twierdzy zajmuje kolorowy dywan – nie, wcale nie typowy perski, jedwabny czy wełniany, tylko piaskowy. Podobne można było znaleźć jakiś czas temu również na pobliskich plażach. Akcja zainicjowana przez działającego na Hormoz artystę miała na celu pokazanie piękna tej niezwykle kolorowej wyspy. Więcej na ten temat dowiemy się w galerii Dr. Ahmada Nadaliana.

Muzeum-galeria Dr. Ahmada Nadaliana
O to, jak dojść do muzeum Nadaliana, najlepiej pytać miejscowych. Zakręty, wąskie przejścia, zaułki, bramy – samemu chyba trudno byłoby trafić. W orientacji w terenie pomagają malunki na murach. Zaskakuje polski akcent: „Małe, wielkie nieszczęścia, potrzebne do... szczęścia” - głosi napis. To znak, że już jesteśmy blisko.

 


Samego artystę nie zawsze zastaniemy na miejscu. Zamiast niego przemówi film, puszczany przez obsługę, o filozofii życia i projektach na rzecz ochrony środowiska, w które Nadalian był zaangażowany. Jego rzeźbione ryby żyją w wodach wielu rzek na całym świecie, m.in. polskiej Wiśle. Do swoich prac wykorzystuje materiały dostępne w najbliższym otoczeniu. Ponieważ wyspa Hormoz słynie z kolorowych skał, stąd pomysł na usypanie barwnych kobierców. Misją artysty jest angażowanie społeczności lokalnej w różne rodzaje twórczości. Prace wykonane przez Nadaliana i jego podopiecznych można obejrzeć i nabyć w galerii.

 


Wstęp do muzeum kosztuje 20 000 R.
Więcej informacji: http://www.nadalian.com/ oraz http://www.riverart.net/hormoz/nadalian/

Dolina Tęczowa
Naukowcy opisali ponad 70 odcieni skał występujących na Hormoz, z czego około 30 znajdziemy w Dolinie Tęczowej. Właśnie to miejsce przyciąga najwięcej odwiedzających, z tych, którzy na wyspę już trafią (bo tak ogólnie turystów dociera tu jednak niewielu). Faktycznie intensywność kolorów poraża. Ścieżka prowadzi wzdłuż rzeki o kolorze złota, a naokoło otaczają nas nieregularne pagórki o różnych intensywnościach czerwonego, pomarańczowego i żółtego. Spośród tych kolorów przezierają jasne wykwity solne. To właśnie soli i rudzie żelaza skały zawdzięczają swój kolor. Zresztą całą wyspę można by nazwać „tęczową”, bo różnokolorowych formacji skalnych jest tutaj znacznie więcej, więc w eksploracji terenu nie warto ograniczać się tylko do tych najbardziej znanych miejscówek, jak Dolina Tęczowa.

 



Turkusowa bogini w Górach Słonych
Aby piękno turkusowej bogini podziwiać w całej okazałości, trzeba przejść się kawałek z parkingu, do którego dojeżdża się jedyną drogą wiodącą dookoła wyspy. Ścieżka poprowadzi nas tym razem w pobliżu wyschniętej solnej rzeki. Poznamy ją po meandrach białego osadu w suchym korycie. Ogromne kryształy soli, widoczne w dolinie, wydają się doczepione do skał w sposób nienaturalny. Ale nawet ten widok nie przygotowuje do tego, co nas czeka na końcu. Monumentalna turkusowa bogini zdecydowanie góruje nad otoczeniem. Jej solna suknia spływa z samej góry w dół w niezliczonych falbanach i zakładkach. Wcale nie dziwi, że lokalni mieszkańcy nazwali ten twór boginią.

 



Śnieżne Góry
W niewielkiej odległości odnajdziemy formacje skalne o zupełnie różnym charakterze – wielobarwna Tęczowa Dolina, stworzona z kryształów solnych turkusowa bogini oraz białe ściany górskie, zbudowane ze skał wapiennych. To Śnieżne Góry. Nazwa jak najbardziej adekwatna, bo wyglądają, jakby były pokryte świeżym jasnym puchem. Gdyby nie upał (blisko 40 st. C) można by uwierzyć, że właśnie spadł śnieg.

 



Dolina Figur
To nie koniec geologicznych niespodzianek na wyspie. Są i skały o całkiem normalnej buro-brązowej barwie, ale za to w jakich kształtach! Przejście wśród nich przypomina nieco labirynt naszych Błędnych Skał. U wylotu ukrywają się zamarłe figury feniksa i smoka. Co prawda trudno nam się było dopatrzeć w skałach podobieństwa akurat konkretnie do tych baśniowych zwierząt, ale nie da się ukryć, że sporo w tej dolinie dziwnych kamiennych tworów. Dodatkowo ciemna kolorystyka mocno działa na wyobraźnię. Warto dojść do końca, chociażby po to, by móc podziwiać niesamowite widoki z ogromnej wysokości na położoną w dole plażę.

 



Plaże i klify
Jesteśmy na wyspie, którą otaczają wody, więc i plaż nie może na niej zabraknąć. Miejsce, z którego podziwialiśmy plażę w pobliżu figur feniksa i smoka, nazywane jest Skałą Zachodzącego Słońca. Spojrzenie w dół – tylko dla ludzi o mocnych nerwach i bez lęku wysokości, bo żeby uzyskać najlepsze widoki trzeba się nieco na nią wspiąć. Za to kolejny postój mamy na poziomie drogi z łatwym dojściem. Byle się nie potknąć, bo wtedy leci się w dół. To standardowe miejsce na podziwianie klifowego wybrzeża. Zna je każdy kierowca, który weźmie nas na objazd wyspy. Natomiast do czerwonej i srebrnej plaży z żółwiami trzeba zjechać nieco w dół. Jedziemy czerwoną drogą, dookoła której pełno czerwonego sypkiego piasku. Sama plaża błyszczy, jakby była posypana brokatem. W srebrnym podłożu naszą uwagę zwrócił dziwny ślad – to żółw musiał w tym miejscu wyjść z morza!

 



Przyroda wyspy
Popatrzcie, to gazele! - kierowca zwraca uwagę na kopytne zwierzęta niewielkich rozmiarów, które przypatrują się nam z ciekawością z niewielkiej odległości. Gazele na Hormoz pojawiły się dopiero kilkadziesiąt lat temu. Prawdopodobnie trafiły tutaj z ładowni statków przewożących je do Omanu. Na wyspie zadomowiły się, rozmnożyły i teraz stanowią atrakcję nie tylko dla turystów, ale nawet dla lokalnych mieszkańców. Spotkać je można w pobliżu słonych jeziorek, które powstają w zagłębieniach wypełniających się okresowo wodą. Obok rosną krzewy, które przystosowały się do takiego środowiska. Podobnie jak na Keszm można tu spotkać roślinność namorzynową.

 



Czym się zajmują mieszkańcy
Poza miejscowością portową Hormoz oraz skalistym wnętrzem wydaje się, że na wyspie nic więcej nie ma. Do tego klimat jest niezwykle gorący i nieprzyjazny, rzadko tu pada, a życie uprzykrzają stada natrętnych much. Mimo to mieszka tu aż 7 tysięcy mieszkańców. Czym się zajmują? Część z nich próbuje zarabiać na turystyce, oferując usługi przewodnickie oraz obwożąc turystów samochodami lub tuk-tukami dookoła wyspy. Pod portugalskim fortem spotkamy panie (nierzadko w kolorowych maskach!) z małymi kramikami z lokalnymi wyrobami. Tradycyjnym zajęciem jest rybołówstwo. Niewykorzystane części ryb suszy się, a następnie przerabia na mączkę rybną. Łatwo poznać wytwórnie mączki po okropnym zapachu! To właśnie z ich powodu na wyspie trzeba się odganiać od natrętnych much.

 

 

Około 50 mężczyzn zatrudnionych jest także w kopalniach czerwonego piasku. Wysyłany jest potem do Europy, a stosowany m.in. w kosmetykach. Za ostatniego szaha pracowało przy wydobyciu piasku ponad 400 osób, po rewolucji rynki zbytu się skurczyły, a pracę rąk zastąpiły maszyny.

 



Gdzie zjeść i spać
Na turystyce mieszkańcy kokosów raczej nie zarabiają. Zdecydowanie lepiej wiedzie się właścicielom restauracji, hoteli i guesthousów na sąsiedniej wyspie Keszm. Na Hormoz turystów dociera niewielu, a dla tych, którzy przyjeżdżają, nie opłaca się jeszcze otwierać restauracji czy regularnych hoteli. Nocować można pod namiotem, albo spróbować znaleźć miejsce do spania wraz z wyżywieniem u lokalnej ludności. Pośredniczy w tym muzeum Nadaliana: tel. +98912 1482177.

 



To jeszcze nie wszystko!
Większość atrakcji interesujących z punktu widzenia przybywających na wyspę turystów zlokalizowana jest w pobliżu 25-kilometrowej asfaltowej drogi biegnącej dookoła Hormoz. Miejsca szczególnie ciekawe są oznaczone tablicami, a w pobliżu znajdziemy nierzadko stoliki i zadaszenie. Na objechanie wyspy wystarczy pół dnia – akurat tyle, ile mamy czasu pomiędzy porannym promem przypływającym na wyspę z Keszm (o 7.00 rano wypływa z portu w Qeshm City) a popołudniowym powrotnym (o 15.00 odpływa z powrotem z Hormoz). Jeśli jednak przyjrzymy się uważnie mapie, którą można nabyć w muzeum – galerii Dr. Ahmada Nadaliana, przekonamy się, że nawet połowy ciekawych miejsc nie zobaczyliśmy, mimo że mamy poczucie, że było ich dużo. Warto się więc zastanowić, czy na poznanie wyspy nie poświęcić więcej czasu. W muzeum można również pytać o możliwość zorganizowania dłuższego pobytu na wyspie, biorąc udział w różnych projektach, których inicjatorem jest Ahmad Nadalian.

 



Więcej informacji praktycznych dotyczących wyspy Hormoz można znaleźć w opracowaniu: Keszm, Hormoz, Hengam - trzy irańskie wyspy. Którą wybrać?
Link:
http://www.barswiat.pl/keszm--hormoz--hengam---trzy-iranskie-wyspy--ktora-wybrac-,3640,i.html



 
 Turkusowa bogini w Górach Słonych
 Dolina Tęczowa
 Śnieżne Góry
 Klify z Wieży Zachodzącego Słońca
 Kopalnia czerwonego piasku przy plaży
 Czerwone wybrzeże
 
 Na plaży...
 Srebrna plaża
 Widoki na klify
 Słone jeziora
 Miasteczko Hormoz
 Twierdza portugalska
 
 Kościół w twierdzy
 Kolorowy dywan z piasku w twierdzy
 Muzeum Nadaliana
 Malunki w pobliżu muzeum
 Kobiety w maskach - tak wyglądają mieszkanki wysp
 Rybacy przy pracy
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Turbacz, Maciejowa, Stare Wierchy... Nawet jeśli kojarzycie Hawiarską Kolibę, to być może w ogóle nie wiecie, że w Gorcach jest jeszcze jedno schronisko...

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

...
...
...
...