kronika rodzinna
2018-11-13
SŁOWACJA: Najwyższe szczyty Wielkiej Fatry (Ostredok, Frckov, Krizna)

Cztery dni wolnego do wykorzystania trzeba dobrze zaplanować. Nie ma sensu jechać gdzieś daleko, ale można też pokusić się o wypad nieco dalej niż w polskie góry. Bo że mają być góry, tego byliśmy pewni. Mimo początku listopada, pogoda łaskawa – tego absolutnie nie można zmarnować.


Przewidując tłumy na polskich szlakach, wybraliśmy Słowację i Wielką Fatrę. Rok wcześniej przebiegłam to pasmo górskie z południa na północ podczas zawodów. Już wtedy zachwyciły mnie widoki, ale nie było czasu na ich kontemplowanie. Teraz przyszedł czas to nadrobić...



O tym, jak wyglądał mój bieg przez Wielką Fatrę w 2017 roku, możecie przeczytać tutaj:
Wielka Fatra czyli ultra bieganie 50+ na Słowacji - KLIK



Na dotarcie z Niepołomic na miejsce startu naszej pierwszej wycieczki wystarczyło nieco ponad 3 godziny. Zaczynamy o 9.30. Na początku szlaku, przy leśniczówce Hajabačka (Horáreň Hajabačka) meldujemy się czterosobową ekipą: tata, mama i dwójka dzieci: 13-letnia Dominika i 10-letni Jędrzej. Naszym towarzyszem jest także niespełna roczny Bojko – pies rasy Border Collie, który co prawda pokłady energii ma niespożyte, ale po raz pierwszy będzie zaliczał z nami tak długie wycieczki.

4/5 naszej ekipy...



Pamiętam z mojego biegania po Wielkiej Fatrze, że podejścia były w tych górach bardzo zacne. Z pewnym niepokojem wkraczamy więc na ścieżkę. Wiem jednak, że widoki na górze wszystko wynagrodzą. Nasze wędrówki zaplanowałam tak, żebyśmy mieli okazję przejść najpiękniejsze fragmenty wielkofatrzańskich hal, przy okazji zaliczając także najwyższe szczyty Wielkiej Fatry.

Zaczynamy zatem!




Pierwszym celem jest Krížna, trzeci co do wysokości szczyt na terenie Wielkiej Fatry (1574 m n.p.m.). Od leśniczówki Hajabačka można do niego dojść na dwa sposoby: ruszając z Vyšnej Revúcy zielonym szlakiem Suchą Dolinę (część szlaku tą doliną udało nam się przejechać autem aż do leśniczówki), albo dochodząc od leśniczówki żółtym szlakiem łącznikowym do szlaku czerwonego Cesta hrdinov SNP. Cesta hrdinov to najdłuższy szlak na Słowacji. Prowadzi z północnego wschodu na południowy zachód przez miejsca związane z narodowym powstaniem Słowaków w 1944 roku. Wybieramy go, ponieważ daje możliwość niemal od samego początku wędrówki zaliczenia kilku szczytów oznaczonych na mapie. Wtedy jeszcze nie wiemy, co ten wybór dla nas oznacza...

Zdjęcie tego nie oddaje, ale to było bardzo długie, strome i wyczerpujące podejście...



Żółte znaczki wyprowadzają na Východné Prašnické sedlo, gdzie znajduje się skrzyżowanie szlaków. Rzut oka w stronę kierunku marszu i uzmysławiamy sobie, co nas czeka, zanim dotrzemy do kulminacji Veterný vrch. Według naszej mapy to jedynie 1040 m n.p.m. wysokości, ale mamy wrażenie, że zaliczamy najbardziej strome podejście w całym naszym życiu.

Skalne kulminacje szczytowe jak w Pieninach.



Podejścia w Wielkiej Fatrze przypominają te, które znamy z Beskidu Wyspowego (Wyspowy z nich słynie), ale niestety te słowackie są zdecydowanie bardziej wymagające i dłuższe. Gramolimy się więc niemal po pionowej ścianie ścieżką przykrytą jesiennymi opadłymi z drzew liśćmi, co stanowi dodatkowe utrudnienie, bo nie wiadomo, co znajduje się pod nimi: korzeń, na którym można się poślizgnąć, czy kamień, który nam wykrzywi nogę.

Na szczęście po dotarciu na Wietrzny szczyt, jak się tłumaczy słowacką nazwę, okazuje się, że wcale nie wieje, ale przede wszystkim, że dalej jest łagodniej. Kolejne kulminacje w grani mają charakter skalny, co przypomina nam bardzo Pieniny.

Gdy dotrzemy w pobliże Krížnej, nabierzemy  przekonania, że jednak najbardziej Wielka Fatra kojarzy nam się z bieszczadzkimi krajobrazami: po horyzont ciągną się trawiaste hale, ale jest ich zdecydowanie więcej niż po polskiej stronie Bieszczad.

Krížna - charakterystyczna budowla widoczna jest z daleka.



Krížna widoczna jest z daleka. Na szczycie znajduje się przedziwna konstrukcja, na temat której różne interpretacje doczytujemy w Internecie. Najbardziej prawdopodobne wersje mówią o wojskowym przeznaczeniu urządzeń tam zainstalowanych - dzieci nie chcą uwierzyć jednak w bajkę, że to słowacki kosmodrom...

Mając taki kierunkowskaz, rozpoczynamy ostatnie podejście na szczyt od Rybovské sedlo. Do Przełęczy Rybowskiej dochodzi zielony szlak, którym mogliśmy iść od leśniczówki Suchą Doliną. My nadal trzymamy się jednak czerwonego szlaku Cesta hrdinov SNP . Dopiero na szczycie zamienimy go na Wielkofatrańską magistralę, która grzbietem Wielkiej Fatry przeprowadza przez najwyższe szczyty tego pasma.

Typowy szlak najpiękniejszej części Wielkiej Fatry



Tutaj jest najpiękniej. Zostawiliśmy doliny i wymagające podejścia poniżej i wreszcie możemy cieszyć się niczym nieograniczonymi widokami na trawiaste hale. Gdy biegłam tu latem, były zielone, teraz – jesienią – są rudo-brązowe, ale nie mniej malownicze. Dla tych widoków właśnie przyjeżdża się w Wielką Fatrę. I dla poczucia, że góry te ciągną się po horyzont – bez żadnych zabudowań, wiosek czy nawet schronisk. Tych ostatnich jest zaledwie kilka. Co najwyżej spotyka się schrony czy drewniane budynki używane w sezonie przez pasterzy owiec. W listopadzie stały puste. Również ludzi tu niewielu. Jedynie w okolicy Krížnej spotkaliśmy większą ekipę pieszych i dwójkę rowerzystów.

Ekipa na szlaku - nieco samotna, bo ogólnie w Wielkiej Fatrze jest mało ludzi.



Mimo że cały czas najwyższy szczyt Wielkiej Fatry przed nami, to nie czujemy już wysiłku w jego osiągnięciu. Między Krížną a Ostredokiem (1596 m n.p.m.) jest zaledwie 20 metrów różnicy na długości ok. 3 km. Po drodze jest jeszcze Frčkov (1585 m n.p.m.). Gdyby nie oznaczenie na mapie, zapewne w ogóle byśmy go nie zauważyli...

Tym samym w sposób łatwy i przyjemny (oprócz początkowego podejścia) stanęliśmy na trzech najwyższych szczytach Wielkiej Fatry. Są to w kolejności:
Ostredok (1596 m n.p.m.),
Frčkov (1585 m n.p.m.),
Krížna (1574 m n.p.m.).

Po minięciu rozdzielenia szlaków pod Ostredokiem (z lewej dochodzi szlak zielony, którym w 2:15 można dojść na szczyt z miejscowości Drobkov) sprawnie i szybko dochodzimy do piątego co do wysokości szczytu Wielkiej Fatry. Suchý vrch liczy sobie 1550 m n.p.m. i jest chroniony rezerwatem. Mijamy go więc nieco z boku. To skalna kulminacja, typowa dla Wielkiej Fatry (oprócz szczytów Halnej Fatry, które są trawiaste).

Zaczyna nas gonić czas. Hale się skończyły i mimo że zaczęło się przejście przez piękny jesienny las, to nie zatrzymujemy się już tak często na podziwianie widoków. No może tylko wtedy, gdy widzimy niesamowicie powyginane konary. Zupełnie jak nad morzem. Zapewne i tu wieje tak samo mocny wiatr. Mieliśmy okazję go poczuć na otwartym terenie w najwyższych partiach. Niezbędne okazało się ubranie czapek i rękawic.

Jest i śnieg. Potrafi również mocno zawiać.



Od szczytu Chyžky (1342 m n.p.m., prawie go nie zauważamy) mamy już do czynienia z prawdziwie wielkofatrańskim ostrym zejściem. Zelená dolina wyprowadza nas wprost do miejscowości Liptovské Revúce, gdzie mamy zarezerwowany nocleg. Przez ostatnich kilka kilometrów żółtych znaczków szlaku wypatrujemy w świetle latarek. Na szczęście pokonaliśmy wielkie stromizny jeszcze przy świetle dziennym. Zdążyliśmy dojść do równej drogi biegnącej wzdłuż potoku o tej samej nazwie co dolina. Jego źródło znajduje się na stokach Ostredoka.

Dzielny pies Bojko na szlaku.



Ja, dzieci i pies zakończyliśmy wędrówkę w wiosce u wylotu doliny Zelenej. Natomiast Darek musiał dołożyć kilka kilometrów, wędrując po auto, które zostawiliśmy rano przy leśniczówce. My nie dalibyśmy już rady - 22 kilometry to nasz absolutny rekord, jeśli chodzi o ilość pokonanych z dziećmi kilometrów w górach. Dzielnie wędrowały, nie narzekały, że nogi je bolą, nie marudziły, że już mają dość, ale po posiłku w restauracji padły – przed 20.00. Podobnie jak pies :)

 
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...