Ponoć Portugalię najlepiej w skrócie podsumowują 3 słowa na „f”: fado, Fatima i football. Wizytę w muzeum footballu odbyliśmy (KLIK), nostalgiczne fado słuchaliśmy (choć nie na żywo, niestety), w drodze powrotnej z Porto do Lizbony postanowiliśmy więc zahaczyć jeszcze o Fatimę, sanktuarium maryjne wybudowane w miejscu objawień. Mocno się tej wizyty obawialiśmy.
Odwiedziliśmy kilka lat wcześniej Medjugorje w Bośni, gdzie również miały miejsce objawienia maryjne. Zastaliśmy tam jarmark, komercję i totalny brak skupienia na istocie tego miejsca. Ponieważ podobnie wyobrażaliśmy sobie Fatimę, właśnie dlatego z założenia nie chcieliśmy tam pojechać, mimo że dojazd z autostrady Lizbona – Porto jest bardzo dogodny. Przeważyła jednak ciekawość i 3 „f”. Jeśli chcieliśmy jak najlepiej poznać Portugalię i mentalność Portugalczyków, wypadało także wjechać do Fatimy.
13 maja 1917 roku trójka dzieci: Łucja, Franciszek i Hiacynta jak zwykle pasła owce, gdy nagle oślepiło je mocno światło. Ponieważ sądziły, że nadciąga burza, postanowiły wracać do domu. Ale wtedy światło pojawiło się ponownie i ujrzały w blasku jasną panią, z której rąk zwisał różaniec. Zjawisko powtarzało się każdego 13 dnia miesiąca. W październiku na miejscu objawień zgromadziło się już 70 000 osób. Wtedy to słońce podobne do srebrnej tarczy zaczęło się odrywać od firmamentu i spadać ku ziemi. Trudno uwierzyć? No właśnie...
Kościół oficjalnie zezwolił na kult Matki Boskiej z Fatimy, a w miejscu objawień w pobliżu rozłożystego drzewa wybudowano kapliczkę oraz bazylikę różańcową, zgodnie z prośbą Matki Boskiej. W późniejszych latach dobudowano domy rekolekcyjne oraz gigantyczny Kościół Trójcy Przenajświętszej na ponad 8 tys. miejsc, który powstał wyłącznie z datków od wiernych.

13 maja 1982 do Fatimy przybył Papież Jan Paweł II w rocznicę zamachu w Watykanie, które to zdarzenie miało być przepowiedziane w tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej, ujawnionej przez niego dopiero w 2000 roku. Pomnik naszego papieża Polaka zobaczymy przy Kościele Trójcy. Pocisk, którym został raniony, przekazał do sanktuarium jako wotum dziękczynne za uratowanie życia. Uważał, że zawdzięczał je wstawiennictwu Matki Bożej Fatimskiej.

Osobom niewierzącym wszystkie te historie mogą wydawać się nieprawdopodobne. Nie zmienia to faktu, że 13 każdego miesiąca, a już szczególnie 13 maja i 13 października przybywają tu tłumy wiernych z całego świata i uczestniczą w uroczystościach. Codzienny obrazek, jaki zastaliśmy, to ludzie w skupieniu modlący się w kaplicy objawień, palący świecie i składający dość makabrycznie wyglądające wotywa dziękczynne (albo właśnie błagalne) w postaci nóg, rąk i innych części ciała, które można zakupić na pobliskich stoiskach. Wszystko odbywa się w ciszy i spokoju, a naokoło tablice w różnych językach przypominają, że znajdujemy się w miejscu świętym. Zupełnie inna panuje tu atmosfera niż w Medjugorje. Knajpki, hotele i sklepy z pamiątkami znajdują się poza głównym placem, który jest ogromny i daje obraz tego, ilu pielgrzymów tu w sezonie przybywa i ilu jednorazowo jest w stanie się w tym miejscu modlić. Zdecydowanie osoby wierzące znajdą tu to, czego szukają.

Oprócz głównego placu i zabudowań naokoło nie tylko pielgrzymi mogą się udać zobaczyć domy pastuszków, zamienione obecnie na muzea, ścieżkę drogi krzyżowej z kalwarią, kościół parafialny, gdzie dzieci były ochrzczone i cmentarz, gdzie je pochowano (oprócz Łucji). Przy placu dostaniemy informatory nawet w języku polskim z mapką i szczegółowym opisem i kalendarium wydarzeń.
Nawet dla osób niewierzących wizyta w Fatimie to ciekawe doświadczenie, zmuszające do myślenia i zastanowienia nad możliwością w ogóle zaistnienia cudownych zdarzeń związanych z objawieniami fatimskimi. Wierzący odnajdą tu spokój, chwilę na przemyślenia i energię, która napełni ich na nowo wiarą.
(kg)

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
