kronika rodzinna
2021-01-10
BESKID NISKI: Cergowa w Beskidzie Dukielskim

Na Cergową (716 m n.p.m.) można dotrzeć z czterech stron świata. Na jej szczycie krzyżują się bowiem szlaki: czerwony (Główny Szlak Beskidzki) i żółty (gminny, wyznaczony przez władze Dukli).


Upraszczając więc, można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą na Cergową...

 

Bliskie prawdy, bo Cergowa to bardzo charakterystyczny szczyt niedaleko Dukli i popularny cel wycieczek.

 

Jeszcze chętniej odwiedzany po wybudowaniu wieży widokowej (oddanej do użytku pod koniec 2018 roku).

Na Cergową wybieramy się w ostatni dzień roku 2020. Dopiero potem dowiemy się, że szczyt corocznie tłumnie odwiedzany jest dzień później z okazji spotkania opłatkowo-noworocznego organizowanego przez Oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Krośnie oraz Koło Przewodników Turystycznych przy Oddziale PTTK Krosno.

 



Dzień jest deszczowy i mglisty, zakładamy, że nie będzie poza nami zbyt wielu osób chętnych na wędrówkę. Po dojechaniu na parking zlokalizowany w przysiółku Ciułówka od strony Cergowej (miejscowość o tej samej nazwie, co góra), stwierdzamy jednak ze zdziwieniem, że kilka samochodów stoi już zaparkowanych. Potwierdza to fakt, że na Cergową wchodzi wiele osób. Wracający ze szlaku turyści wspominają o wielkim błocie. Zupełnie nas to nie dziwi – można powiedzieć, że to norma w Beskidzie Niskim.

Kierujemy się za znaczkami żółtego szlaku gminnego (zupełnie inne niż PTTK-owskie, kwadrat przedzielony po przekątnej, połowa żółta, połowa biała). Najpierw przejście przez łąkę, dojście do schodów, początkowo nieco w dół, przez mostek i zagłębiamy się w las.

 



Oznaczenia są bardzo czytelne, ale warto uważniej przestudiować mapkę w miejscu rozwidlenia szlaków, by zwrócić uwagę, że nasza droga prowadzi w prawo w kierunku Studzienki św. Jana z Dukli i dalej szczytu Cergowej, natomiast w drodze powrotnej można wybrać odnogę z oznaczeniami zielonymi prowadzącymi ścieżką edukacyjną przez rezerwat ustanowiony na zboczach Cergowej.

 


Kolejny charakterystyczny punkt na szlaku to polana z cudownym źródełkiem związanym z osobą św. Jana z Dukli, który w tym miejscu miał swoją pustelnię. W Beskidzie Niskim spotkamy kilka innych miejsc związanych z postacią świętego. Przy „Złotej Studzience” wybudowano również kaplicę i postawiono ławki dla wiernych przydatne podczas nabożeństw, które można wykorzystać na postój i piknik.

 



Niestety od tego miejsca czeka nas kilkusetmetrowa dość ostra wspinaczka, której nie ułatwia błoto na szlaku.

 

Dopiero po dojściu na grzbiet robi się przyjemniej. Trasa prowadzi wygodną ścieżką pomiędzy wysokimi bukami. Niekiedy widać wychodnie skalne, które są charakterystyczne dla okolic szczytu Cergowej. M.in. dlatego ustanowiono tutaj Rezerwat Tysiąclecia na Górze Cergowej, o czym informują tablice.

 



Niestety brodzimy niemal po omacku we mgle, która bliżej szczytu staje się jeszcze bardziej gęsta. Szkoda, bo z wieży widokowej na Cergowej przy pięknej pogodzie ponad linią lasu można zobaczyć nawet Tatry. Niestety nie było nam to dane. Musimy zadowolić się podziwianiem samej konstrukcji drewnianej wieży, która wznosi się na wysokość prawie 22 metrów i w zamierzeniu ma przypominać zwężający się ku górze szyb naftowy, nawiązujący do tradycji wydobycia ropy na terenie Beskidu Niskiego.

 



Bardzo nas cieszy możliwość wpisania do zeszytu ukrytego w skrzyneczce, bo to zwyczaj bardzo rzadki w polskich górach.


W okolicy znajdują się jaskinie, niektóre o dość ciekawych nazwach: Jaskinia Gdzie Wpadł Grotołaz lub Jaskinia Gdzie Samolot Spadł, ale dotarcie do nich zostawiamy sobie na kolejną okazję. Podobnie jak poszukiwanie jeziorka osuwiskowego zwanego Morskim Okiem. Niestety pogoda nam nie sprzyja, widoczność nikła, buty i spodnie ubłocone, więc zarówno chęci, jak i możliwości małe na dłuższe powłóczenie się po okolicy.

 

 



Wracamy jak najszybciej tą samą drogą do aut.

Informacja dla posiadaczy psów:
W Rezerwatach na zboczach Cergowej dopuszczone jest poruszanie się z psem pod warunkiem, że jest on na smyczy.







 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

W Gruzji wchodzi na Kazbek, wspina na Uszbę, wędruje podczas wielodniowego trekkingu ze Stepancminda do Omalo. Ale można inaczej...

Podczas wędrówki na Grzywacką Górę błota doświadczyłam mnóstwo, ale za to widoki były bardzo rozległe.

Najpiękniejsze były położone po obu stronach zbiorniki wodne – niebieskie oczka wśród żółtości uschniętych traw nieskoszonej łąki...

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków...

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

...
...
...
...