kronika rodzinna
2020-11-13
BESKID NISKI: Lackowa – najtrudniejsze podejście czy przyjemny szlak?

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków.

 

Po takich rekomendacjach utrwaliło się w mojej głowie przekonanie, że Lackowa to szczyt trudny (choć nie ma nawet 1000 m n.p.m.) i mało ciekawy. Ale jednak jest to najwyższe wzniesienie Beskidu Niskiego, zaliczane do Korony Gór Polski i kiedyś wreszcie wypadałoby na niego wejść...

Beskid Niski
Beskid Niski to pasmo górskie wciśnięte pomiędzy Bieszczady i Beskid Sądecki. Jakoś nigdy nie po drodze. Na wypad jednodniowy od nas raczej za daleko, a na wielodniowe wyjazdy woleliśmy wybrać inne, bardziej widokowe części Beskidów albo Słowacji.
To góry, które trudno nazwać pięknymi. Zalesione, niezbyt wysokie szczyty, często błotniste ścieżki, przeprawy przez rzeki podczas wędrówki po szlaku, słabe oznaczenia, mało sensownych wariantów tras, które można by przejść jednego dnia w formie pętli, zaczynając i kończąc w tym samym miejscu – to niezbyt kuszące realia wędrówki.

 


A jednak Beskid Niski przyciąga. Trafiliśmy tu już 20 lat temu. Wtedy na rowerach jeździliśmy w poszukiwaniu pozostałości po dawnych mieszkańcach tych okolic – Łemkach. Odwiedzaliśmy wysiedlone wsie, zauroczyły nas samotne krzyże, kapliczki i cmentarze, które po nich pozostały. Ktoś kiedyś powiedział, że Beskid Niski najlepiej zwiedzać właśnie na rowerze. Całkiem się z tym stwierdzeniem zgadzam.
Od tego czasu byliśmy w Beskidzie Niskim jeszcze kilka razy, ale nigdy nie skusiliśmy się na wędrówkę po szlakach. Lackowa jednak cierpliwie na nas czekała, aż zawitaliśmy do Ropek, skąd prowadzi szlak prosto na szczyt. To było aż nazbyt wyraźne zaproszenie do ruszenia w drogę.

 



Lackowa (997 m n.p.m.)
Nazywana jest „górą policyjną” - łatwo zapamiętać jej wysokość, jeśli skojarzy się z numerem telefonu na policję :). Niektórzy twierdzą, że ta potoczna nazwa wzięła się stąd, ponieważ góruje nad okolicą i pilnuje wszystkiego naokoło - bycie najwyższym szczytem (po stronie polskiej) do czegoś zobowiązuje (po słowackiej najwyższym jest Busov, 1002 m n.p.m.; jako jedyny przekracza granicę 1000 m w Beskidzie Niskim).
Odegrała ważną rolę w historii Polski jako miejsce ufortyfikowanych pozycji konfederatów barskich, co zostało upamiętnione w nazwach, jak np. Przełęcz Pułaskiego pomiędzy Ostrym Wierchem a Lackową. Ponoć na zboczach można do dzisiaj dojrzeć ziemne umocnienia. Niekiedy jako inną nazwę szczytu wymienia się Chorągiewkę Pułaskiego, a to z powodu funkcji sygnalizacyjnej, jaką ówcześnie pełnił wtedy niezalesiony wierzchołek.

 



Szlaki na Lackową
Najszybsze i najbardziej popularne podejście prowadzi na Lackową przez Przełęcz Beskid z miejscowości Izby (ze wsi idzie się początkowo nieoznaczoną ścieżką, która dociera do szlaku czerwonego prowadzącego granią), ok. 1,5 godz. na szczyt.
Z drugiej strony można się dostać na Lackową od miejscowości Ropki początkowo żółtym szlakiem przez Biały Szczyt i Ostry Wierch, potem czerwonym granicznym, ok. 2,5 godz. w jedną stronę.
Dla długodystansowców lubiących dłuższe przejścia górskie możliwe są wejścia z Krynicy (od zachodu) lub Wysowej (ze wschodu). Z tych miejscowości dostaniemy się z dwóch stron szlakami zielonymi łączącymi się z czerwonym prowadzącym wzdłuż granicy ze Słowacją.

 



Wariant z zejściem do Bielicznej
Tak jak pisałam wcześniej, w przypadku Beskidu Niskiego trudno zaplanować sensownie nie za długie pętle, w sam raz do przejścia w jeden dzień. Warto jednak w poruszaniu się po tych górach uwzględnić nieoznakowane ścieżki i wtedy mogą wyjść z tego przepiękne wycieczki – tak jak w naszym wariancie wyjścia na Lackową. Przydaje się w takich przypadkach dobra mapa, a najlepiej nawigacja i podpytanie miejscowych. Jesteśmy ogromnie wdzięczni właścicielom Beskid Masala, agroturystyki, gdzie nocowaliśmy, za podpowiedź w kwestii zejścia do nieistniejącej wioski Bieliczna.

 


Ale po kolei.
Ruszamy z Ropek, niemalże spod drzwi domku, w którym nocowaliśmy (można dojechać dalej samochodem, do szlabanu, gdzie jest miejsce na zaparkowanie kilku aut). Początkowo idziemy drogą wspólną dla szlaków czerwonego i żółtego. Na rozwidleniu skręcamy za znaczkami żółtymi w lewo. Teren zaczyna się wznosić w kierunku Przełęczy Prehyba, ale ścieżka cały czas jest wyraźna i szeroka. Cieszymy się z promieni słońca, które przepięknie oświetlają las. Wyżej będzie znacznie bardziej mgliście.

 

 


Teren pnie się łagodnie w górę, robi się nieco bardziej graniowo, choć widoki ograniczają drzewa. Szybko dochodzimy do pierwszego szczytu tego dnia – Białej Skały, oznaczonej tabliczką (903 m n.p.m.). Nieco mocniejsze podejście czeka nas na Ostry Wierch (930 m n.p.m.), ale cały czas idzie się bardzo przyjemnie. Zupełnie nie rozumiemy, dlaczego wszyscy tak narzekali na podejścia na Lackową. Dopóki nie zaczynamy zejścia z Ostrego Wierchu...

 


Nieco za Ostrym Wierchem dochodzimy do granicznego szlaku czerwonego (tutaj spotykamy się z wędrowcami idącymi od Wysowej) i poruszamy się nim dalej aż do samej Lackowej.
Zejście z Ostrego Wierchu w kierunku Przełęczy Pułaskiego jest naprawdę ostre i bardzo mocno się cieszę, że nie będziemy nim z powrotem podchodzić. Z przełęczy można bowiem zboczyć nieoznakowaną ścieżką w kierunku Bielicznej i Izb (wybierają ten wariant też osoby wędrujące na Lackową od Izb, żeby nie wracać tą samą drogą).
Najpierw jednak czeka nas żmudne podejście na grań. Stawiamy nogę za nogą, ale nie idzie się źle. A po dojściu na grań jest nawet przyjemnie. Widoki mogłyby być całkiem ładne, gdyby wokół nie było drzew i… mgły. Wrażenie robi stroma ściana po lewej stronie szlaku ostro opadająca na stronę słowacką. Widać wystające skały i strach zbliżyć się do krawędzi.

 


Pokonujemy pofałdowaną trasę i szybko meldujemy się na szczycie.
Jest oznaczony tablicą (słowacką i polską), naszą flagą i znakami z czasami przejścia, więc na pewno nie przegapimy tego miejsca. Ławka zaprasza do tego, by zasiąść i spożyć przyniesione zapasy.
Czas dotarcia z Ropek to ok. 2 godz. 20 minut.


 


Teraz czeka nas już tylko zejście. Prawie. W każdym razie najpierw niemal zbiegamy do Przełęczy Pułaskiego, skąd odchodzi ścieżka w lewo. Wybierając ją, uniknęliśmy żmudnego podejścia pod Ostry Wierch, a jednocześnie zafundowaliśmy sobie wspaniałe widoki podczas wędrówki przez łąki. Dochodzimy do terenów nieistniejącej wsi Bieliczna. Stoi tu odbudowana cerkiew, której jasne ściany widać z daleka. Niedaleko znajdują się pozostałości cmentarza.

 


Aby wrócić do Ropek, musimy iść przez łąkę po wydeptanych śladach widocznych wzdłuż cerkwi, cmentarza i linii lasu w górę. Z łąki wyraźna ścieżka prowadzi nas kawałek przez las do główniejszej drogi. Skręcamy w nią prawo, a na kolejnym rozwidleniu wybieramy lewą odnogę prowadzącą w górę. To ostatnie podejście do Przełęczy Prehyba, na której ponownie odnajdujemy znaczki szlaku żółtego, prowadzącego nas z powrotem do auta.

 

 


Podsumowując, wybierając w drodze powrotnej nieoznakowaną ścieżkę do Bielicznej oszczędziliśmy sobie powrotu tą samą drogą, uniknęliśmy żmudnego podejścia, zafundowaliśmy sobie przepiękne widoki i poznaliśmy kolejne miejsce, w którym kiedyś znajdowały się zabudowania łemkowskiej wsi.

Ściana płaczu
Dopiero po zejściu z Lackowej doczytaliśmy, że podejście na ten szczyt uważane jest za najostrzejsze w całych Beskidach.
„Łatwiej wejść, niż zejść.”,
„Bardzo stromo, las, mało widoków.”
„Podejście prawie na kolanach.”
Takimi sformułowaniami posługiwali się moi znajomi we wspomnieniach swoich wejść na Lackową. No cóż, szczera prawda - jeśli na wejście wybierze się wariant od strony Izb lub Krynicy. Szlak prowadzi wtedy przez tzw. ścianę płaczu, którą zupełnie nieświadomie pominęliśmy w swoich planach wejścia na szczyt! Dzięki temu nasza wędrówka była naprawdę bardzo przyjemna i gorąco polecamy właśnie ten wariant, czyli: Ropki – Przełęcz Prehyba - Biała Skała – Ostry Wierch – Przełęcz Pułaskiego – Lackowa - Przełęcz Pułaskiego – Bieliczna - Przełęcz Prehyba – Ropki.

 



Choć z drugiej strony… Mam wrażenie, że ominęło mnie coś ciekawego. Planuję więc już teraz kolejne wejście na Lackową, tym razem z „właściwej strony”, żeby wreszcie przekonać się, dlaczego wzbudza tyle emocji!

 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Niektórzy nazywają ją czerwoną wyspą, ja wolę określenie „kolorowa”. Według naukowców można wyróżnić na Hormoz kilkadziesiąt kolorów skał. Ich zabarwienie zależy od zawartości określonych minerałów i soli.

W Zatoce Perskiej żyją delfiny, kolorowe rybki, a na brzeg wychodzą żółwie.

...
...
...
...