kronika rodzinna
2021-01-02
BESKID NISKI: Rezerwat Źródliska Jasiołki

Koniecznie musicie odwiedzić Rezerwat Źródliska Jasiołki – taką rekomendację usłyszeliśmy po przyjeździe w Beskid Niski od gospodarzy obiektu, w którym zamieszkaliśmy i już wiedzieliśmy, że wcześniej planowane trasy na Cergową, Grzywacką Górę, Ferdel i Diabli Kamień lepiej odłożyć na później, a piękny słoneczny dzień wykorzystać na przejście szlaku, którzy miejscowi uważają za jeden z piękniejszych.

Z Chyrowej dojechaliśmy przez Jaśliska do Woli Niżnej. Po skręcie w prawo z głównej drogi, boczna odnoga nadal prowadziła asfaltem, co w Beskidzie Niskim nie jest taką oczywistą oczywistością, tym bardziej że jechaliśmy w kierunku Woli Wyżnej, dawnej łemkowskiej wsi, całkowicie wysiedlonej po wojnie, na miejscu której utworzono PGR. Obecnie nieużywane budynki straszą pustymi oczodołami okien.

Auta zostawiliśmy na parkingu leśnym około 1,5 kilometra od wylotu doliny, celu naszej wędrówki. Za szlabanem wkroczyliśmy na teren rozległych łąk.

 



Poruszaliśmy się drogą, którą kiedyś wędrowali mieszkańcy wsi Rudawka Jaśliska. Nawet gdybyśmy na mapie nie zobaczyli tej nazwy zapisanej w nawiasie, jak oznacza się nieistniejące obecnie wsie, otoczenie jednoznacznie wskazywało na to, że toczyło się tu kiedyś życie. Teren wymarzony do zasiedlenia. Obniżenie pośród gór, płaska zielona przestrzeń, łatwy dostęp do łagodnie meandrującej rzeki. Niesamowity był kształt tego wijącego się wodnego węża! Ale jak za chwilę miało się okazać, dalej było jeszcze piękniej.

 



Wcześniej szliśmy duktem leśnym położonym nieco wyżej ponad terenem dawnej wsi. Dalej jednak dolina rozszerzała się jeszcze bardziej, a nasza droga wiodła przez sam środek. To, co było najpiękniejsze, to położone po obu stronach zbiorniki wodne (ponoć przeciwpożarowe) – niebieskie oczka wśród żółtości uschniętych traw nieskoszonej łąki. Nawet w grudniu to miejsce oszałamiało pięknością. A co dopiero na wiosnę czy latem, gdy rozkwitały lilie wodne na powierzchni.

 



Wody naokoło było całe mnóstwo. Całą noc przed naszą wycieczką padało, a wcześniej stopniał pod wpływem wyższych temperatur pierwszy śnieg. Drogą lał się potok, pełno wody było w rowach po bokach i w korycie rzeki. Bobrza robota sprawiła, że naokoło potworzyły się rozlewiska. Na szczęście dobre nieprzemakalne buty sprawiły, że można było wędrować w tej wodnej krainie z przyjemnością. Dopiero po wkroczeniu do lasu ugrzęźliśmy w błocie. Ale to za chwilę.

 



Pierwsza część szlaku, najbardziej interesująca, to odcinek przez łąki od Rudawki Jaśliskiej do Jasiela. To kolejna nieistniejąca już wieś, w miejscu której funkcjonuje obecnie darmowe pole namiotowe i punkt piknikowy.

Ciekawa jest historia wioski Jasiel, bo była ona osadą… zbójecką, której mieszkańcy napadali na jadących z południa kupców, próbujących ominąć komorę celną w Jaśliskach. Więc jedni i drudzy mieli swoje za uszami. Zarówno w czasie pierwszej, jak i drugiej wojny światowej w okolicy toczyły się walki. W pobliżu szlaku znajduje się cmentarz żołnierzy radzieckich biorących udział w operacji dukielsko-preszowskiej, a równolegle z naszym niebieskim szlakiem wytyczono szlak kurierów beskidzkich, których celem było m.in. przerzucanie na drugą stronę granicy uciekinierów z Polski w czasie wojny. Upamiętniono ich pomnikiem. Inny pomnik postawiono WOP-istom, którzy zginęli  z rąk UPA w 1946 roku. Na trasie spotykamy też pojedyncze krzyże przydrożne lub jedynie cokoły – pozostałości po dawnych mieszkańcach, Łemkach.

 



W Jasielu opuściliśmy malownicze łąki i zanurzyliśmy się w las. Droga nieznacznie zaczęła się  wznosić w kierunku grzbietu granicznego ze Słowacją. Tam szlak niebieski zamieniliśmy na czerwony. Towarzyszyły nam też odtąd biało-czerwone słupki graniczne. Punkty widokowe (niestety nieliczne), które na trasie napotkaliśmy, pozwalały podziwiać panoramę niezmierzonych pasm górskich na Słowacji.

 



Wraz z ponownym dojściem do szlaku niebieskiego, porzuciliśmy pilnowanie naszej południowej granicy i wróciliśmy do błotnistych swojskich klimatów. Ostatnie przejście przez łąkę, mostek na Jasiołce i znowu byliśmy u wylotu doliny, w miejscu, gdzie zaczynaliśmy wędrówkę przez rezerwat.


Jeszcze ostatnie dwa, trzy kilometry do pokonania drogą i koniec naszej wędrówki przez bajeczną wodno-błotną krainę. Muszę przyznać, że szlak godny polecenia, ze szczególnie pięknymi akcentami w dolinie Jasiołki na odcinku między Rudawką Jaśliską a Jasielem.

 

Łącznie prawie 15 km.

 

 

Mapa przedstawia samą trasę w Rezerwacie Źródliska Jasiołki.

Trzeba doliczyć dojście z parkingu do rezerwatu przez Rudawkę Jaśliską.

 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

W Gruzji wchodzi na Kazbek, wspina na Uszbę, wędruje podczas wielodniowego trekkingu ze Stepancminda do Omalo. Ale można inaczej...

Na Cergową (716 m n.p.m.) można dotrzeć z czterech stron świata. Na jej szczycie krzyżują się bowiem szlaki..

Podczas wędrówki na Grzywacką Górę błota doświadczyłam mnóstwo, ale za to widoki były bardzo rozległe.

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków...

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

...
...
...
...