Uwielbiamy Bałkany! W odróżnieniu do krajów skandynawskich czy zachodnioeuropejskich są zupełnie niepoukładane i nigdy nie wiadomo, jaka niespodzianka może się nam tam przydarzyć. Wjeżdżając do Bośni, szczególnie po wizycie dwa lata wcześniej w Serbii, nie bardzo wiedzieliśmy, co zastaniemy w Sarajewie, stolicy.
Mieliśmy tylko świadomość, że kilka lat temu usytuowani na okolicznych wzgórzach serbscy snajperzy strzelali do ludzi w mieście. Okazało się jednak, że obecnie Sarajewo tętni życiem i chętnie przyjmuje turystów. Bez problemu znajdziemy nocleg w jednym z licznych hosteli, zrobimy zakupy w sklepach z pamiątkami i naprawdę miło spędzimy czas włócząc się po centrum.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Jednocześnie – ze względu na liczne meczety, szkoły koraniczne, wieże minaretów, cmentarze muzułmańskie i charakterystyczne hale targowe - będziemy się zastanawiać, czy znajdujemy się w Europie Środkowej, czy w jednym z krajów Bliskiego Wschodu.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Drugim miejscem oprócz Sarajewa, które najbardziej wryło nam się w pamięć, był Mostar. Znany szczególnie z charakterystycznego mostu, który pojawia się na okładkach przewodników i chyba w każdej relacji z pobytu w tym kraju.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Przyległe do mostu uliczki pełne są turystów. Choć normalnie nie lubimy za bardzo miast, atmosfera w Mostarze miała coś z klimatu arabskich suków czy miasteczek. Jeśli ktoś ma ochotę poczuć klimat egzotyki, nie wyjeżdżając daleko, zachęcamy do przyjazdu do Bośni.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Gdy oddaliśmy się od centrum Mostaru, przypomnieliśmy sobie szybko smutną historię tych rejonów, kiedy to tym razem Chorwaci walczyli z Bośniakami. Przy jednej z ulic stało mnóstwo opuszczonych domów ze śladami po kulach. Dopiero później polscy żołnierze, członkowie sił pokojowych stacjonujących na Bałkanach, wyjaśnili nam, że te domy nie są zasiedlanie przez Bośniaków, bo należały do chorwackich rodzin. Nikt ich nie remontuje, a Bośniacy spodziewają się, że wkrótce ich mieszkańcy do nich wrócą...
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Oficjalnie kraj, który odwiedziliśmy, nazywa się Bośnia i Hercegowina. W uproszczeniu można powiedzieć, że Bośnia zamieszkiwana jest przez Bośniaków, a Hercegowina przez Chorwatów. W odróżnieniu od części bośniackiej w Hercegowinie spotkamy więcej katolików niż muzułmanów, a już na pewno w Medjugorie, miejscu kultu i objawień Matki Bożej.
Na pewno warto przyjechać w to miejsce ze względu na dobrze rozwiniętą infrastrukturę noclegową i szlaki winne. Ale przyznany szczerze, że nie bardzo sobie wyobrażamy, jak można przeżyć chwile skupienia na tym wielkim jarmarku. Dla nas Medjugorie było skrzyżowaniem Łeby, Zakopanego i Częstochowy.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Oczywiście miejsc ciekawych oraz atrakcji turystycznych w Bośni jest znacznie więcej, jak klasztor derwiszów w miejscowości Blagaj, Pocitelj, średniowiecznie miasto pod opieką UNESCO czy Radimlja – tajemniczy cmentarz bogomiłów.
Ale dla nas odpowiedź na pytanie, dlaczego podróżujemy, przeważnie przychodzi z jakimiś niespodziewanymi zdarzeniami. O takich spotkaniach raczej nie przeczytamy w przewodnikach. Zupełnie przypadkowo w środku gór znaleźliśmy się w centrum obchodów jakiegoś święta. Takie właśnie chwile są dla nas ważne.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
W Bośni, pomimo tylu lat od zakończenia wojny, nie da się do końca o niej zapomnieć, ale mimo to uważamy, że w Europie jest to jeden z ciekawszych krajów do odwiedzenia.
Bośnię byliśmy latem 2009. Dominika miała wtedy 4 lata, Jędrek 1,5 roku.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
