Gdy przejeżdżaliśmy przez Chorwację w drodze z Bośni do Czarnogóry, wydawało nam się, że piękniejszych widoków nie widzieliśmy nigdy przedtem. Dopóki nie dotarliśmy nad Bokę Kotorską w Czarnogórze...
W zasadzie spędziliśmy w Czarnogórze zaledwie kilka dni. Zaszyliśmy się na ten czas w nadmorskiej miejscowości Bigova, w apartamencie z tarasem z widokiem na plażę. Złamaliśmy nieco nasze zasady niskobudżetowego podróżowania, ale był to dla nas czas rzeczywistego odpoczynku, który do dzisiaj niesamowicie miło wspominamy. Zresztą za nocleg i tak płaciliśmy mniej niż w szczycie sezonu nad polskim morzem.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy całe cztery dni przesiedzieli na plaży. Wybraliśmy się więc na zwiedzanie Kotoru, który jest bardzo dostojnym historycznym miastem okolonym średniowiecznymi murami, z wąskimi uliczkami oraz twierdzą na wzgórzu. Z dołu twierdza ta wydaje się całkowicie niedostępna, ale można na nią faktycznie wejść. Zrobiliśmy to o 12 w południe, w palącym słońcu. Zdaje się, że to wtedy podjęliśmy decyzję, że na Bałkany będziemy jeździć raczej w miesiącach nie letnich.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
W odróżnieniu od trochę napuszonego Kotoru sąsiednia Budva jest pełna życia i ma się wrażenie, jakby była młodszą siostrą swego mocno już starszego brata. Pełno tam knajpek, sklepików, plażowiczów, mimów, grajków - wszystkiego, co kojarzy nam się z nadmorskim kurortem.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Mimo że ostatnio słyszy się, że Chorwacja jest już passé, a coraz bardziej popularna staje się sąsiednia Czarnogóra, to jednak mało Polaków spotkamy w tym kraju. Częściej usłyszymy tu mowę rosyjską, gdyż Czarnogóra jest bliższa kulturowo Rosjanom, jako że wyznaje się tu prawosławie. Chorwacja natomiast to kraj katolicki, poza tym położony bliżej Polski, więc chyba dlatego Polacy wolą tam wypoczywać. Choć akurat my uważamy, że naprawdę warto tu przyjechać.
Wyjazd miał miejsce latem 2009. Dominika miała wtedy 4 lata, Jędrek 1,5 roku.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
