Była republika Związku Radzieckiego okazała się być bardziej skandynawska niż postkomunistyczna w klimacie. Z rzadka zaludniona, pełna wielowiekowych lasów i pustych nadmorskich plaż okazała się być naprawdę świetnym celem na wakacyjny rowerowy wypad z dziećmi.
Podobnie jak w Skandynawii zapewnia się mieszkańcom miejsca na nieodpłatnie rozbijanie namiotów, a i kempingi - wyposażone nawet w sauny (też rys skandynawski) - są bardzo tanie (płaciliśmy 2 euro za noc za bardzo czyste klimatyczne miejsca).
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Wyspę Hiumę zwiedzaliśmy jeżdżąc rowerami szlakami biegnącymi czasami w lesie, a czasem wzdłuż morza. Niesamowite było robienie pikników na pustych plażach - wielka to była odmiana po polskich klimatach nadmorskich. Celem zazwyczaj była jakaś latarnia morska. Można je było zwiedzać, co uatrakcyjniało bardzo dzieciom wycieczki rowerowe.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
O ile Hiumę można nazwać wyspą latarni, to na pewno Sarema zyska przydomek wiatrakowej. Z ciekawostek dla dzieci: znajdziemy na niej muzeum wiatraków i młynarstwa, gdzie dzieciaki świetnie się bawią, penetrując wnętrza wiatraków, włażąc na różnego rodzaju imitacje zwierząt gospodarskich, można także było pohuśtać się na tradycyjnej huśtawce. Ale wiatraki napotkamy nie tylko w muzeum.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Na dzieciach niesamowite wrażenie zrobiło zetknięcie się z cząstką kosmosu, czyli jeziorkiem po meteorycie. Dominika nawet chciała iść poszukać kawałków meteorytów, które ponoć pospadały w pobliżu....
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Na Saremie pojechaliśmy na południowy cypel wyspy. Gdy dojechaliśmy, mieliśmy wrażenie, jakbyśmy znaleźli się na końcu świata. Wiał niesamowicie silny wiatr, który zawiewał włosy dzieciakom i powodował, że huśtawka sama się huśtała, a nad wszystkim górowała czarna latarnia... Niesamowity klimat!
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Ciekawa jest też wyspa Muhu, połączona groblą z Saremą. Warto tam zwiedzić muzeum wyspy z małą wystawką sprzętów gospodarskich w miniskansenie oraz ekspozycję rękodzieła. Słynne są hafty z tej wyspy. Jako pamiątkę można zakupić np. majtki w stylu wyspiarskim z Muhu.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Oczywiście będąc w Estonii odwiedziliśmy także stolicę tego kraju. Nie bardzo lubimy duże miasta, ale znajdzie się w Europie kilka całkiem klimatycznych. Tallin na pewno do nich należy. Włóczyliśmy się po Tallinie, zwiedzając po drodze jego zaułki. Dziś trudno mi powtórzyć nazwy miejsc, do których trafiliśmy. Dzieci zapamiętały jednak nawiększą basztę murów obronnych Tallina - "Gruba Małgorzata" bardzo wryła im się w pamięć.
Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka
Wyjazd miał miejsce latem 2011 r. Dominika miała 6 lat, Jędrek 3, 5 roku.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
