kronika rodzinna
2019-06-13
GRUZJA: Dolina Ateni czyli góry tutaj są wszędzie

Można pojechać do Kazbegi i napawać się widokiem ośnieżonego Kazbeku, inni wolą Swanetię i przepiękne Tetnuldi, groźną Uszbę czy majestatyczną Szcharę, dobrym rejonem na trekking jest Tuszetia, Chewsuretia i Racza. Ale tak naprawdę góry w Gruzji są wszędzie i na wędrówkę po nich można się udać nawet w miejsca, które z wysokimi szczytami się nie kojarzą.

Na wycieczkę do Doliny Ateni ruszyliśmy z Gori. Oprócz typowo gruzińskiego jedzenia w postaci kawałków chaczapuri, które zostało nam ze śniadania, Archil do plecaka zapakował też maczetę.

- Być może będzie sporo chwastów i będziemy musieli wyrąbać szlak – wyjaśnił.

Zapowiadała się więc spora przygoda.

 



Mieszkańcy Gori mają spory sentyment do doliny Ateni. 15 lat wcześniej, gdy pierwszy raz byliśmy w Gruzji, Misza i Achiko właśnie tam nas od razu zawieźli, po tym jak na siebie wpadliśmy na ulicy Stalina w Gori. W Ateni stoi zabytkowa, ogromnie stara i z niesamowitymi freskami cerkiew. Lokalsi przyjeżdżają tu na pikniki nad rzeką i odpocząć nieco od tłumów turystów, którzy wybierają raczej jako swój cel Muzeum Stalina w Gori i pobliskie skalne miasto Upliscyche. Tutaj nic dla nich ciekawego nie ma, bo przecież kto chciałby oglądać kolejny kościół, nawet jeśli bardzo cenny. Tyle ich przecież w Gruzji…

 



My tym razem także pominęliśmy Ateni Sioni, bo woleliśmy od razu udać się na szlak. Dużym zaskoczeniem dla Archila było to, że maczeta niesiona w plecaku okazała się zupełnie nieprzydatna. Szlak był świetnie przygotowany i nawet oznakowany! Zazwyczaj w Gruzji drogę na szczyt wyznaczają kopczyki kamieni lub ścieżki dla baranów. Ostatnio pojawiły się tablice informujące o ogólnym kierunku marszu, ale świetnie oznakowane w terenie szlaki to nadal rzadkość.

 



- To musiał zrobić mój znajomy. Ma w pobliżu winnicę z hotelem i próbuje w ten sposób uatrakcyjnić pobyt turystom – snuł przypuszczenia. – Kiedyś rozmawialiśmy o tym, żeby oznaczyć szlak chociażby do cerkiewki – tłumaczył.

No tak, nie może na trasie zabraknąć kolejnej cerkwi. Widzieliśmy już ich całe mnóstwo. Ale ta była zupełnie wyjątkowa.
- Szacuje się ją na VIII wiek naszej ery – opowiadał Archil. – Ma ledwo widoczne freski, zobaczcie…

 



Faktycznie niesamowite! VIII – wieczna katedra w środku gór i lasu, zupełnie niezabezpieczona, z otwartym wejściem, więc bez problemu mogliśmy zajrzeć do środka. To u nas w Polsce nie do pomyślenia. Ciągle słyszę w głowie odpowiedź chłopaków, gdy zapytałam o wiek widocznych z góry ze skalnego miasta Upliscyche fundamentów budowli zlokalizowanych w dolinie rzeki Mtkwari. „Nie to nie stare, może XV wiek” – powiedział wtedy Misza. VIII-wieczne cerkwie też nie robią na nikim wrażenia.

 



Za cerkwią skończyła się ścieżka. Natomiast zniknęły również drzewa i zrobiła się przestrzeń, więc wycinanie szlaku w zaroślach znowu nas ominęło. Zaczęły się widoki, skaliste podłoże i sucha roślinność. Byliśmy tu w środku lata, a z góry paliło słońce. Nic dziwnego, że wszystko naokoło wysuszone.

 



Dużą frajdę sprawiało nam poruszanie się bez szlaku. Sami wybieraliśmy sobie najlepszy sposób dotarcia na sam szczyt. W zasadzie to żaden ambitny szczyt, po prostu punkt widokowy na całą dolinę Ateni wraz z kościołem i winnicami w dole. Okolice Gori słyną z uprawy winorośli, choć oczywiście wina nie są tak słynne jak te z Kachetii.

 



Tam na górze, to było takie miejsce, w którym chciałoby się zostać na zawsze. Taka magiczna chwila, która mogłaby trwać. Świadomość, że dotarliśmy w okolicę, do której niewiele osób zagląda, sprawiała, że jeszcze głębiej nabieraliśmy powietrza w płuca. Poczuliśmy się wyjątkowo także z tego względu, że przyprowadził nas tutaj nasz gruziński znajomy. Przyjaciel, z którym znamy się od kilkunastu lat, choć był czas, kiedy nie mieliśmy pojęcia, co się z nim dzieje. Ale nastąpiło cudowne odnalezienie. Archil ze względu na nasze odwiedziny rzucił pracę na ten jeden dzień, zostawił ciężarną żoną i poszedł z nami w góry. Tak jak 15 lat temu, gdy się poznaliśmy. Tak jakby nic się nie zmieniło od tamtego czasu.

 


Choć Gruzja zmieniła się bardzo. Wtedy byliśmy jednymi z nielicznych turystów w tym kraju rządzonym jeszcze przez Szewardnadzego. Rok później Saakaszwili postawił już na turystykę. Obecnie Gruzja jest w światowej czołówce krajów o największym przyroście odwiedzających turystów.

 


Mimo tanich linii i masowej turystyki są nadal w tym kraju miejsca, które można mieć tylko dla siebie. O czym przekonaliśmy się  podczas wycieczki do doliny Ateni. Widoki z góry nadal mam przed oczami…

 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków...

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Niektórzy nazywają ją czerwoną wyspą, ja wolę określenie „kolorowa”. Według naukowców można wyróżnić na Hormoz kilkadziesiąt kolorów skał. Ich zabarwienie zależy od zawartości określonych minerałów i soli.

...
...
...
...