Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi nad Morzem Czarnym. Idealne miejsce, by wypocząć po wędrówkach górskich, poleżeć na plaży, poopalać się, dobrze zjeść w licznych tutaj restauracjach.
Gonio leży w Adżarii, krainie, która pod wieloma względami różni się od reszty Gruzji. Przez kilka wieków była pod panowaniem Turcji, co przyczyniło się do rozprzestrzenienia islamu, jako religii dominującej. Obecnie tylko 30 % mieszkańców ją wyznaje, ale bardzo silne związki z islamem są na wsi. Co jeszcze odróżnia Adżarię od reszty Gruzji? Subtropikalny klimat. Rosną tu palmy i bambusy, a adżarskie wzgórza pokryte są gęstymi lasami. Warto jeszcze wspomnieć o wielkim boomie budowlanym, który nastał tu po rewolucji róż. Buduje się dużo i dość odważnie, by nie rzec ekstrawagancko. Powstają apartamentowce, hotele, kasyna. Nic dziwnego, że Batumi, stolica Adżarii, przyciąga bogatych turystów. Na szczęście Gonio jest bardziej swojskie.

Adżaria słynie z wilgotnego i gorącego klimatu. Jest tu również bardzo deszczowo.
To nie jest tak, że uciekam z Batumi i Gonio, bo mi się tu nie podoba. Wręcz przeciwnie, te miejscowości mają swój urok. Ale co zrobić, jeśli adżarskie wzgórza tak kuszą? Wyrastają wprost z morza. Większość rodzinnych hoteli i miejsc noclegowych usytuowana jest właśnie tam. Mieszkańcy Adżarii na wzgórzach mają swoje dacze, do których przenoszą się na okres lata. Niżej wilgotne powietrze nie pozwala oddychać. Można to znieść tylko, jeśli siedzi się bezpośrednio nad morzem i owiewa nas świeża bryza. Dlatego tak lubię wycieczkę do krzyża, górującego ponad Gonio, skąd widać wybrzeże jak na dłoni, łącznie z kawałkiem Batumi, od którego Gonio jest oddalone zaledwie o 8 km. Tam zawsze wieje.
Batumi widziane ze wzgórz adżarskich
Zaczynam przy meczecie. Nowym budynku z minaretem, z którego co jakiś czas głos muezzina wzywa do modlitwy. Od placu odchodzi ulica Petri Iberi, która wyprowadza na górę. Pnie się pomiędzy zabudowaniami, aż wreszcie asfalt się kończy i zaczyna prawdziwa górska wędrówka. Jeśli doszliśmy w to miejsce, już mieliśmy okazję porządnie się zmęczyć. W jedną stronę to około 6 kilometrów. Podczas wędrówki do krzyża musimy zdać się nieco na naszą intuicję. Nie prowadzi tam żaden oznaczony szlak, nie kierują w jego stronę drogowskazy. Co najwyżej możemy zapytać okolicznych mieszkańców: Dżwari? Jeśli potwierdzą, to znaczy, że idziemy dobrą ścieżką do krzyża.

Krzyż ponad Gonio - pogoda typowo adżarska...
Wykorzystuję tę trasę do treningów biegowych. Zaczynam podbiegiem od strony Gonio, a kończę zbiegiem asfaltową drogą, którą można podjechać do krzyża samochodem od strony Batumi. Wolę jednak tę dziką stronę wzgórza. Czasami improwizuję i zbaczam na inne ścieżki prowadzące w głąb Adżarii, w przeciwną stronę niż morze. Nieraz udaje się odkryć malownicze zakątki, wioski wyglądające jakby żywcem przeniesione z Toskanii, a czasami klnę na czym świat stoi, bo dróżka kończy się w gęstej roślinności, a mnie czeka odwrót pod stromą górę. Adżarskich wzgórz na pewno nie można nazwać łagodnymi.
Wszyscy uciekają na wzgórza. Mieszkańcy Batumi i okolic mają tam swoje dacze,
do których przenoszą się na lato.
Wycieczkę polecam tym, którzy lubią przyrodę i aktywny wypoczynek zamiast leżenia na plaży.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
