Na przestrzeni kilku lat odzież z wełny merino zyskała mnóstwo zagorzałych fanów. Od czasu, jak pierwszy raz założyłem na siebie koszulkę z merino wool, ja również stałem się miłośnikiem tej odmiany bielizny.
Tytułem wyjaśnienia dla osób nie będących w temacie: merino wool to wełna pochodząca od odmiany owiec z terenów o trudnych warunkach klimatycznych. Obecnie większość najlepszych jakościowo hodowli znajduje się w Australii, Nowej Zelandii i Argentynie. Okazuje się, że ich runo idealnie nadaje się do produkcji specyficznych tkanin wykorzystywanych właśnie w najnowszej odzieży termoaktywnej.
Dlaczego zostałem „fanem” tej odmiany odzieży?
Przede wszystkim dlatego, że koszulka, jak i cała odzież tego typu, całkowicie nie łapie przykrego zapachu potu, można nosić ją naprawdę wiele dni bez obaw, że nasze koleżanki nie będą chciały obok nas siadać. Poza tym nawet gdy jest całkowicie mokra od potu lub od deszczu, nadal utrzymuje termikę ciała. Nawet mocno przemoczeni nie będziemy odczuwali chłodu.
W ostatnich kilkunastu miesiącach miałem okazję testować koszulkę Ace Short Sleeve Crewe Man GT 150 jednego z czołowych producentów odzieży merino – marki Icebreaker. Koszulka głównie służyła mi jako odzież do biegania.

Czasami spotykałem się z opinią, że merino nie do końca sprawdza się w użytkowaniu w sportach wysiłkowych w związku z tym, że zdecydowanie wolniej schnie. W przypadku tej koszulki wydaje mi się, że nie do końca jest to uzasadnione stwierdzenie. Pomimo tego że użytkownik jest spocony, jakoś niespecjalnie czuje się nieprzyjemną wilgoć. Podobnie w czasie deszczu – pomimo że pewnego razu podczas treningu nie było na mnie „suchej nitki” i temperatura nie była najwyższa, nie czułem, żeby było mi zimno. W tym czasie współbiegająca ze mną osoba w koszulce „sztucznej” już narzekała na chłód.
Gdy trenuje się 4- 5 razy w tygodniu, nie zawsze zdąży się odpowiednio szybko wyprać koszulkę biegową. Bardzo cenię to w Icebreakerze, że w tym względzie na dużo pozwala i założenie wcześniej używanej koszulki wcale nie powoduje dyskomfortu, w tym również zapachowego. Sztuczna niewyprana koszulka potrafi nie tylko nieprzyjemnie pachnieć, ale również powodować niezbyt przyjemne uczucie w kontakcie z ciałem (charakterystyczne „drapanie” zaschniętych drobinek soli wydzielanej wraz z potem). W koszulce merino to całkowicie nie grozi – pomimo że używaliśmy ją już kilkakrotnie, nadal nie tylko nie śmierdzi, ale również nic nie drapie, nie swędzi itp. Doceniam również to, że jeszcze nigdy koszulka ta nie spowodowała u mnie żadnych obtarć, co w przypadku koszulek sztucznych, zwłaszcza nowych, jest dosyć powszechne.
W drodze do bazy namiotowej pod Gorcem w pełnym słońcu w letni dzień. Na plecach plecak ze śpiworami i matami dla całej rodziny, a wieczorem ognisko - Icebreaker wcale nie wydzielał brzydkich zapachów.
Opisywany przeze mnie model posiada wentylację pod pachami (siateczka), a na plecach znajdziemy niewielką kieszonkę. To ostatnie rozwiązanie jednak w moim przypadku nie do końca się sprawdziło – jeśli schowamy do niej telefon lub baton (np. podczas biegania), to zdecydowanie taki ciężar na plecach będzie nam przeszkadzał. Można ewentualnie spróbować z czymś lżejszym np. dokumentami, o ile mamy pewność, że na pewno nam nie wypadną (nie jest zapinana na zamek!).
Po kilku miesiącach użytkowania (bieganie, rower, turystyka) koszulka w zasadzie wygląda jak nowa. Jedyne, co ją przykrego spotkało, to fakt, że pojawiła się w niej dziurka po zahaczeniu koszulki zamkiem błyskawicznym. Chyba tu jedynie można upatrywać wyższości koszulek sztucznych nad tymi z merino. W sztucznej koszulce raczej nie udałoby się nam zrobić dziury, która w dodatku ma tendencję do poszerzania, jak oczko w rajstopach.
Koszulka z merino jest dobrym pomysłem na:
- bieganie i rower jesienną oraz zimową porą jako 1 warstwa, jak również podczas niezbyt upalnych temperatur latem;
- wszelkie formy aktywności turystycznej o każdej porze roku;
- dłuższe wyjazdy i wyprawy, gdzie nie ma możliwości zbyt częstego prania.
Podczas rowerowania w Estonii - ciągnięcie przyczepki za rowerem to wcale nie mały wysiłek
.
Ace Short Sleeve Crewe Man GT 150 Icebreakera to moim zdaniem bardzo dobra koszulka, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że merino to genialny outdoorowy wynalazek.
Darek Gruszka
Ceneria.pl
Więcej recenzji sprzętu na www.ceneria.pl

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
