kronika rodzinna
2019-08-08
IRAN: Kanion Chakhooh na wyspie Keszm (Qeshm)

Dolinia Chakhooh, zwana niekiedy kanionem, to jedna z najefektowniejszych formacji skalnych na wyspie Keszm. Z parkingu wędrujemy około 1 km, by dotrzeć do najbardziej widowiskowej części.

Chakhooh oznacza studnię i faktycznie w kanionie znajdziemy ich kilka. Wykorzystywane były przez pasterzy wielbłądów, którzy przychodzili tutaj, by schronić się w cieniu skalnych ścian i napoić zwierzęta. Studnie do dzisiaj są używane i bez obaw można z nich pić wodę. Miejscowi czyszczą je regularnie. Wtedy woda ze zbiornika jest usuwania, a z dna wybiera się zalegający muł. W okolicy zazwyczaj znajdzie się chętny, który naleje nam wody w dłonie, byśmy w panującym upale mogli się orzeźwić - nawet w styczniu temperatury na wyspie Keszm mogą przekraczać 30 stopni. Takiemu samozwańczemu opiekunowi i przewodnikowi (zazwyczaj opowie nam historie dotyczące doliny) wypada zapłacić drobną kwotę (100 000 riali jest zwyczajowo przyjętym napiwkiem). Z wody korzystają małe ptaki, które mają poidełka w niewielkich skalnych zagłębieniach. Niekiedy specjalnie nalewa im się wody do tych naturalnych mis.



Skąd tutaj woda? To deszczówka, która spływa z gór podczas opadów. Najbardziej deszczowym okresem na wyspach Zatoki Perskiej jest wiosna, pada też niekiedy jesienią czy zimą. Nie obawiajmy się jednak przyjeżdżać na wyspy w tym okresie. Mimo że deszcze potrafią być intensywne, to jednak zdarzają się stosunkowo rzadko. Krajobraz naokoło jest suchy, bez roślinności i trudno uwierzyć, że w ogóle jakiekolwiek krople deszczu kiedykolwiek ta sucha ziemia poczuła.



O zdarzających się jednak tutaj gwałtownych ulewach zaświadcza budowa geologiczna kanionu. Niektórzy uważają, że efektowny uskok i przewężenie powstały w wyniku ruchów skorupy ziemskiej. Inni jednak wiążą to ze spływającą z okolicznych gór wodą, która podczas deszczu potrafi przybrać mocno na sile, porywając po drodze ogromne głazy. Tocząc je, toruje sobie drogę. Połączenie siły wody i niesionego materiału sprawiło, że ściany kanionu zostały tak gładko wyrzeźbione. Jeśli przyjrzeć się im bliżej, to widać, do jakiego poziomu dochodzi woda – skała różni się kolorem od miejsc, gdzie wodzie nie udało się już dosięgnąć.



Dostępność wody sprawiła, że dolina się zazieleniła. Wyrosły drzewa akacjowe, których owoce są przysmakiem wielbłądów i kóz hodowanych na wyspie. Małe żółte strąki akacji dodawane są do pokarmu karmiących wielbłądzic – wtedy ich mleko jest bardziej wartościowe.
Od czasu gdy teren został objęty ochroną geoparku, utworzonego na wyspie z największych atrakcji, wielbłądy do doliny nie są wprowadzane. Pasterze nadal jednak zbierają ich przysmak i wykorzystują podczas wielbłądzich posiłków.



Kanion był używany nie tylko przez pasterzy. W razie niebezpieczeństwa chronili się do niego okoliczni mieszkańcy. Tak było podczas najazdu Portugalczyków, którzy kontrolowali handel w Zatoce Perskiej przez ponad wiek. Dopiero szach Abbas zdołał ich stąd usunąć. Z tamtych czasów pozostały kamienne zabudowania doczepione do skał, które mijamy po prawej stronie, gdy zmierzamy w kierunku kanionu.



Najbardziej efektownym miejscem jest skrzyżowanie doliny z wąskim przejściem z wysokimi ścianami z obu stron – zbiegają się tu dwie rzeki. Musimy jednak mieć świadomość, że odwiedzając kanion o suchej porze, wodę zobaczymy jedynie w studni. Choć ponoć bywają i takie dni, gdy ze względu na stan wody Chakhooh bywa zamykane.



Oprócz efektownego przewężenia atrakcyjne jest samo otoczenie skalne. Fantazyjne kształty, wgłębienia, skalne okna i ogromne głazy najpiękniej wyglądają o zachodzie słońca, oświetlone żółtym światłem. W południe kanion może nam się wydać szary, choć skrzyżowanie pośrodku doliny zrobi na nas wrażenie w każdych okolicznościach. Zdecydowanie jest to atrakcja, którą warto polecić.

Chakhooh znajduje się na północy wyspy, ok. 25 km za Tabl. Drogowskazy skierują nas w lewo z głównej drogi, jeżeli będziemy się przemieszczać w kierunku wschodnim. Wstęp jest póki co bezpłatny.

 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków...

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Z trzech najbardziej znanych irańskich wysp: Keszm, Hengam, Hormoz, najbardziej zachwyca mnie ta ostatnia. Od samego początku.

Niektórzy nazywają ją czerwoną wyspą, ja wolę określenie „kolorowa”. Według naukowców można wyróżnić na Hormoz kilkadziesiąt kolorów skał. Ich zabarwienie zależy od zawartości określonych minerałów i soli.

...
...
...
...