Wyspa Keszm jest w przeważającej części sucha i szara. Jedynie błękit oblewającego morza dodaje jej koloru. Natomiast teren na północy wyspy zdominowany został przez zieleń. Widok lasów jest tak niezwykły, że miejscowi nazywają je dżunglą.
Wpływamy do labiryntu wysp i morskich odnóg motorówką. Dotarcie do lasów namorzynowych (inaczej mangrowych), bo tak nazywane są lasy pasa nadmorskich płycizn, możliwe jest tylko wtedy, gdy stan wody jest wysoki. Umawiamy się więc z właścicielem łódki na poranny kurs. Musimy zdążyć, zanim zacznie się odpływ. Ruszamy z Laft, niezwykle uroczej wioski o tradycyjnej zabudowie. Możliwe są też rejsy z Tabl oraz Soheyli.
Drzewa zanurzone są w słonej wodzie. Doskonale jednak przystosowały się do panujących warunków. Łatwo zauważamy wypustki, korzenie oddechowe, ułatwiające wymianę gazową wobec deficytu tlenu w podłożu. Lasy namorzynowe wyspy Keszm zdominowane są przez gatunek, który po polsku nazywa się Awicenia, po łacinie Avicennia marina, a po persku Harra. Nazwę Harra nosi park, który utworzono na północy wyspy w celu ochrony tak nietypowej roślinności.
Park tworzy szereg płaskich wysepek, których jednak nie radzimy zdobywać. Podłoże na nich bywa bowiem miękkie, nierzadko zapadniemy się po kostki, choć właściciele łódek doskonale znają miejsca dogodne do penetracji i na pewno nam je wskażą. Zdecydowanie jednak przyjemniej jest płynąć leniwie pomiędzy namorzynami. Wcześniej pędziliśmy na pełnym gazie, teraz obroty silnika zmalały. 
Staramy się zachować ciszę, żeby nie płoszyć ptaków, które upodobały sobie korony drzew i nadmorskie płycizny. Bez trudu rozpoznajemy pelikany i czaple, ale różnych rodzajów ptaków jest tu znacznie więcej. Niestety, wiedza ornitologiczna, nie jest moją mocną stroną. Musi mi wystarczyć informacja, że na obszarze parku Harra występuje 150 gatunków ptaków.
Również życie morskie jest bogate. Rybacy z wyspy Qeshm w pobliżu lasów mangrowych rozstawiają swoje sieci. Mają zupełnie inny sposób odławiania ryb niż ich koledzy na polskim wybrzeżu. Ale też i morze jest tu spokojniejsze i stacjonarne sidła wbite w płytkie dno mają szansę przetrwać. Roślinność lasów namorzynowych wykorzystywana jest jako karma dla zwierząt hodowlanych.
Lasy mangowe nie są zjawiskiem typowym tylko dla Qeshm. Namorzyny spotkamy także na sąsiedniej wyspie Hormoz, choć nie są już tam takie efektowne. Również w innych niż Iran krajach mamy szansę je zobaczyć. Występują również u wybrzeży Ameryki Południowej i Afryki. Niektórzy oceniają, że irańskie lasy mangrowe nie są tak efektowne jak w innych miejscach na świecie. Jeśli jednak nie widzieliśmy ich nigdy w życiu, gorąco polecam rejs motorówką u wybrzeży Keszm. Jeśli popłynie się w więcej osób, cena od osoby za kurs to około 150 000 riali.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
