Są trzy wyspy znane jako Naaz. Widać je niedaleko Souzy. To zaledwie 1 km od południowego wybrzeża Qeshm. W sprzyjających okolicznościach można się tam dostać pieszo.
Jest to możliwe podczas odpływu. Wtedy wyspy przestają być wyspami, a woda cofa się tak bardzo, że do Naaz można dojść w ogóle nie zamaczając stóp w wodzie.
Podłoże jest na tyle twarde, że pomiędzy Qeshm i Naaz są w stanie przejechać samochody. W tym czasie teren staje się obszarem wielkiego pikniku, szczególnie jeśli odwiedzamy to miejsce w tzw. „wysokim sezonie”, który tu obowiązuje zimą – wtedy temperatury są bardziej znośne.
Wielbłąd, koń czy osiołek? Obrotni lokalni mieszkańcy oferują przejażdżki na kolorowo przystrojonych zwierzętach. Największą popularnością cieszy się dromader, choć zdecydowanie najmniej wygodnie się na nim jedzie. Bułka z falafelem czy samosa? To ostatnie to typowa dla wysp przekąska – ciasto wypełnione farszem z ziemniaków lub z ryby czy owoców morza.
Kobiety bandari nie pozwolą nam umrzeć z głodu. Lokalne specjały wypiekają na bieżąco. Jak one cokolwiek widzą spoza swoich masek? Na wyspach kobiety zasłaniają twarze, a właściwie zakrywają nos, ewentualnie czoło i okolice oczu – wszystko zależy od typu maski, który noszą.
Nie powinno nam tu niczego zabraknąć, bo wokół wysp rozłożyły się stragany (głównie z ciuchami), a pomiędzy turystami kręcą się handlarze elektroniką i perfumami. Trafiliśmy tu w pełni sezonu i musimy się najpierw przedrzeć przez cały ten tłum.
Najpierw wchodzimy na zabudowaną wyspę. Budynki powstały tu dla potrzeb lokalnych rybaków. Zostały już bardzo dawno wybudowane i szczerze mówiąc wyglądają na zupełnie obecnie nieużywane, ale może to tylko pozory.
Z wysoka dostrzegamy drogę dojścia na drugą wyspę, która wydaje się znacznie bardziej interesująca i widokowo ciekawsza. Najważniejsze, że kręci się w jej pobliżu znacznie mniej osób. Zapewne dlatego, że trzeba się nieco nakombinować, żeby znaleźć przejście przez zalany wodą teren. Konieczne jest wspięcie się na skałki. Zdecydowanie tu ładniej. I można by zostać w tym miejscu znacznie dłużej, gdyby nie przypływ, który już się zaczął. Przed wizytą na wyspach trzeba dopytać miejscowych o godziny pływów i mocno się pilnować, by nie zostać odciętym od lądu na noc. 
Okolice Naaz słyną z piaszczystych plaż. Wiele osób przy okazji wizyty tutaj decyduje się na kąpiel. Nikogo nie szokuje golizna panów kąpiących się w szortach – jest to dopuszczalne w Islamskiej Republice Iranu, natomiast kobiety muszą wejść do wody w pełnym stroju. Choć i tutaj zdarzają się wyjątki w przypadku co bardziej odważnych pań. Na wyspach Zatoki Perskiej panuje nieco większy luz, policja obyczajowa nie wypuszcza się poza miasta, więc można ściągnąć chusty, a niektórzy panowie noszą krótkie spodenki nie tylko do kąpieli.
Wyspy Naaz warto odwiedzić, zanim nie znikną, a to im nieuchronnie grozi. Podmywane są przez wodę, co powoduje, że mają formę grzybów skalnych: góra zostaje niemalże nietknięta i odporna na działanie siły wody, dolna kiedyś ostatecznie zostanie wymyta do końca. Wtedy Naaz przestaną być jedną z atrakcji Geoparku Qeshm.
Póki co jednak istnieją i są dostępne z lądu w czasie odpływu.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
