- Dzieci, kupiłam bilety do Dublina – zagaiłam przy stole, obwieszczając rodzinie plany na czas pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Mąż postanowił w tym czasie udać się na męską wyprawę kajakową z kolegami po rzece Warcie, więc musiałam znaleźć jakąś alternatywę na krótki i dobrze skomunikowany z najbliższym nam lotniskiem wypad z Polski. Przyznam szczerze, że nie konsultowałam wcześniej wyboru kierunku z dziećmi i zastanawiałam się, jak na ten pomysł zareagują.
- Wspaniale! – wykrzyknęła z entuzjazmem Dominika. - Tam mieszkają te zielone ludki, które strzegą skarbu na końcu tęczy!
Zupełnie nie znałam tej opowieści! Gdzieś w zakamarkach pamięci być może byłabym w stanie wydobyć jakieś strzępki bajek o szczęściu, które czeka na tych, którzy dotrą do miejsca, gdzie tęcza się kończy (lub zaczyna), ale na pewno nie powiązałabym ich z Irlandią! Dominika musiała mi tę legendę dopiero opowiedzieć. Przy okazji poszukała dodatkowych informacji o irlandzkich skrzatach i tak powstała ta opowieść, która przybliża postać z bajek, tak samo fascynującą dla Irlandczyków, jak dla Polaków np. Smok Wawelski (tytuł opowieści nadała Dominika).
Opowieść Dominiki z własną ilustracją: Leprechaun czyli irlandzki Smok Wawelski
Przechadzając się po dublińskich uliczkach, widziałam mnóstwo reklam i sklepów z pamiątkami, w których na pierwszym planie widniał mały skrzat o imieniu Leprechaun. Jest on bohaterem legendy o skarbie ukrytym na końcu tęczy.
Leprechauna większość z nas kojarzy jako małego ubranego w zieleń skrzata z rudą brodą. Jednak w takiej postaci znany jest od niedawna. Prawdziwe Leprechauny ubierają się bardzo kolorowo. Mogą mieć czerwone spodenki i zieloną lub niebieską marynarkę. Taki skrzat ma trzy stopy wysokości, czyli około 93 cm.
Zawsze nosi ze sobą dwie sakiewki. W jednej ma srebrną monetę, a w drugiej złotą. Srebrną płaci za swoje potrzeby. Skrzat dzięki swojej magicznej mocy sprawia, że moneta zawsze do niego wraca. Natomiast złotą monetę używa jako łapówkę. Kiedy ktoś go złapie, Leprechaun wręcza mu ją w zamian za uwolnienie. Gdy tylko moneta zmieni właściciela, zmienia się w popiół, suche liście lub koniczynę.
Imię skrzata w dosłownym tłumaczeniu znaczy „szewc”, dlatego jego obecność może zdradzić rytmiczne uderzanie szewskiego młota. Spotkanie z Leprechaunem jest niezwykle rzadkie. Zna on miejsca, w których ukryte są gliniane naczynia pełne złota. Złapany skrzat zdradzi jedno takie miejsce, ale skarbu łatwo nie odda. Skrzaty uwielbiają płatać dobrze przemyślane figle. Przykłady znajdziemy w wielu legendach. Pewnego razu rolnik złapał Leprechauna, który zdradził mu, że skarb jest zakopany pod jednym z chwastów. Rolnik wypuścił skrzata, po czym zawiązał na wskazanym chwaście kokardę. Zadowolony poszedł po łopatę. Jednak Leprechaun w tym czasie nie próżnował i zawiązał kokardki na wszystkich chwastach.
Skrzaty lubią podkradać ludziom różne rzeczy, dlatego można czasem spotkać Leprechauna na przykład ujeżdżającego kozę…
Mimo że skrzat ma opinię bardzo złośliwego, Irlandczycy darzą go dużą sympatią. Doczekał się nawet własnego muzeum w Dublinie, stolicy Irlandii. Muzeum nazywa się National Leprechaun Museum.
Napisała: Dominika Gruszka, lat 11 (na podstawie źródeł internetowych i własnych obserwacji w Dublinie)
O National Leprechaun Museum
Tym, których historia Leprechaunów zafascynowała, polecamy muzeum poświęcone im i innym legendom irlandzkim. Wybierając się do niego, trzeba jednak mieć świadomość, że jest to muzeum nietypowe, bo nie ma tam eksponatów do oglądania, a jedynie opowieści do słuchania. W związku z tym trzeba wykazać się naprawdę doskonałą znajomością języka angielskiego (ewentualnie irlandzkiego, inne języki są póki co niedostępne). Wstęp z dziećmi jest sprawą problematyczną, ponieważ prosi się o nie tłumaczenie w trakcie odwiedzin. Wycieczki rozpoczynają się o określonych godzinach. Wędrówkę przez legendy Irlandii odbywa się z przewodnikiem.
Adres:
Twilfit House, Jervis St, North City, Dublin 1, Irlandia
Strona:
http://www.leprechaunmuseum.ie/
Ceny biletów:
Dorośli €14
Dzieci do 12 lat €10
Młodzież €10
Studenci €12
Bilet rodzinny (2 dorosłych, 2 dzieci) €40
(kg)

Pierwszą podróż zagraniczną odbyła jeszcze w brzuchu mamy, pierwszą wycieczkę górską, gdy miała 4 tygodnie, zaczęła się wspinać (po schodach), gdy miała 5 miesięcy, rysować, gdy miała ich 6 (ulubiona zabawa - mazanie po kartce rozsypanymi na podłodze długopisami), tworzyć opowiadania w wieku 3 lat (na początku spisywane skrupulatnie przez rodziców). Do dzisiaj jej to zostało: uwielbia wyjazdy z rodzicami, najlepiej rowerowe, rysowanie, ściankę wspinaczkową, poza tym biegi górskie, ju-jitsu, fotografowanie, interesuje się ptakami drapieżnymi. Nie może się zdecydować, kim chce zostać w przyszłości: pisarką, dziennikarką, fotografem czy grafikiem komputerowym.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
