kronika rodzinna
2022-09-17
ISLANDIA: Co zabrać, a czego absolutnie nie ma sensu zabierać w podróż

Co zabrać, a czego absolutnie nie ma sensu zabierać na Islandię❓❓❓

 

Przedstawiam całkowicie subiektywny spis przydatnych wskazówek dotyczących potrzebnych rzeczy na Islandii i tych, które się całkowicie nie przydadzą. Mam nadzieję, że okaże się przydatny dla innych.


⛔ Nie zabierać:


- krótkich spodenek i letnich sukienek, nawet jeśli jedzie się na Islandię w lipcu. Średnie temperatury, jakich doświadczałyśmy na Islandii to ok. 10 stopni. Gdy termometr pokazywał powyżej 15 st. C, to miejscowi twierdzili, że dawno nie było tak pięknej pogody i że jest wyjątkowo ciepło.


✅ Zabrać:


- ciepłe ciuchy, nieprzemakalne spodnie, kurtkę p. deszczową, a na dodatek jeszcze porządną pelerynę, którą można na to wszystko zarzucić i koniecznie pokrowiec na plecak! Mimo że miałyśmy niesamowite szczęście do pogody, to i tak jednego dnia mimo całego rynsztunku dobrych nieprzemakalnych ciuchów i butów, byłyśmy całe mokre.


⛔ Nie zabierać:


- sandałów, chyba że do chodzenia po pokoju, jeśli nocujecie pod dachem, albo pod prysznic - na zewnątrz na pewno się nie przydadzą, nie warto więc obciążać plecaka.


✅ Zabrać:


- dobre buty trekkingowe! Islandia to przede wszystkim przyroda, więc okazji do spacerów będzie sporo. Z racji pogody lepsze raczej okażą się porządne buty za kostkę z membraną niż lekkie półbuty.


⛔ Nie zabierać:


- czapki z daszkiem czy innego nakrycia głowy do ochrony przed słońcem. Raczej słońce nie będzie na tyle silne, żeby taka rzecz na głowie się przydała, jak np. w krajach południa.


✅ Zabrać:


- czapkę do ochrony przed zimnem, choć sądzę, że cienka wystarczy, najważniejsze, żeby można było naciągnąć ją na uszy, albo przynajmniej chustę wielofunkcyjną, zwyczajowo zwaną buffem, a także rękawiczki i getry pod spodnie. Kalesony jako warstwa wewnętrzna bardzo nam się przydały

 

❌ Nie kupować na miejscu:


- kartusza z gazem - nie można takich rzeczy przewieźć samolotem, więc każdy, kto planuje gotowanie dla siebie i ekipy, przewiduje zakup na miejscu (a raczej większość ze względu na ceny i ogólny brak miejsc, gdzie można coś zjeść, nie przewiduje stołowania w restauracjach). Duży wybór gazów jest na stacjach benzynowych. Zanim jednak wydacie pieniądze, zorientujcie się, czy przypadkiem na pierwszym kempingu, na którym będziecie nocować, nie ma półeczki z gazami, które inni zostawiają przed wylotem.

 

- nie kupujcie również soli, herbaty, cukru, oleju czy oliwy i ketchupu, bo takie rzeczy w hurtowych wręcz ilościach stoją na półkach na kempingu w Reykjaviku, zostawione przez tych, którzy opuszczają piękną wyspę - do wzięcia. Na półkach znajdziecie też przeważnie makaron, ryż, sosy, dipy, dżemy, więc wstrzymajcie się z pierwszymi zakupami, żeby niepotrzebnie nie wydawać pieniędzy.


☑️Co jeszcze się przyda?

 

- opaska na głowę do ochrony... przed wiatrem. Mam na myśli taką opaskę, która spowoduje, że niesforne włosy nie będą "latać" na głowie we wszystkich kierunkach i wpadać do oczu. Wieje prawie zawsze na Islandii, więc to naprawdę przydatna rzecz.

 

- lornetka! Bardzo żałowałam, że jej nie miałyśmy. Łatwiej by nam było obserwować maskonury na wyspach Westmana i w okolicy Vik, foki w lagunie Jokulsarlon i być może łatwiej byłoby nam wypatrzeć walenie w otwartych wodach, a tak to nie jesteśmy pewne, czy je widziałyśmy, czy nie. Przyroda Islandii jest niesamowita i na wyciągnięcie ręki, ale z lornetką byłoby ciekawiej.

 

- dodatkowa podłoga do namiotu, która izoluje lepiej od podłoża (jeśli oczywiście się zdecydujecie na taki nocleg). Ze względu na aurę, częste opady, wilgoć i zimno od ziemi, to bardzo przydatny patent. Dodatkowo w naszym minimalistycznym przedsionku mogłyśmy na taką podłogę położyć jakieś drobiazgi bez obaw, że zamokną. Do naszego namiotu Mayo Marabuta można dokupić taką dopasowaną do tego modelu podłogę.

 

- okulary przeciwsłoneczne - dużo piszę o braku pogody na Islandii, ale jednak dni ze słońcem też miałyśmy. A jak już wyjdzie zza chmur to jako północne słońce świeci pod takim kątem, że ostro w oczy. Okulary na wędrówkach były bardzo przydatne.

 

- krem z filtrem - nie sądziłam, że to napiszę, ale w ramach islandzkiej niepogody zdarzały się jednak piękne słoneczne dni i ja sobie nieco przypaliłam nos, bo prawie cały czas przebywałyśmy na świeżym powietrzu. Skóra co prawda nie schodziła, ale nieprzyjemne uczucie było.

 

- kije trekkingowe - ze względu na dużą ilość wycieczek i spacerów, które można na Islandii zrobić. My miałyśmy lekkie składane kijki biegowe i bardzo cieszę się, że zdecydowałam się na ich zabranie.

 

- strój kąpielowy! Mimo że nie będzie na tyle ciepło, żeby leżeć na plażach, to Islandia daje możliwość wymoczenia się w ciepłych źródłach pod gołym niebem. W każdej niemal miejscowości jest basen z ciepłą wodą, a ceny za wstęp do tych przybytków są stosunkowo niewysokie, nawet jak dla nas, Polaków.

 

- nie zapomnijcie dużej karty pamięci na zdjęcia! Robi się ich niesamowicie dużo, bo wszystko zachwyca!

 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...