Zakup ekspresu do kawy powoduje, że nie mamy już ochoty pić kawy „fusiastej” – tak bardzo uwielbianej przez pokolenie naszych rodziców. Przestajemy też lubić kawę rozpuszczalną – zaczynamy ją traktować jak mierną imitację prawdziwej kawy. Na wyjazdach w górach w ostatnim czasie wolałem nie pić kawy w ogóle, bowiem kawa inna niż z ekspresu przestała mi zupełnie smakować.
Nie jestem jakoś bardzo uzależniony od odpowiedniej dawki kofeiny, bo na wyjazdach potrafiłem się obejść bez porannej małej czarnej. Ale co począć, jeśli nie można bez niej wytrzymać? Dobrym pomysłem jest zakup kawiarki – na turystycznej kuchence przyrządzimy sobie całkiem smaczną porcję kawy. Ale przecież nie zawsze chce się nam targać dodatkowy sprzęt w i tak już zazwyczaj wypchanym plecaku.
I tu pojawia się rozwiązanie – całkiem nowy produkt w Polsce – kawa marki GROWER'S CUP.
Na ostatnim wyjeździe miałem możliwość aplikować sobie kofeinę i jednocześnie rozkoszować się normalnym smakiem dobrej kawy. I to z ekspresu. Ekspresu do kawy oczywiście nie brałem ze sobą, wystarczyło jednak kilka paczuszek ze zintegrowanym filtrem w środku.
Przyrządzenie kawy polega na wlaniu wrzątku do paczki, następnie odczekujemy odpowiednią ilość minut: 8 - gdy wolimy raczej słabą, a 12 - gdy lubimy intensywny mocny smak. Ja dla pewności czekałem 15 :). Następnie przelewamy kawę do kubka - fusy zostają w środku - i mamy prawdziwą kawę z ekspresu. Prawda, że piękne? I jakie proste...
Spłaszczona paczka z kawą nie zajmuje aż tak wiele miejsca w plecaku
Wlewamy gorącą wodę do środka paczki z kawą
Czekamy od 8 do 15 minut
Kawę przelewamy do kubka. Fusy zostają w środku
Można oczywiście dyskutować, czy faktycznie ma sens zabierać na wyjazd opakowanie tylko trochę mniejsze niż liofilizat, płacąc za nie 9 zł. Niektórym zapewne wystarczy rozpuszczalna kawa 3 w 1 w małej saszetce. Oczywiście jest kwestią bezdyskusyjną, że taka opcja jest tańsza i... mniejsza. Ja jednak wolę KAWĘ PRAWDZIWĄ, a nie jej substytuty.
Istotą kaw marki GROWER'S CUP jest to, że mamy naprawdę spory wybór gatunków: znajdziemy w ofercie kawy z Gwatemali, Hondurasu, Meksyku, Etiopii czy Nikaragui. I całe to dobrodziejstwo może być w naszym plecaku.
Miałem możliwość testowania kawy z Meksyku. Jaka była w smaku? Hmm... Trudno mi odpowiedzieć jednoznacznie. Jak dla mnie ta meksykańska miała złożony charakter i dość intrygujące połączenie zrównoważonych cech: wyrafinowanej kwasowości, subtelnej konsystencji kakao i delikatnych korzennych smaków. Przy pierwszym łyku może wydać się zwyczajna. Ale w miarę stygnięcia ujawnia swoją głębię i lekką słodycz.
Szkoda tylko, że w metalowym kubku, a nie filiżance...
Darek Gruszka
Ceneria.pl
Więcej recenzji sprzętu na www.ceneria.pl

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
