Tekst i zdjęcia: Kamila Gruszka
Przeogromne lasy poprzecinane rzekami i jeziorami, z rzadka usiane osadami. Świetny cel na wyjazd dla naszej rodziny – przecież wędrówki z plecakiem i poznawanie przyrody lubimy najbardziej.
Uważajcie na trujący bluszcz i nie zostawiajcie jedzenia na zewnątrz, bo ukradną je szopy – ostrzega nas pracownik parku. Park Narodowy d'Oka dzieli od Montrealu zaledwie 40 minut jazdy samochodem. Gdy pierwszego dnia rano wychodzimy z namiotów, widzimy buszujące pomiędzy nimi zwierzątko z charakterystycznymi białymi pasami na grzbiecie. - Żeby tylko go nie zdenerwować! – ostrzegają dzieci i stają nieruchomo. Doskonale wiedzą, że aby odstraszyć nieprzyjaciela, skunks wydziela nieprzyjemny zapach. Za to za wiewiórkami - wyjątkowo licznymi pręgowcami amerykańskimi - uganiają się namiętnie. Małe spryciary nie dają się jednak złapać w zastawione przez dzieci menażkowe pułapki. Całe szczęście!
Wijące się robaki, kolorowe gąsienice, różne rodzaje jarząbków, sowa obserwująca nas z wysokiego drzewa i łoś objadający się liśćmi tuż przy szlaku – podczas wędrówek spotykamy mnóstwo zwierząt. Codziennie pokonujemy trasy liczące od czterech do nawet siedemnastu kilometrów, jak ta połączona z wejściem na Mont Albert (1088 m n.p.m.) na terenie Parku Narodowego Gaspésie. Pierwsze pięć kilometrów wspinaczki przez las nawet nam, rodzicom, wydaje się monotonne. Sceneria ponad linią drzew wynagradza jednak wszystko. Zielone morze lasów widziane z góry to było to, po co przyjechaliśmy do Kanady. Im dalej, tym jeszcze ciekawiej: najpierw pustynny płaskowyż koloru rdzy, a na jego końcu rozległe widoki na głęboki kanion. Gdyby nie konieczność powrotu do samochodu przed zmrokiem, moglibyśmy stać na drewnianych punktach widokowych godzinami...
Pełna wersja artykułu w "Podróżach", nr 10 / październik 2015 r.
oraz na stronie:


Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
