Keen przez cały rok

Niedawno uświadomiłam sobie, że w różnych butach marki Keen chodzę niemal cały rok, wyjątkowo tylko zmieniając je na eleganckie obuwie na specjalne okazje.

W sandałach nie tylko latem

Latem używam hybrydowych sandałów, z których marka słynie (mój model to damski Newport z serii Trailhead). W zasadzie powiedzenie, że używam ich latem, jest nie do końca prawdą. Faktycznie w potocznym mniemaniu sandałów używa się w miesiącach letnich. Natomiast Keeny są tak skonstruowane, że można w nich chodzić już od wiosny i w niedeszczową pogodę do później jesieni. Są bardziej zabudowane niż zwykłe sandały i przez to bardziej uniwersalne. Idealne na wyjazdy, bo mając je, nie trzeba pakować kilku par butów do plecaka. Ostatnio przeżyły 2-godzinną wycieczkę korytem rzeki Główczanki na Roztoczu (szliśmy po wodzie do kolan). Gdy tylko wyschły, były jak nowe, bo wyczyszczone także z wcześniejszego brudu :).



Jedyna moja uwaga z perspektywy czasu to to, że po 3 latach użytkowania przy dłuższym chodzeniu jednak nie można się ustrzec brzydkich zapachów.

Półbuty na lekkie wycieczki i na co dzień

Gdy szykuję się na jakąś weekendową czy jednodniową wycieczkę, zazwyczaj zakładam na nogi moje półbuty Keen Targhee II. Dzieje się tak, gdy przewiduję jakieś trudniejsze warunki w postaci błota czy kamieni lub gdy aura może nam sprawić psikusa. Półbuty te są bardzo solidnie wykonane, mają wręcz wygląd pancerny. Wysokie podeszwy z gumowym otokiem powodują, że nie straszne im błoto. Duży ich atut to to, że ani razu mi jeszcze nie przemokły!
Na lżejsze wycieczki w teren z czystym sumieniem polecam sandały, które także mają podobnie solidną i przyczepną podeszwę, jednak ich minusem jest to, że częściej wpadają do nich przez otwory kamienie, których trudno się potem pozbyć (nie wypadną same jak ze zwykłych niezabudowanych sandałów).
Targhee II faktycznie używam przez cały rok, bo pełnią one po prostu funkcję moich półbutów na co dzień. Bardzo je cenię za to, że można je ściągać i zakładać bez rozwiązywania :)





A teraz nowość – Shasta Mid WP

Podwyższona wersja buta Shasta w sezonie jesienno-zimowym 2010 zyskała wodoodporną i oddychającą membranę KEEN.DRY. Miałam okazję wypróbować te buty zimą, także w okresie wiosennym oraz na kilku wyjazdach w góry. Zimą buty te sprawdziły się znakomicie na śniegu. O ile wcześniej miałam uwagi do modelu Targhee II, jeśli chodzi o przyczepność podeszwy, to Shasta nie ślizgały się ani na śniegu, ani na lodzie. Co prawda nie są to buty typowo zimowe, gdyż nie mają ocieplenia, jednak zakładając skarpetę merino (merino = wyjątkowa ciepłota – polecam!) można było w nich czuć się komfortowo: nie było w nich zimno, jeśli tylko temperatura nie spadała poniżej -15 stopni C.
Jeśli chodzi o wodoodporność, to nigdy mnie te buty nie zawiodły, aczkolwiek obawiałam się, że nie wytrzymają mocno mokrych warunków, ze względu na dużą ilość szwów – zazwyczaj w takich miejscach woda lubi dostawać się do środka. Opatentowana przez Keena membrana KEEN.DRY faktycznie działa. W zasadzie jeśli za oknem pada mocny deszcz nawet latem, to preferuję wtedy ubranie Shasta Mid niż Targhee, gdyż są wyższe i mam większą gwarancję w związku z tym, że woda nie dostanie mi się od góry do środka buta.



To, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, to przede wszystkim waga buta. Po pancernych Targhee II, Shasta wydawały mi się lekkie jak piórko. Z przyjemnością zabieram je w góry, gdzie sprawdzają się zdecydowanie lepiej niż Targhee: po pierwsze ze względu na ochronę kostki (posiadam wersję Mid) oraz wspomnianą wcześniej wagę. Są także mniej sztywne i dzięki temu noga nie męczy się w nich tak bardzo.
Niedawno miałam okazję być na zorganizowanym wyjeździe w Beskid Śląski, w którym wzięło udział także grono przewodników beskidzkich oraz ludzi, którzy sporo chodzą po górach. Impreza odbyła się pod hasłem „Weekend z maluchem” i trasa była właśnie pod maluchy dostosowana. Większość dorosłych uczestników na nogach miała solidne buty trekkingowe. Ja w butach Shasta i mąż w Siskiyou (męski odpowiednik Shasta) trochę od ogólnego wizerunku odstawaliśmy. Jednak już dawno doszłam do wniosku, że wybierając się w nasze polskie "pagóry" nie warto zakładać butów, które skonstruowane są na szlaki tatrzańskie czy alpejskie. Zresztą właśnie zachodni producenci butów dzielą i dostosowują swoje obuwie do warunków, w których się ich używa, o czym nie zawsze pamiętają Polacy.

Shasta Mid WP świetnie mi się w Beskidach sprawdza. Przekonuje mnie do nich odporność na deszcz oraz dobra przyczepność podeszwy. To, że są lekkie, jest dodatkowym atutem, gdyż noga się w nich nie męczy.
Co najwyżej doradziłabym producentom nieznaczne poszerzenie ich, gdyż przy grubej skarpecie mam wrażenie, że buty mnie za bardzo cisną. Ja mam stopę wyjątkowo wąską, więc przypuszczam, że innym użytkownikom może to jeszcze bardziej przeszkadzać.

Siskiyou Mid WP – męski odpowiednik Shasta

Mąż mój w tym samym czasie, kiedy ja używałam butów Shasta, testował ich dopowiednik dla panów - Siskiyou Mid WP. Jego opinia na temat nowości Keena jest w zasadzie zbliżona do mojej: Buty przy pierwszym założeniu zaskakują niską wagą, praktycznie nie czuje się ich na stopie.  Spokojnie można ich używać w mieście zimą, czując komfort cieplny i nie martwiąc się, że śnieg naleci do środka. Buty sprawdziły się również w cyklistyce miejskiej, co czasami zakrawa o sport ekstremalny :) Podczas codziennych rannych przejazdów rowerem narażony byłem na ochlapanie wodą z dużą domieszką błota, nagłe ulewy, a czasem i śnieg. Buty nie przemokły nigdy. Trzeba było tylko pamiętać, żeby woda nie dostała się do nich od góry. Membrana KEEN.DRY spokojnie dawała radę. Są też dobrym pomysłem na niezbyt ekstremalne wyjazdy w góry. Rozumiem przez to na przykład wypady z kilkuletnimi dziećmi. Na takie wycieczki wychodzimy zazwyczaj przy pewnej pogodzie. Gdyby było inaczej, dzieci raczej znienawidziłyby góry niż je pokochały, a nie o to przecież chodzi:). Rodzic co prawda wybierając się w tak „lajtowych” butach zastanawia się, czy aby na pewno dobrze robi, bo przecież niedawno w góry wychodził jedynie w „prawdziwych butach górskich”, ale potem na trasie przekonuje się, że bez sensu jest się męczyć w ciężkich buciorach.:)





Podsumowanie

To, za co cenię Keena, to solidność wykonania produktów i ich ciekawy design oraz kolorystyka. Już teraz wiem, że Shasta to kolejne moje buty na lata. Uważam że cena 399,95 zł za buty z membraną nie jest zbyt wysoka, jeśli brać pod uwagę to, że buty te możemy używać niemal cały rok, na różne okazje i przez wiele sezonów.

Kamila Gruszka
Ceneria.pl

 

 

Więcej recenzji sprzętu na www.ceneria.pl

 

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...