Kolosalne przeżycia górskie na Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni

Podobnie jak muzułmanie muszą choć raz w życiu odbyć pielgrzymkę do Mekki, tak samo podróżnicy powinni pojechać do Gdyni na Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów potocznie zwane „Kolosami”. Oprócz wszelkiej maści globtroterów i obieżyświatów natkniemy się tutaj także na grotołazów, wspinaczy, himalaistów, polarników, cyklistów, kajakarzy i... pewnie długo by jeszcze wymieniać przedstawicieli różnych aktywności, którzy już na Kolosach gościli lub mają zamiar w przyszłości się pojawić. Publiczność przyciąga wysoki poziom prezentowanych podczas trzydniowego festiwalu pokazów, a prelegentów prestiżowa nagroda przyznawana za osiągnięcia roku poprzedniego.

Kolosy to już kultowa w Polsce impreza, na której przedstawiane są najważniejsze i najciekawsze przedsięwzięcia okołopodróżnicze zrealizowane przez rodaków. Z roku na rok nabiera rumieńców i przyspieszenia. O skali rozmachu świadczy fakt, że w 2000 roku na moją prezentację filmu o wyprawie na Kongur Shan w Pamirze Chińskim przyszło raptem siedem osób, a w tym roku ponad cztery tysiące widzów oglądało film wzbogacony naszymi wypowiedziami o pionierskim rejsie s/y „Lady Dana 44” arktycznymi wodami Przejścia Północno-Wschodniego - dzieli się spostrzeżeniami stały bywalec Spotkań, Michał Kochańczyk, alpinista, żeglarz i podróżnik, nagrodzony w tym roku w kategorii Żeglarstwo za wspomniane Przejście Północno-Wschodniego.

Kolosy przebijają rozmachem wszystkie tego typu imprezy w Polsce, włącznie z Krakowskim Festiwalem Górskim, który gromadzi środowisko wspinaczkowe z całej Polski. Różnica jest jednak taka, że W Gdyni obecni są przede wszystkim podróżnicy, a alpiniści czy przedstawiciele innych aktywności są w zdecydowanej mniejszości. Brakowało mi więc trochę pokazów górskich. Typowo wspinaczkowe były dwa: Marcina Tomaszewskiego „Bushido, czyli nowa polska droga na Great Trango Tower” oraz „Tagveggen. Pamięci Macieja Berbeki i Tomka Kowalskiego” Marcina Księżaka, będący relacją z wytyczenia nowej drogi na 700-metrowej zachodniej ścianie Tagveggen w Norwegii, także został doceniony i zdobył wyróżnienie. Wspinaczka miała miejsce w pierwszych dniach marca 2013 roku, w czasie gdy w partiach podszczytowych Broad Peaku rozgrywała się tragedia dwójki polskich himalaistów – stąd tytułowa dedykacja. Przejście to zostało docenione i  nagrodzone wyróżnieniem.

Kolosa w kategorii Alpinizm otrzymał wspomniany już Marcin Tomaszewski. W tym roku kategoria Alpinizm nie cieszyła się zbyt dużą frekwencją. Niski poziom sportowy polskiego alpinizmu bardzo jaskrawo odbija się na tle przejść zespołów z całego świata. W ostatnich latach zauważyłem pewną blokadę polskich zespołów przed wybieraniem ambitnych dróg, a to jedyny sposób, by zdobywać doświadczenie” - podkreślał laureat. Pokaz „Everest. Góra gór” Moniki Witkowskiej nie brał udziału w konkursie. Zresztą wejście na Everest podczas wyprawy komercyjnej to bardziej wyczyn turystyczny niż himalajski czy alpinistyczny. Reszta – trzeba przyznać nielicznych – pokazów górskich opowiadała o wyprawach mających raczej charakter trekkingowy.

Sporo było za to w tym roku zakończonych sukcesami przedsięwzięć jaskiniowych, jak choćby dokończenie eksploracji jaskini J2 w Meksyku, co zyskało uznanie Kapituły Kolosów. Wyróżnienia otrzymali: Wyprawa Centralna Komisji Taternictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu za eksplorację jaskiń w Chinach, Mirosław Kopertowski za udział w eksploracji systemu jaskiniowego Huautla w Meksyku oraz Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy za eksplorację Jaskini Krainy Węża w Turcji.

Czy otrzymanie Kolosa daje jakieś wymiernie korzyści poza osobistą satysfakcją? Marcin Tomaszewski podkreśla, że zyskuje się prestiż, który niejednokrotnie pomaga w rozmowach ze sponsorami oraz patronami medialnymi kolejnych ekspedycji. Przyznaje także, że otrzymując w tym roku Kolosa (również w imieniu Marka Raganowicza), czuł uznanie ze strony publiczności i kapituły. - To miłe, że nasze drogi są obserwowane oraz budzą w ludziach emocje i refleksje - podsumował Marcin, który już drugi raz w życiu odebrał nagrodę w tej kategorii.

Jak przypomina Monika Witkowska, „Kolos to nie tylko ceniony, bardzo prestiżowy konkurs, w którym nagradza się różne wyprawy, ale także trzydniowy festiwal i spotkanie podróżników”. Oprócz pokazów osób nominowanych do nagrody odbywających się na głównej sali, w ramach „Małego Fotoplastykonu” w sali seminaryjnej równolegle zorganizowano równie wartościowe prezentacje. - Od lat dostrzegam wzrost jakości pokazów. Potaniał sprzęt fotograficzny i filmowy, jakość full HD jest dzisiaj standardem, a dzięki łatwo dostępnym aplikacjom każdy może zmontować ciekawy materiał.” – analizuje organizator i pomysłodawca imprezy, Janusz Janowski.

Ostatni dzień spotkań przyniósł sporo akcentów górskich. Przede wszystkim wielką prezentację dotycząca najlepszych lat polskiego himalaizmu, przygotowaną przez osoby z eksploracją najwyższych gór świata nierozerwalnie związane: Krzysztofa Wielickiego, Annę Czerwińską, Leszka Cichego, Janusza Majera, Mariana Bałę i prof. Andrzeja Paczkowskiego. Była więc mowa o polskim himalaizmie zimowym, kobietach w górach oraz Koronie Himalajów i Karakorum. Poznaliśmy wiele anegdot, którymi szczególnie szczodrze obdarzał nas Leszek Cichy.

Na porannym pokazie mieliśmy możliwość wysłuchania nominowanego do Nagrody im. Andrzeja Zawady Adama Bieleckiego, który opowiadał o swojej drodze życiowej prowadzącej z Beskidów w Himalaje. Adam grantu na Kolosach nie zdobył, ale za to parę dni później, w kilka godzin od uruchomienia akcji w serwisie „Polak Potrafi” zebrał kilkadziesiąt tysięcy złotych na kolejną wyprawę - na Kanczendzongę.

Wielką himalajską niespodzianką była nieujawniona wcześniej w programie relacja z działań Polaków pod Nanga Parbat. Z rozmowy na żywo z Tomkiem Mackiewiczem dowiedzieliśmy się o niezbyt szczęśliwym zakończeniu tegorocznej próby pierwszego zimowego wejścia na ten szczyt – lawinie, która porwała dwójkę uczestników wyprawy. Wyliżą się, przekonywał Tomek.

Dużo działo się w kuluarach: swoje stoiska miały wydawnictwa, czasopisma, firmy outdoorowe, sklepy, biura podróży. Odbywały się nieformalne spotkania. Kolosy dla wielu będą zapewne stanowiły inspirację do kolejnej podróży. Jestem przekonana, że niejeden z uczestników już ma w głowie plany na następne wyprawy.

Informacje o wszystkich nagrodzonych można znaleźć na stronie: www.kolosy.pl

Kamila Gruszka

 

 

Podsumowanie Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni, które odbyły się w marcu 2014 r. ukazało się drukiem w magazynie "GÓRY", nr 2/2014 (237) Maj-Czerwiec.



 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...