W Nowej Hucie z czasów „zimnej wojny” zachowało się ponad 250 schronów – pod kombinatem, zakładami produkcyjnymi, kinem „Światowid” i różnymi instytucjami kultury, ośrodkami zdrowia, ale też zwykłymi blokami, przedszkolami, szkołami. Wprawne oko dostrzeże elementy świadczące o zlokalizowaniu ich w danym miejscu – betonowe pokrywy, wywietrzniki, wejścia do podziemi. Docelowo w Krakowie ma powstać trasa turystyczna po nowohuckich podziemnych korytarzach, póki co musimy się jednak zadowolić zwiedzaniem tego, co czasami się udostępnia w ramach akcji organizowanych przez Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii RAWELIN.
Warto śledzić wydarzenia, których są pomysłodawcami. Razem z nimi można przeżyć nie tylko przygodę z realiami PRL w tle, ale też z czasów pierwszej wojny światowej (zwiedzanie Fortu Tonie, jednego z elementów fortyfikacji Twierdzy Kraków) czy światowej drugiej (ekspozycja w schronach Regelbau 668 w Rudawie).

Nas skusiła oferta zwiedzania schronów pod budynkami Centrum Administracyjnego Huty im. Lenina (obecnie T. Sendzimira). Mogliśmy zobaczyć, czym różnią się pomieszczenia dla zwykłych robotników oraz VIP-owskie z Centrum Dowodzenia. Oczywiście te dla wierchuszki miały wiele udogodnień, których brakło dla zwykłych śmiertelników.

Największą wartością było jednak to, że zachowało się tam kompletne wyposażenie – z centralą telefoniczną, działającymi telefonami, radiowęzłem. Szczególnie telefony cieszyły się powodzeniem wśród najmłodszych, których zabraliśmy na tę wycieczkę. Zastanawiali się, jak można słuchawką zrobić sobie selfie, albo jak wykręcić numer na tarczy! Obsługa tych telefonów okazała się dla nich znacznie trudniejsza niż smartfona :)

„To było wspaniałe muzeum” - komentowała potem Dominika. „Uwielbiam takie miejsca, gdzie można wszystkiego dotknąć, wypróbować, sprawdzić, jak działa.”

Planowane dwie godziny zwiedzania znacznie nam się wydłużyły, ale trudno się dziwić, jeśli dzieciaki na sam koniec miały okazję zobaczyć jeszcze stare kalkulatory czy maszyny do pisania. Sprzęty trąciły myszką, ekspozycja nie była nowoczesna, a mimo to nie chciały stamtąd wychodzić.

Polecamy!
Strona Stowarzyszenia:
http://www.rawelin.org
Bieżące wydarzenia najlepiej śledzić tutaj:
https://www.facebook.com/rawelin/

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
