Lądek spotkaniami stoi

Kolejny już rok z rzędu w jeden z wrześniowych weekendów zawitałam do położonego w Górach Bialskich Lądka Zdroju. aby zasiąść w fotelu widza podczas trzynastej odsłony Przeglądu Filmów Górskich.

Trzynasta edycja nie oznaczała bynajmniej żadnych pechowych perturbacji, aczkolwiek delikatne zmiany dało się zauważyć. Przede wszystkim impreza zyskała nowego dyrektora. Wydawałoby się niezastąpiony „ojciec” przeglądu pojawił się tym razem w Kinoteatrze jako widz i... zaproszony gość. Rewolucja nie dotyczyła formuły festiwalu, a raczej życia prywatnego Zbigniewa Piotrowicza, wieloletniej „twarzy” lądeckiego święta ludzi gór. Otóż w tym roku mogliśmy poznać Zbyszka jako autora książki wspomnieniowej wydanej przez Wydawnictwo Annapurna. Na szczęście prowadzący festiwal Bartek – swego czasu prawa ręka Zbyszka – nadal prowadzącym pozostał, do łez rozśmieszając publiczność swoimi dowcipami. O losowaniu fantów także nie zapomniano (kto tego na własnej skórze nie przeżył, zapewne nie uwierzy, że nie chodzi w tej zabawie bynajmniej o zdobyty gadżet, ale bardziej o emocje towarzyszące przeskakiwaniu kilku rzędów krzeseł, by zająć miejsce o wylosowanym numerze).

Tradycyjnie filmową część festiwalu wzbogacały pokazy slajdów (m.in. Piotra Morawskiego, którego przedstawiać nie trzeba, Kasi i Andrzeja Mazurkiewiczów, znanych organizatorów pokazów slajdów czy Lecha i Wojciecha Flaczyńskich, laureatów KOLOSÓW za wyczyn roku). Na „Spotkaniach z ciekawym człowiekiem” można było bliżej poznać Piotra Pustelnika (choć ten akurat himalaista jako stały bywalec Lądka jest doskonale widzom znany), Bogdana Jankowskiego (który może poszczycić się niemal 50-letnim doświadczeniem w górach świata) oraz Petera Chrzanowskiego (rodaka zza oceanu, a przede wszystkim niezwykle barwną postać: podróżnika, glajciarza, narciarza i filmowca).

W tym roku po raz pierwszy zorganizowano zawody wspinaczkowe na ściance pod gołym niebem, ustawionej na placu przed Kinoteatrem. Tam też, jak co roku, działała tyrolka, a wieczorami odbywały się koncerty. Przyjeżdżając do Lądka zawsze spodziewam się świetnej kultowej kapeli (Voo Voo, Raz,dwa, trzy czy Masala zobowiązują do trzymania poziomu) i tym razem zespół Żywiołak mnie nie zawiódł.

Wiele by można jeszcze pisać o innych atrakcjach festiwalu (wystawa fotografii, rajd samochodami terenowymi, na który w tym roku udało mi się wreszcie załapać, kiermasz sprzętu górskiego po promocyjnych cenach...), ale czas wreszcie przejść do sedna sprawy czyli filmów. Zazwyczaj na różnych festiwalach siedzę z nosem wbitym w ekran i "zaliczam" jeden film za drugim. Pilnie śledzę program, by nic - szczególnie z filmów polskich - nie umknęło mojej uwadze. A tym razem albo mi coś umknęło albo na przeglądzie pokazano niewiele produkcji godnych uwagi. Pozorną obfitość programową tworzyły filmy czeskie (które wypełniły niemal dwa dni) czy filmy typu „Wilcze Echa”, puszczane pod patronatem Kino Polska, kompletnie chyba niezrozumiałe dla współczesnego widza. Z dokładnym uzasadnieniem werdyktu jury można zapoznać się na stronie www.przeglad.ladek.pl. Natomiast trzeba na pewno w tym miejscu wspomnieć o filmie „Pustelnicy w górach” w reż. Mirosława Dembińskiego, wielokrotnie już nagradzanego w Lądku Zdroju autora filmów takich jak „Wspólny lot” czy „Praszczur” (traktujących zresztą o paralotniarstwie). Ostatni film Dembińskiego o rodzinie Pustelników: ojcu himalaiście i wspinających się braciach – Adamie i Pawle, doskonale trafia w gusta festiwalowej publiczności. Bawi, śmieszy i wzrusza – takie filmy zazwyczaj wygrywały przegląd. I tym razem obraz zdobył nagrodę widzów (po raz pierwszy także jako Nagrodę im. Andrzeja Zawady czek na 5 tys. ufundowany przez wdowę po „liderze” – Annę Milewską) oraz Grand Prix „za ukazanie na przykładzie dwóch pokoleń wspinaczki jako metafory życiowej drogi, bardzo różnej, a jednocześnie pełnej zaskakujących podobieństw” (uzasadnienie jury). Na uwagę zasługuje fakt, że autorami zdjęć do filmu byli, niejako w „terenie”, Maciej „Szafa” Szafnicki i Dariusz Załuski, którzy już wcześniej dali się poznać jako twórcy filmowi, i zdobywali nagrody zarówno w Lądku, jak i na innych festiwalach.

Mimo że, jak co roku, wyjechałam z Lądka zachwycona, to jednak początek tegorocznej imprezy był dla mnie trudny. Musiałam długo siebie przekonywać, że zachwyca, mimo że nie zachwyca. Po raz pierwszy spojrzałam z większego dystansu na ten spęd kuracjuszy i – przepraszam za określenie – rewię dinozaurów. No bo faktycznie w Lądku spotyka się światek wspinaczkowy w przeważającej części dość już wiekowy i w porównaniu do działającego prężnie Krakowskiego Festiwalu Górskiego czy nafaszerowanego gwiazdami iświetnie nagłośnionego medialnie Explorers Festival w Łodzi - Lądek wydaje się dość archaiczny. Jednak wrażenie to utrzymuje się do pierwszego spotkania z festiwalową gwiazdą. Te gwiazdy są zresztą całkiem zazwyczaj swojskie i z polskiego podwórka (wyjątkiem był chyba zeszłoroczny festiwal z Gerlinde Kaltenbrunner w roli głównej) i tak naprawdę to nawet nie o te gwiazdy chodzi, tylko o ich interakcję z publicznością – magiczną, ciepłą i pełną bliskości za sprawą ciasnych sal Kinoteatru oraz prowadzących spotkanie dowcipnych wodzirejów. Wtedy wszystko przestaje być ważne i rodzi się pewność, że takie Spotkania (właśnie przez duże S) są tylko tu, na „końcu świata” możliwe. Po to przyjeżdżam do Lądka, żeby brzuch pękł mi ze śmiechu i żeby potem w kuluarach złapać za rękę panią Anię Czerwińską i podziękować, że jako najwierniejszy „dinozaur” znowu do Lądka przybyła, by swój entuzjazm dla gór przekazać innym.


Kamila Gruszka


Relacja ukazała się w magazynie "GÓRY", nr 12 (175) grudzień 2008 r.



 
 Stoisko Magazynu GÓRY na Przeglądzie Filmów Górskich w Lądku Zdroju. Fot. Dariusz Gruszka
 Anna Czerwińska i Michał Kochańczyk świetnie się bawią na lądkowej imprezie. Fot. Kamila Gruszka
 Rajd po Górach Bialskich. Fot. Kamila Gruszka
 Tyrolka - świetna zabawa dla najmłodszych. Fot. Dariusz Gruszka
 Zbigniew Piotrowicz w nowej roli - jako widz. Fot. Dariusz Gruszka
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Na Cergową (716 m n.p.m.) można dotrzeć z czterech stron świata. Na jej szczycie krzyżują się bowiem szlaki..

Podczas wędrówki na Grzywacką Górę błota doświadczyłam mnóstwo, ale za to widoki były bardzo rozległe.

Najpiękniejsze były położone po obu stronach zbiorniki wodne – niebieskie oczka wśród żółtości uschniętych traw nieskoszonej łąki...

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków...

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

...
...
...
...