MALTA: Aktywnie – propozycje spacerów

Maltę można zwiedzać na różne sposoby. Zachwycające są miasta, architektura, wioski rybackie, prehistoryczne świątynie, nas jednak najbardziej urzekły przyrodnicze aspekty wyspy. Postanowiliśmy Maltę poznać pieszo – podczas spacerów.


Poniżej przedstawiamy kilka propozycji takich tras. Jeśli lubicie aktywne spędzanie czasu, jesteśmy pewni, że Wam się spodobają.


Od Hagar Qim do klifów Dingli


To chyba najładniejszy spacer z naszym udziałem na Malcie. Co nas czeka po drodze? Dzikie zatoki, punkty widokowe na morze, klify, wąskie ścieżki, skały, droga przez wieś pomiędzy kamiennymi murkami, a nawet wejście na szczyt góry. Do tego XVII-wieczna wieża strażnicza, megalityczne świątynie sprzed wielu tysięcy lat i liczne kaplice. Początek i koniec szlaku jest łatwo osiągalny autobusem.

Spacer zaczynamy w pobliżu megalitycznych świątyń Hagar Qim i Mnajdra datowanych na IV i III tysiąclecie p.n.e.! Żeby wejść na ścieżkę trekkingu, nie trzeba kupować biletów na zwiedzanie świątyń, ale gorąco polecamy również zobaczenie tych obiektów, jak już jesteśmy tak blisko nich. Od Mnajdry kierujemy się ścieżką biegnącą po płaskowyżu w kierunku wieży strażniczej Hamrija, jednej z wielu w systemie obronnym wyspy, o który dbali wielcy mistrzowie zakonu joannitów. To właśnie spod wieży najłatwiej jest znaleźć zejście niżej, gdzie biegnie właściwy szlak. Trzeba przyznać, że musieliśmy przełamać w sobie dużą niepewność związaną z pokonaniem stromizny w kierunku morza. To jednak tylko złudzenie, że nie damy rady, choć faktycznie trzeba się nieco łapać skał, by bezpiecznie zejść. Dalej mamy już ścieżkę po płaskim. Nawet pojawiają się znaczki – czerwone kółeczka, które utwierdzają nas o słusznym kierunku.


Pierwsza część spaceru (do wioski Ghar Lapsi) przebiega w najbardziej dzikim i odludnym terenie, i chyba jest najciekawsza z całej trasy. Dlatego rekomendujemy właśnie ten kierunek – od Hagar Qim w kierunku klifów Dingli, a nie odwrotnie, żeby to, co najlepsze mieć na samym początku.

Ghar Lapsi to znana miejscówka dla nurków. Jest tu restauracja (uwaga! jedyna na trasie), gdzie można coś zjeść. Przez Ghar Lapsi musimy jakiś czas iść szosą aż do ostrego zakrętu, gdzie odbijamy w lewo i wkraczamy pomiędzy malowniczo położone gospodarstwa i małe działeczki. Niekiedy mijamy znaki informujące o prywatnych posesjach, ale cały czas trzymamy się coraz węższej ścieżki, która wspina się wyżej i wyżej (tu warto uruchomić nawigację, żeby nie pobłądzić!) – do kolejnej drogi, tym razem bardziej lokalnej. Po dojściu do niej skręcamy w lewo i dalej z pięknymi widokami na morze wędrujemy wiejską drogą, mijając po drodze dwie kapliczki.


W pewnym momencie droga zaczyna się wspinać ostro w górę do kolejnego pięknego miejsca na naszej trasie – na naszej mapie oznaczonego jako punkt widokowy Mt Carmel. Sam fakt wspinaczki na ewidentny szczyt na płaskiej Malcie daje niesamowitą frajdę (choć to zaledwie dwieście coś metrów n.p.m.). To również najlepsze naszym zdaniem miejsce do obserwacji na klify Dingli, znaną atrakcję Malty.

Mamy wątpliwości, czy szczyt na pewno nazywa się Górą Carmel, bo nigdzie nie znaleźliśmy informacji o takim miejscu na Malcie. Natomiast na pewno w pobliżu znajduje się najwyższe wzniesienie całej Malty - Ta’ Dmejrek o wysokości 253 m n.p.m., jednak według mapy usytuowane nieco dalej.

 



Kierujemy się następnie już do zwykłej szosy, która biegnie ponad klifami. Można próbować spojrzeć na nie w dół, ale z tej perspektywy są słabo widoczne. Nic nie pobije wcześniejszych widoków. Ostatni kawałek jest najmniej ciekawy, bo idziemy poboczem, zwykłą drogą, którą jeżdżą nawet ciężarówki, ale to konieczność, jeśli chcemy dotrzeć do przystanku autobusowego zlokalizowanego koło kaplicy św. Magdaleny. My dojechaliśmy stamtąd do Rabatu.

Całość spaceru to ok. 8 km.

Gnejna, Ghajn Tuffieha i Golden Bay - do trzech zatok i dwóch wież

Zatoka Gnejna, Ghajn Tuffieha i Złota – niektórzy uważają je za jedne z piękniejszych na Malcie, a na pewno warte odwiedzin. Można je zobaczyć podczas niedługiego spaceru – to najwyżej około 3-4 kilometry wędrówki.
W zasadzie mamy do wyboru dwie wersje: bardziej nadmorską i drugą – wzgórzami. Obydwa warianty kończą się w tym samym miejscu – przy Golden Bay, natomiast początek mają różny.

 



Wybieramy trasę widokową, czyli wzgórzami pasma Wardija Ridge - z możliwością spojrzenia z lotnej perspektywy na niebieskie morze i skały naokoło. Aby trafić na początek naszej ścieżki, dojeżdżamy z Valletty autobusem 44 i wysiadamy za Mgarr na przystanku przy znaku kierującym na rzymskie łaźnie.

Idziemy kawałek mało atrakcyjną ścieżką, na której warto uruchomić nawigację, bo mimo że szeroka i wyraźna, nie jest oczywiste, dokąd ostatecznie prowadzi. A należy dojść do szlabanu z dość jednoznacznym napisem: „Do not enter with vehicle. Only by foot”. Musimy za niego wejść.


To tu zaczyna się właściwy spacer w pięknym terenie. Dochodzimy płaskowyżem do wieży Lippija, pełniącej dawniej funkcje ostrzegawczo-obronne. Ta akurat została wybudowana za czasów wielkiego mistrza kawalerów maltańskich Juana de Lascaris-Castellara. Jeśli wybierzemy nadmorską wersję wędrówki, nie mamy szans dojścia do niej, bo wtedy spacer zaczyna się z parkingu przy samej Zatoce Gnejna, nad którą klify z wieżą wznoszą się dość pokaźną stromizną.
Nasz szlak łączy się z tą przymorską wersją dopiero przy Złotej Zatoce i kolejnej wieży w systemie obronnym - Ghajn Tuffieha.

 



Przepiękne są widoki na zatoki i ciekawe formacje na trasie, jak np. „skalna płetwa” w Zatoce Gnejna oraz „grzbiet wieloryba” rozdzielający Zatokę Gnejna od Ghajn Tuffieha.

Po dojściu do tego grzbietu trzeba zdecydować się, który wariant trasy wybieramy – czy schodzimy w dół lub też nieco oddalamy się od brzegu, ale cały czas poruszamy się wyższym wariantem trasy.

 



Na końcu wycieczki z przystanku przy Golden Bay autobus zabierze nas w kolejne miejsca warte zobaczenia na Malcie albo z powrotem do Valletty.

Z Marsaxlokk do naturalnego basenu St Peter Pool i… dalej

Przy okazji wizyty w pięknej miejscowości Marsaxlokk wiele osób wybiera się również na spacer do malowniczej zatoczki Peters Pool. Mimo że naturalny nadmorski basem jest przepiękny, to jednak dojście do niego prowadzi mało atrakcyjną drogą. Szczególnie w porównaniu do wcześniej proponowanych malowniczych spacerów.

 



Trzeba przejść wzdłuż portu w Marsaxlokk, a następnie wybetonowaną drogą rowerową (dojście oznaczone) do asfaltu. Na skrzyżowaniu warto się zatrzymać dla widoku na miasto.

Dalej kontynuujemy - niestety asfaltem - do kolejnego oznaczonego skrętu na kąpielisko. Ścieżka w dół doprowadzi do morza, gdzie o tej porze roku było nawet kilku amatorów pływania. Miejsce wydaje się być dość popularne i często odwiedzane. Na trasie też widzieliśmy wielu spacerowiczów.

 



Betonowo-asfaltowe dojście może nieco rozczarować. Żeby znaleźć się w bardziej naturalnych krajobrazowo okolicznościach, warto iść dalej do cypla z fortem Delimara, latarnią morską, solniskami, a także pięknymi zatokami. Na samym końcu było bardzo malowniczo...

Łącznie ok. 10 km.

Spacer nad morzem w stolicy - Valletcie

Choć Maltę, a szczególnie okolice Valletty uważa się za mocno zabudowaną przestrzeń, my znaleźliśmy piękną odludną trasę wybrzeżem w samej stolicy!

 



Prowadzi od pomnika upamiętniającego drugą wojnę światową Siege Bell do przystani, skąd odpływają promy do Sliemy.


Po drodze czekają na nas: urokliwe domki rybackie z kolorowymi drzwiami, targ rybny, wędkarze, mostki i schodki, skalne podłoże, niekiedy wypełnione częściowo wodą, piaskowcowe formacje, umocnienia twierdzy św. Elma, ale widziane z zupełnie z innej perspektywy i całe mnóstwo kotów. Trochę też nadmorskiego street artu.

 



Na tę trasę trafiliśmy zupełnie przypadkowo, ale mamy wrażenie, że jest optymalna, jeśli ktoś planuje spacer nad samym morzem. Potem już przejścia nie ma i jak się wydaje, wcześniej też nie ma dostępu do morza tak, by przejść dłuższy odcinek bez przeszkód.

 



Architektonicznie Valletta jest przepiękna i na pewno warto poznać jej wszystkie ulice, place, zakamarki, mury, fortyfikacje, pałace i muzea. Natomiast nadmorski spacer pozwoli zobaczyć zupełnie inne jej oblicze.

Spacer historyczny - Xemxija Heritage Trail

Podczas pobytu na wyspie nie tylko wędrowaliśmy pięknymi krajobrazowo ścieżkami wzdłuż wybrzeża. Jeden spacer odbyliśmy po historycznym szlaku w Xemxija.

Niedługa trasa przenosi nas w głęboką przeszłość wyspy - do czasów rzymskich i punickich, do grobowców, tajemniczych świątyń, pozostałości zabudowań mieszkalnych, osiedli jaskiniowych. Niesamowite jest nagromadzenie aż tylu niezwykłych pozostałości na tak niewielkim obszarze!

 



Do tego świadomość, że wędruje się drogą wyznaczoną w tym miejscu już w czasach Rzymian!

Do szlaku dotrzemy wysiadając na przystanku o nazwie Roti w Xemxija. We właściwym kierunku kieruje nas znak The Roman Road ustawiony na drodze odchodzącej od głównej ulicy. Trasa historyczna zaczyna się na ulicy Triq ir-Ridott.
Po szlaku wiodą nas drogowskazy, ale trzeba uważnie się rozglądać, żeby nie przegapić niektórych atrakcji, teren jest bowiem dość mocno zarośnięty.

Mamy wrażenie, że nie jest często odwiedzany. Na pewno nie stanowi głównej atrakcji dla osób przybywających na wyspę jedynie na kilka dni, gdyż jest na wyspie wiele innych bardziej spektakularnych miejsc do zobaczenia. Ponieważ jednak dla nas priorytetem jest aktywne poznawanie miejsc, postanowiliśmy również ten szlak sprawdzić.

 



Niektóre punkty informacji mają dostępne mapki tego szlaku – my niestety nie mieliśmy i trochę żałujemy, bo być może bylibyśmy w stanie więcej miejsc na tym historycznym szlaku zobaczyć. Korzystaliśmy jedynie z opisów w sieci, żeby wiedzieć, czego szukać.

Zatem co można na szlaku znaleźć:
- droga i mur z czasów rzymskich;
- nazywana jest również drogą pielgrzymów, gdyż zmierzali nią od wieków w kierunku sanktuarium w Mellieha;
- w niektórych miejscach można znaleźć wyryte w murze krzyże;
- ogromny megalityczny kamień przy drodze;
- kamienne ule z czasów rzymskich przynajmniej w dwóch miejscach;
- pokręcone 1000-letnie drzewo karobowe, zwane także drzewem chleba świętojańskiego lub oficjalnie szarańczynem strąkowym;
- grota służąca pochówkom w czasach starożytnych tuż obok;
- pozostałości neolitycznej świątyni;
- pojedynczy grób punicki datowany na 500 r. p.n.e. głęboki na 2 metry
- spiżarnia na zboże w postaci studni;
- dom w jaskini z czasów punickich, ta konkretna jaskinia zamieszkana była jeszcze do lat 30. XX wieku!
- dalej całe "osiedle" domostw w grotach;
- w pobliżu dobudowana chatka farmerska
- łaźnie z czasów rzymskich odkryte dopiero w 2000 roku! (trzeba do nich nieco zboczyć, zejście jest ostro w dół wzgórza po schodach);
- tajemnicze żłobienia w skale, które można spotkać również w innych miejscach na Malcie - do dzisiaj nie wyjaśniono ich znaczenia! (tę atrakcję niestety bez mapki przegapiliśmy…)

 



Jeśli ktoś jest wrażliwy na historię, wydarzenia sprzed lat, to miejsce na pewno zrobi wrażenie, choć zupełnie innego typu niż spacery nad zatokami.

Informacje praktyczne

Pora roku i pogoda
Podobno na spacery na Malcie najlepsza jest zima. Wtedy temperatury są znośne (my mieliśmy ok. 15 stopni w styczniu) i zachwyca zieloność naokoło. Jednak trzeba się liczyć z tym, że pogoda może być kapryśna. Bywają dni deszczowe oraz daje się we znaki mocny wiatr. Ale jeśli w Polsce w styczniu panują temperatury minusowe, to na Malce nawet gdy będzie 7-10 stopni, odczujemy to jako bardzo przyjemne warunki.

Orientacja w terenie – mapa
Planując spacery na Malcie można zawierzyć intuicji i widocznym w terenie ścieżkom, nam jednak bardzo przydawała się nawigacja. Korzystaliśmy z map na mapy.cz w wersji wcześniej zoffline’owanej. W planowaniu tras pomagała również mapa wraz z przewodnikiem dla aktywnych, zakupiona jeszcze w Polsce: Malta Gozo 3in1, wydawnictwa Kompass-Karten. Gorąco polecam tę wersję mapy podczas wyjazdu na Maltę, bo jest bardzo dokładna. A jeśli planujecie wycieczki piesze lub rowerowe, zakupienie tej mapy to konieczność.

Dojazdy autobusem
W opisane przez nas miejsca startu i końca wycieczek łatwo dostać się autobusami. Przystanki zlokalizowane są w bliskiej odległości od wielu atrakcji na wyspie. W przypadku spacerów autobus jest nawet lepszym środkiem transportu niż wynajęte auto, bo wtedy wędrujemy od punktu A do punktu B, nie martwiąc się o to, że musimy wrócić do pozostawionego na początku trasy auta. Mimo że czasami trzeba było chwilę poczekać na autobus, to jednak uważamy, że lokalny transport autobusowy działa bez zarzutu. Poruszanie się autobusami po wyspie w zasadzie wymusza także więcej spacerów. Bez auta w wiele miejsc po prostu musimy sobie podejść. Polecamy korzystanie z aplikacji Tallinja – oficjalnej dla transportu na Malcie. Google też sobie nieźle radzi.

Sprzęt w teren
Przed wyjazdem przemyśleć kwestie zabrania odpowiedniej odzieży i sprzętu. Trzeba się ubrać na cebulkę, jeśli planujemy wycieczki zimą. Pogoda może być wtedy zarówno bardzo ciepła – na krótkie spodenki i rękaw, jak i może być chłodniej, gdy wieje wiatr, albo robi się późne popołudnie. Koniecznie jest spakowanie kurtki przeciwdeszczowej. Bardzo lubimy przewiewne i szybkoschnące ciuchy outdoorowe, które mają takie praktyczne rozwiązania jak np. odpinane nogawki, czy też posiadają właściwości oddychające, co jest kluczowe w przypadków T-shirtów, żeby się nie zapocić. Bardzo ważne jest odpowiednie obuwie – wygodne z przyczepną podeszwą. Trekkingowe półbuty sprawdzą się idealne. Na wycieczkę pakujemy się w plecak, z którym wygodnie nam się będzie wędrować.

Jeśli chodzi o sprzęt na wyjazd, wsparł nas AktywnyTurysta.pl, sklep z odzieżą outdoorową i przydatnymi gadżetami dla podróżników i ludzi aktywnych. Na wyjeździe testowaliśmy m.in. biodrówkę, kosmetyczkę i plecaki pod patronatem National Geographic.

 



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...