Maroko - ucieczka przed polską zimą

Wróciliśmy z Maroka niestety znowu w pośpiech i codzienny kierat. Odpoczynek naprawdę bardzo nam się przydał. Urlop w ciepłych krajach zimą to świetny pomysł  i zamierzamy go powielać w latach następnych. Wygrzaliśmy się w 30-stopniowych upałach południowego Maroka.

Spędziliśmy dwa dni w Marakeszu, które na pewno jest magiczne, ale też bardzo turystyczne, więc czym prędzej stamtąd uciekliśmy. Planowaliśmy treking w górach, wierząc, że uda nam się tam znaleźć prawdziwe Maroko. Nie zawiedliśmy się. Wędrowaliśmy dwa dni po Atlasie odwiedzając berberyjskie wioski. Udało nam się być w prawdziwym berberyjskim obejściu i popijać marokańską herbatę z miętą i dużą ilością cukru, przegryzając chlebem maczanym w oliwie z oliwek z berberyjską rodziną. Takie spotkania cenimy sobie najbardziej.

Trafiliśmy na targ w wiosce, na który z okolic ściągali berberzy na osiołkach.

Podróżowaliśmy czym się dało: lokalnymi autobusami, zbiorowymi taksówkami, przypadkowym transportem z innymi Marokańczykami na pace, pieszo, rowerem, skuterem (oprócz osła i roweru to podstawowy środek transportu w Maroku), także na wielbłądzie.

Pod względem krajobrazowym to jedno z najciekawszych miejsc, jakie widziałam. Co prawda większość Maroka zajmuje pustynia (trochę inna niż z naszych wyobrażeń – długo przyzwyczajaliśmy się, że pustynia to nie tylko piasek), ale urozmaicona oazami z palmami, wijącą się rzeką i maleńkimi połaciami pól. Dużą część Maroka zajmują góry i niesamowity to widok patrzeć na ośnieżone szczyty z palmowej doliny. Drogi biegną przez całkiem sporej wysokości przełęcze.

Intrygowały nas ufortyfikowane wioski – ksary i kazby, twierdze i mury obronne, wszystko wykonane z gliny zmieszanej ze słomą. A takie mury dookoła Marakeszu mają np. 16 km!!!

Dotarliśmy też do Todry. Chcieliśmy zobaczyć słynny wąwóz opisywany w prasie wspinaczkowej jako mekka wspinania i faktycznie robi on wrażenie. Trudno skały objąć obiektywem, aczkolwiek wspinaczy jak na lekarstwo.
Mimo że naprawdę przyjemnie nam się podróżowało po Maroku, z przykrością musimy stwierdzić, że nie wstawimy go na naszą listę TOP TEN. Jednak kraje arabskie nie pozostaną naszymi ulubionymi, gdyż trudno nam było się przyzwyczaić do kultury, gdzie drugiego człowieka traktuje się jak bankomat.

Fot. arch. Kamila i Darek Gruszka

 



Żałowaliśmy, że nie znamy francuskiego, bo być może, że wtedy łatwiej byłoby nam się porozumieć i... zrozumieć.

Podróżowanie tanimi liniami lotniczymi też ma swoje uroki – jednym z nich jest fakt, że jest tanio, drugim – że nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie się doleci. W Londynie okazało się, że nasz samolot wyleciał 5 godz. wcześniej niż pierwotnie planowany odlot. Drobna zmiana w rozkładzie. Ostatecznie polecieliśmy do Wrocławia. Żałowaliśmy, że nie ma lotu do Poznania – stamtąd blisko by nam było do naszej Dominiki, która cierpliwie czekała na rodziców u swoich dziadków.

Już nigdy nie zrobimy tego błędu, następne wyjazdy tylko z Dominisią!


Pisane na gorąco po powrocie...

 


Wyjazd miał miejsce w lutym 2007 r.

 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...