Maya 5 Gregory - plecak biegowy

Nawet najwięksi przeciwnicy plecaków biegowych w momencie, gdy zaczynają brać udział w biegach górskich na dystansach powyżej maratonu, muszą się zdecydować na jakiś sprzęt, który jest w stanie pomieścić wyposażenie potrzebne czy to podczas zawodów, czy treningów przygotowujących do takich startów. Ja też stanęłam przed takim wyborem.

Biegam od siedmiu lat, niemal od początku z różnego rodzaju pasami biegowymi. Plecaków nigdy nie lubiłam. Byłam zdania, że ciążą na plecach, biega się z nimi niewygodnie, spowalniają mnie. Zamiast bukłaka wolałam równomiernie rozłożone na pasie małe buteleczki z piciem. W kieszonkach mieściły mi się żele, chusteczki, klucze – co więcej mogłoby być potrzebne na treningu? Na zawodach punkty żywieniowe były rozstawione w takiej odległości, że byłam w stanie uzupełnić bez problemu wodę.

Aż wreszcie nadszedł ten czas, że zamiast asfaltów zaczęłam biegać w górach. Tam już trudniej było przewidzieć ile czasu zajmie dobiegnięcie z jednego punktu do drugiego. W upalne dni zdarzało się, że nie starczało mi wody. Okazało się też, że na niektóre biegi konieczne jest wyposażenie obowiązkowe: folia NRC, kurtka, czołówka, telefon. Wszystko to gdzieś trzeba pomieścić! Poza tym moje przygotowania do zawodów zaczęły obejmować kilkudziesięciokilometrowe treningi górskie, gdzie wodę i jedzenie musiałam sobie zapewnić sama. Przyszedł czas na podjęcie poważnej decyzji – jaki plecak biegowy wybrać, bo że muszę sobie taki sprawić, to było już pewne.

 

Ponieważ w temacie plecaków byłam totalnym lajkonikiem, postanowiłam podpytać bardziej doświadczonych kolegów i koleżanki, na co trzeba zwrócić uwagę przy wyborze takowego sprzętu. Oto, co usłyszałam:

- Najlepsze są minimalistyczne o jak najmniejszym litrażu.
- Musi być taki, by zmieściły się do niego kijki.
- Powinien mieć możliwość przypięcia kijków na zewnątrz.
- Mnie wystarcza taka płaska kamizelka.
- Ważne, by miały dużo dodatkowych kieszonek, do których włożysz żele i inne przydatne rzeczy, które musisz mieć pod ręką.
- Koniecznie musi być możliwość korzystania z bukłaka na wodę.
- Zwróć uwagę, czy kieszeń na bukłak jest izolowana, bo jeśli nie, to woda się nagrzewa i pije się ciepłą zupę.
- Nie cierpię bukłaków, bo woda strasznie w nich chlupocze.
- Z bukłakami jest taki problem, że trudno je wymyć od środka.
- Ostatnio się wkurzyłam mocno, bo okazało się na zawodach, że bukłak mi przecieka.
- Bardzo fajnym rozwiązaniem jest umieszczenie bidonów na wodę z przodu.
- Te wielkie bidony z przodu bardzo mi przeszkadzają, ja mam takie butelki, które można zgnieść, jak już nie ma w nich wody.
- Dobrze jeśli ma pas, bo można dopiąć do niego numer startowy i nie trzeba kombinować z przepinaniem np. z kurtki, jak się zrobi gorąco.
- Pas biodrowy musi być wyżej, inaczej niż w normalnych plecakach.
- Pamiętaj, by ważył jak najmniej, będziesz go dźwigać na plecach.
- Musi być z solidnego materiału, by nie przemókł.
- itd., itd.


Każdy z biegaczy miał do powiedzenia wiele na temat plecaków. Im więcej osób o wybór plecaka podpytywałam, tym większy jednak miałam „misz masz” w głowie. Miałam wrażenie, że rady te były poniekąd sprzeczne. Uświadomiłam sobie, że każdy biega z innym plecakiem i że tak naprawdę najważniejsze jest dopasowanie plecaka do swoich potrzeb. Być może pierwszy zakup nie będzie tym ostatecznym, ale od czegoś trzeba zacząć.

Tak się zdarzyło, że w moje ręce wpadł plecak Maya 5 marki Gregory...


Jak wypadły testy plecaka Gregory? Czy sprawdził się jako plecak biegowy? Przeczytajcie na Ceneria.pl...




 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...