Muzeum motoryzacji firmy BMW, jak również ich fabryka samochodów, stadion Allianz Arena, na którym gra słynne Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim czy Ogród Angielski z plażą nudystów i... surferami. To wszystko znajdziecie w stolicy Bawarii. My dopiero zaczynamy składać monachijskie puzzelki, więc nieco inne atrakcje podczas krótkiego pobytu udało nam się zobaczyć, ale wśród nich jest tak samo ekscentryczny jak piosenkarz memoriał Michaela Jacksona czy słynne monachijskie bierhalle, gdzie nie tylko pije się piwo, ale także je golonkę.
Ale czy o Niemczech można w ogóle myśleć jako o celu wyjazdu turystycznego? Zaczęło się od Bawarii. Zauroczyły mnie krajobrazy Frankenjury – rejonu wspinaczkowego ze skałami ukrytymi pośród drzew, niespieszne życie w bawarskich uroczych wioskach, knajpki z sympatycznymi brzuchatymi Niemcami objadającymi się ogromnymi kotletami z frytkami o 22.00 w nocy i weselni goście w bawarskich strojach, podrygujący do tradycyjnej muzyki. Zobaczyłam zdecydowanie mniej sztywniackie oblicze Niemiec niż wcześniej utrwalone w moich wyobrażeniach. I jakoś tak się składa, że jak przyjeżdżam do Niemiec, to właśnie do tej cześci Niemiec. Który to już raz? Trzeci? Czwarty? Na pewno drugi w Monachium.
Tym razem jednak nie wakacyjnie, a typowo biznesowo. Monachium posiada imponujący nowoczesny teren targowy skomunikowany z centrum za sprawą sprawnie działającego metra. Na targach ispo możecie zapoznać się z całą branżą outdoorową i sportową, głównie zimową. Jeśli nie ma stoiska jakiejś marki na ispo, to znaczy że nie istnieje? - stwierdzenie bliskie prawdy.
To tam spędzaliśmy całe dnie podczas pobytu w Monachium, wpadając jedynie wieczorem do centrum w poszukiwaniu jakiejś jadłodajni. Zamiast zabytków zwiedzaliśmy o tej porze kultowe bierhalle – ogromne restauracje, gdzie obsługuje się jednocześnie setki osób i serwuje typowo bawarskie potrawy mięsne oraz lokalne piwa, z których Niemcy są niezwykle dumni. Pewien szczegół nie dawał nam jednak spokoju. Za każdym razem jak wychodziliśmy na powierzchnię ze stacji metra Marienplatz, widzieliśmy ten sam widok: imponującą neogotycką fasadę Nowego Ratusza z oświetloną wieżą zegarową i mnóstwem innych pomniejszych wieżyczek. Tym razem postanowiliśmy zobaczyć ją wreszcie w świetle dziennym! Maksymalnie wykorzystaliśmy więc dwa dni na targach, a trzeciego ruszyliśmy w miasto. Czasu nie mieliśmy dużo, bo samolot by na nas nie zaczekał, więc poznaliśmy pokawałkowane jak puzzle Monachium, z których mamy nadzieję w czasie kolejnych pobytów złożyć wreszcie cały obraz.
O zabytkach i historii Monachium przeczytacie tutaj:
http://www.barswiat.pl/co-warto-zobaczyc-w-monachium----skladamy-bawarskie-puzzle,3549,i.html

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
