Noc pod Diablakiem

Koniec roku pod namiotem? Czemu nie? Zwłaszcza na Babiej Górze.

Góra Diabła, Matka Niepogody, Królowa Beskidów - to tylko niektóre określenia najwyższego szczytu polskiej części Beskidów. Przewyższająca okoliczne wzniesienia średnio o 500 m Babia Góra ma w sobie coś złowrogiego i fascynującego, zarazem. Często spoglądałam na nią z okien mojego mieszkania w Krakowie. Przy dobrej widoczności wyraźnie widać jej kształt - przypomina grzbiet potężnego niedźwiedzia, który zapadł w wieczny sen. Gdy na nizinach dawno już gości wiosna, w partiach szczytowych Babiej nadal leży śnieg.

Wreszcie wybraliśmy się tam tuż przed sylwestrem 2005 (okres świąteczno-noworoczny zazwyczaj spędzamy w górach, lubimy wędrówki w zimowych warunkach - mało ludzi, a obcowanie z naturą dostarcza przeżyć niemal metafizycznych). Postanowiliśmy spędzić choć jedną noc w namiocie rozbitym na śniegu, przywołując wspomnienia śnieżnych przełęczy Kaukazu i Pamiru, gdzie jeździliśmy w czasach studenckich...

Autobus PKS zawiózł nas do Zawoi Markowej, pod sam szlaban Babiogórskiego Parku Narodowego (kursują tu również busy z pobliskich miejscowości). Czekała nas kilkugodzinna droga zielonym szlakiem w kierunku schroniska Markowe Szczawiny na 1180 m n.p.m. i dalej przez przełęcz Brona, czerwonym, pod szczyt Diablaka (1725 m), najwyższego wzniesienia Babiej (szlak żółty wiodący Akademicką Percią zimą jest zamknięty). Pod schroniskiem zrobiliśmy krótką przerwę na herbatę. Uspokoiliśmy dyżurnego goprowca mówiąc, że mamy odpowiedni sprzęt biwakowy, doskonałe śpiwory puchowe, solidne buty z membraną i ciepłą odzież termoaktywną i że nie grozi nam przemarznięcie, choć temperatura w nocy spadała grubo poniżej zera.

Marsz z Zawoi rozpoczęliśmy około południa. Latem w trzy godziny dotarlibyśmy na sam szczyt Babiej, ale zimą śnieg skutecznie spowalnia wędrówkę. Brnęliśmy w nim niemal po pas, a nogi grzęzły nam w kosodrzewinie przysypanej białym puchem. Zapadał zmrok, robiło się coraz zimnej, więc koło 16 postanowiliśmy rozbić namiot. Biwak wypadł jeszcze w granicach lasu, co zapewniało ochronę przed wiatrem. Przygotowany na maszynce gazowej w przedsionku namiotu ciepły posiłek skutecznie nas rozgrzał (nie ma jak chińska zupka z paczki popijana herbatą). Tego dnia szorowałam zęby szczoteczką maczaną w śniegu, a obmycie twarzy musiało starczyć za całą toaletę. Zasypialiśmy słysząc płatki śniegu opadające na tropik.

Na szczyt ruszyliśmy nazajutrz. Trochę obawialiśmy się o warunki, na szczęście rano inni przecierali szlak w kierunku Diablaka (ale chyba tylko my spędziliśmy noc w namiocie w masywie Babiej).

Wędrówka grzbietem dostarczyła nam niezwykłych wrażeń: silny wiatr, słaba widoczność, zacinający śnieg, zmaganie się z własną słabością i zmęczeniem (to zresztą w górach lubię najbardziej). Wcale nie szło się źle, bo śnieg wywiały silne podmuchy. Ale trzeba się było nieźle pilnować, by z Diablaka zejść we właściwym kierunku - wszystko spowijała zasłona mgły.

Droga w dół minęła bardzo szybko. Plecak już tak nie ciążył i na sylwestra zameldowaliśmy się w Stryszawie, w domku wynajętym wraz z przyjaciółmi. Szampan pity z kubka od termosu w pobliżu ciepłego kominka miał niezapomniany smak...


Tekst: Kamila Gruszka

Zdjęcie: Paweł Tatarek



Artykuł ukazał się w w dodatku "Turystyka" Gazety Wyborczej" z dn. 29-30 grudnia 2007 r.


 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...