Serce zostało w...
... Céuse, rejonie wspinaczkowym we Francji. Na terenie parku krajobrazowego znajduje się mur skalny, który ma ok. 4 km długości i w niektórych miejscach dochodzi do 70-80 m wysokości. Z parkingu niezbyt łatwą ścieżką trzeba podejść aż na 2 tys. m n.p.m. Zajmuje to od półtorej do dwóch godzin. Gdy jednak dojdzie się już na samą górę i stanie przed niesamowitymi skałami, całe zmęczenie mija. To jeden z najbardziej popularnych wakacyjnych rejonów wspinaczkowych w Europie - z powodu wysokości latem panują tam znośne temperatury.
Okolica jest piękna. W pobliżu znajduje się jezioro, a dookoła pola lawendowe, jak niemal w całej Prowansji. Miasta rozrzucone wokół tego rejonu są niezwykle malownicze. Z Céuse łączę swoje przyszłe plany wspinaczkowe, ponieważ są tam klasyczne drogi znane na całym świecie, a uporanie się z jakąkolwiek linią wspinaczkową na wysokości 2 tys. m to spory sukces.
Niezapomniany dzień miał miejsce... 12 maja 2004 r. na skałce o nazwie Pochylec pod Krakowem, kiedy poprowadziłam drogę Powerplay o wycenie VI.7. Do dzś to najbardziej wartościowy akcent w mojej karierze wspinaczkowej. A był to dzień, który w ogóle tego nie zapowiadał. Po kilku godzinach zajęć na uczelni (walczyłam o zaliczenia) przyjechałam po południu pod skałkę busem, bardzo zmęczona. Wpinając się więc do łańcucha zjazdowego na końcu drogi, nie wierzyłam w to, co się stało, i beczałam jak dziecko. Od tego momentu zmieniło się moje nastawienie do wspinania - uwierzyłam, że jeżeli ma się silną motywację i naprawdę się czegoś chce, to można góry przenosić.
Najlepsze wakacje spędziłam w... Céuse w 2002 r. Pojechałam do Francji z przyjaciółmi ze Śląska. Dużo się wtedy nachodziłam, a mało nawspinałam. Po dwóch tygodniach znajomi wrócili do Polski, a ja po raz pierwszy odważyłam się zostać sama. Poznałam wtedy wielu sympatycznych ludzi: Holendrów, Amerykanów, Niemców, Belgów... Ciekawie było obserwować różnice mentalnie pomiędzy nimi. Nikt z nich nie traktował mnie jak wspinacza, tylko jako fajną, uśmiechniętą dziewczynkę z Polski. To były zupełnie niesportowe wakacje.
Mur skalny w Céüse. Fot. ach. Ola Taistra
Na wyprawę zawsze zabieram... Nigdy nie mogłabym zapomnieć swoich butów wspinaczkowych. Używam bardzo dobrych, sprawdzonych, marki Evolv i nie potrafiłabym wspinać się w innych, nie swoich. Staram się mieć ze sobą własny sprzęt, czyli komplet ekspresów, uprząż, linę... Dzięki temu czuję się bezpiecznie, gdyż mam gwarancję, że nie jest uszkodzony czy zużyty. Biorę także stos dobrych książek. Wspinanie często wyzwala niesamowite emocje, które po pewnym czasie stają się męczące, a z książką mogę się zrelaksować i uciec w zupełnie inny świat. Podczas dłuższego wyjazdu człowiek jest tak zmęczony myśleniem i mówieniem o wspinaniu, że chce poczytać np. o pingwinach na Antarktydzie.
Mój ulubiony hotel to... Nie wiem, co to jest hotel i nie zdarzyło mi się korzystać z takich luksusów. Przeważnie śpię gdzieś na dziko lub pod namiotem. Zdarza mi się nocować na kempingach i w schroniskach, jednak najdłużej 2-3 tygodnie. Kempingi na Zachodzie kosztują ok. 4-6 euro. Jeżeli jedzie się na 2 tygodnie, można to przeżyć, ale jeśli na 3 miesiące - to z 4 euro robi się nagle kosmiczna suma. W przypadku wyjazdu sportowego, nastawionego na wynik, zmęczenie psychicznie spowodowane brakiem prysznica, ciepłej wody czy ubikacji bardzo osłabia motywację - by zregenerować organizm, niezbędne są bardziej komfortowe warunki...
Wymarzony cel podróży... Lista miejsc, w których chciałabym się wspinać, jest niewiarygodnie długa. Jest jednak jeden rejon, który mocno zapadł mi w pamięć - Virgin River Gorge w USA. Zdjęcia, które oglądałam w internecie czy w czasopismach wspinaczkowych, robią niesamowite wrażenie: dwie czy trzy strzeliste turnie wyrastające pośrodku pustyni. Znajdują się na nich piękne linie wspinaczkowe.
Wkrótce będę w drodze do... Australii. W planach mam wspinaczkę w Grampians i Blue Mountains. W skład ekipy wejdzie także Jacek Kudłaty (Alpinus Expedition Team), który robi piękne zdjęcia, a Sławek Sławatecki (Hybryda Film Studio) będzie kręcił film. Mam nadzieję, że już wkrótce wsiądziemy do samolotu...
not. Kamila Gruszka
Ola Taistra – studentka AWF w Krakowie, członkini Alpinus Expedition Team. Wspina się od 1999 r., głównie w skałach, należy do światowej czołówki wspinających się kobiet.
Wywiad z cyklu "Serce zostało w..." ukazał się w "Turystyce", dodatku "Gazety Wyborczej". z dn. 26-27 kwietnia 2008 r.

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
