Tekst i zdjęcia: Kamila Gruszka
Olandia jest mniejszą z dwóch słynnych wysp Szwecji (druga to Gotlandia) i łatwiej osiągalną, bo prowadzi na nią bezpłatny most, podczas gdy na Gotlandię możemy dostać się jedynie promem.
Jej długość to 137 kilometrów, szerokość – od 4 do 16 km. Wydawałoby, że taką przestrzeń pokonamy w zaledwie kilka godzin. Tak, to możliwe. Jeśli jednak chcielibyśmy poznać wszystkie atrakcje Olandii, to szybko się okaże, że nawet tydzień nie wystarczy. Pełno tu tajemniczych miejsc, runicznych kamieni, starożytnych kurhanów, pamiątek po wikingach, pozostałości po starych grodach i lasów zamieszkiwanych według opowieści przez dziwne stworzenia. Znajdzie się tu też coś dla wielbicieli przyrody. Aktywni mogą przemierzać liczne szlaki piesze i ścieżki rowerowe, a ci bardziej leniwi - poleżeć na jednej z kilkudziesięciu plaż. Wszak Olandia to najbardziej nasłoneczniony rejon w całej Szwecji, który w lecie przyciąga licznych plażowiczów. Mój czas na tej wyspie okazał się zdecydowanie za krótki. Posmakowałam nieco jej uroku, choć nie nasyciłam się wystarczająco. Z tym większym sentymentem wracam wspomnieniami do tej podróży...
Trolle Olandii mają wielgaśne nosy, spiczaste uszy, długi ogon i porośnięte są czarnymi włosami. Podobno, bo wcale nie jest łatwo je wypatrzyć. Nawet w Trollowej Puszczy na północy wyspy. Natomiast są doskonale wyczuwalne, bo nie myją się w ogóle. I ten fakt mogę potwierdzić, choć więksi ode mnie sceptycy twierdzą, że podczas spaceru śmierdziały odchody krów pasących się na przymorskiej łące. Wytyczono tam kilka ścieżek, które zaprowadzą nas do najstarszych dębów porośniętych bluszczem, pozostałości średniowiecznego portu, kamiennych grobów sprzed tysiąca lat oznaczonych stosami i wraku drewnianego statku, który rozbił się u wybrzeży podczas zimowej nocy. Największe wrażenie robi fragment lasu z drzewami, których gałęzie powyginane były przez wiatr we wszystkich możliwych kierunkach – taki trollowy plac zabaw z naturalnym torem przeszkód.
Pełna wersja artykułu w "Podróże polecają Skandynawia" 1/2016 r., dodatku do "Podróży".


Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
