Oryginalne sandały Teva w klimacie afrykańskim

Oto sandały Teva: gumowa podeszwa i kilka pasków. Proste? Tak! Ale dopiero 30 lat temu wymyślił to Mark Thatcher, pomysłodawca wygodnych i przyczepnych sandałów outdoorowych.


Po ponad 30 latach mamy możliwość zapoznania się z jednym z odświeżonych pierwszych modeli sandałów Teva - Original Sandal. Do moich rąk, a właściwie na moje nogi, trafiła para w bardzo oryginalnej kolorystyce: o turkusowej podeszwie i pomarańczowo-bordowo-szaro-niebieskich wzorzystych taśmach nasuwających skojarzenia z afrykańskimi mieszkankami sawanny (dostępne jest także inne wzornictwo). Całość bardzo oryginalna i godna swojej nazwy, aczkolwiek przecież nie w wyglądzie kryją się właściwe cechy sandałów.

Paskowe sandały z założenia są przeważnie minimalistyczne, aczkolwiek Teva ma w ofercie zaawansowane modele z mocną podeszwą wyprofilowaną tak, by poradziła sobie nawet na nierównych szlakach górskich lub skalnych przeszkodach.

 

Za to mój model Original Sandal na pierwszy rzut oka wygląda jakby spełniał absolutne minimum z wymagań stawianych sandałom. Cóż tu mamy? Cienką podeszwę i kilka pasków, z których tylko ten przy kostce regulowany jest rzepem. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy znacznie więcej.

 

Jaka tajemnica kryje się w sandałach Teva? Zapraszam do zapoznania się z recenzją tego przepięknego modelu na stronie www.Ceneria.pl.

 

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...