Pojemnik na wodę - małe, tanie, a cieszy

Pojemnik na wodę uważam ostatnio za jedną z przydatniejszych rzeczy na naszych wyjazdach, nie licząc oczywiście namiotu, mat, śpiworów i urządzeń grzewczych wraz z naczyniami.

Kiedyś taki przedmiot uważałabym za zbytek rozpusty finansowej, niepotrzebne zabieranie miejsca w samochodzie, absurdalnym pomysłem uzałabym troczenie go do plecaka oraz wydawałoby mi się, że można by go skutecznie zastąpić czymś innym, np. zwykłą plastikową butelką po wodzie mineralnej.

Moje podejście do aspektu niezbędności pojemnika na wodę podczas biwaków zmieniło się diametralnie, choć musiałam do tego długo dojrzewać. I mimo że jestem pewna, że wiele osób ma podobny pogląd na potrzebę zakupienia tego sprzętu, jak ja miałam kiedyś (patrz wyżej), to jednak chciałabym przekonać na moim przykładzie choć parę osób, że warto w taką rzecz zaopatrzyć się na wakacje.

Używam obecnie pojemnika na wodę firmy Rockland o pojemności 15 l. Firma Rockland ma w swojej ofercie także zbiornik 10-litrowy, składany w harmonijkę. Mnie jednak zależało na dużej objętości oraz podobał mi się bardziej kształt tego 15-litrowego. Jak się okazało później – dla mnie osobiście był to największy atut pojemnika.

Stanowi on bowiem sześcian, który wypełniony wodą można stabilnie postawić w dowolnym miejscu – na ławce, stoliku, w bagażniku samochodu czy na jakimkolwiek innym podwyższeniu, by swobodnie nalać sobie potrzebną ilość wody do menażki, umyć pod bieżącą wodą ręce lub brudne naczynia.

 



Pojemnik na wodę 15 l marki Rockland. Fot. produktu



Odpowiednio postawiony pojemnik ma na dole kranik – rzecz niedostępna w butelkach po wodzie mineralnej! - który odkręcony dozuje nam wodę w ilości wystarczającej do spłukania mydła z rąk. Choć trzeba przyznać, że gdy chcemy nalać wody do większego naczynia, musimy wykazać się odrobiną cierpliwości, gdyż strumień nie jest zbyt obfity. Ale zawsze można okręcić korek i nalać większą ilość wody nie będąc ograniczonym przepustowością kranika. Dla mnie jednak ważne było to, że swobodnie używając dwóch rąk mogłam myć pod strumieniem wody, co tylko chciałam. Gdy używamy plastikowych butelek po wodzie mineralnej, po pierwsze, jednej ręki zazwyczaj musimy użyć do trzymania tej butelki, a po drugie, często dzieje się tak, że przechylając plastikowy pojemnik z wodą mineralną naleje nam się więcej wody niż potrzebujemy. Dla mnie atutem jest to, że w pojemniku Rocklanda woda leci ciurkiem przez cały czas.


Ostatnie moje wyjazdy wyglądały mniej więcej tak, że pakowałam sprzęt biwakowy do bagażnika samochodu i ruszaliśmy z rodziną przed siebie, zastanawiając się nad miejscem noclegu ok. godz. 18.00-19.00 w miejscu, w którym akurat przebywaliśmy. Nierzadko dzień kończył się biwakiem na dziko na jakiejś polance w lesie czy w środku gór lub w innym przypadkowym miejscu przy trasie. Nie zawsze mieliśmy pod nosem strumień czy źródełko z wodą pitną, wtedy woda zabrana w pojemniku Rocklanda z bardziej cywilizowanego miejsca poprzedniego biwaku, czy nabrana do pojemnika z przydrożnego wodopoju okazywała się niezbędna, jeśli chcieliśmy zjeść normalną kolację i śniadanie oraz popić herbatą - no bo mycie można uznać za niepotrzebny zbytek :) (na to mieliśmy inny patent – o czym zapewne innym razem napiszę). Nawet jeśli płynął w pobliżu obozowiska jakiś potok (zakładając, że jego wody nadawały się do spożycia), to wygodniej było nabrać wody do pojemnika niż za każdym razem udawać się kilka metrów do strumienia. Tę samą zasadę stosowaliśmy na normalnych kempingach – po co nadwyrężać nogi spacerami do łazienki czy kuchni po wodę, jeśli mogliśmy mieć swoje prywatne źródło tuż przy namiocie. Zresztą pojemnik posiada wygodną rączkę, dzięki której przeniesiemy go na znaczne odległości. U nas z samochodu do namiotu przenosiły go nawet dzieci.



Wodę na wszelki wypadek ZAWSZE woziliśmy ze sobą. Zazwyczaj w bagażniku, choć szczerze mówiąc zawsze dbałam o zabezpieczenie, żeby pojemnik nie miał szans się przedziurawić lub starałam się, by woda w przypadku jakiegoś nieprzewidzianego przecieku nie narobiła zbyt wielu szkód. Nigdy nam się to jednak na szczęście nie zdarzyło. Zresztą plastik, z którego wykonany jest pojemnik wygląda dość solidnie. Na tyle, że nawet jak przewoziliśmy pusty pojemnik, to do głowy nie przychodziło nam go składać, gdyż plastik był na tyle sztywny, że jednak nie było to bardzo wygodne - nie chciało nam się walczyć w tym wypadku z materią. Jednak nawet rozłożony i z pełnym obciążeniem wodnym nie stanowił on jakiegoś specjalnego balastu w bagażniku.

Od czasu jak staliśmy się właścicielami pojemnika Rockland nigdy nie pomyślałam, że niepotrzebnie zabiera nam miejsce w bagażniku samochodu – zabieramy go ze sobą nawet na weekendowe wypady na kemping z 1 noclegiem.




Zmieniłam też moje wyobrażenie nt. wielodniowych wędrówek po górach z ekipą. Myślę, że w przypadku jakiejś dłuższej wędrówki np. górach Ukrainy, Rumunii czy na Kaukazie taki pojemnik też mógłby okazać się przydatny. Oczywiście o mniejszym litrażu, na pewno swobodnie składany (pojemnik Rockland o pojemności 10 l ma lepiej ten patent rozwiązany niż 15-litrowy) i chyba tylko w przypadku większej grupy (można by się dzielić bagażem, poza tym na dwójkę osób wystarczyłaby jakaś 2-litrowa butelka). No ale na ten temat musiałby się wypowiedzieć ktoś, kto taki pojemnik wziął na wyjazd i go wypróbował - ja mimo że mam spore doświadczenie w tego typu wypadach, niestety już dawno w takowym nie uczestniczyłam.

 



Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że taki 15-litrowy sześcian Rocklanda kosztuje niecałe 30 zł. Gdybym nawet co roku miała wydawać taką sumę na nowy pojemnik, chyba bym się nie zawahała.

Plusy pojemnika na wodę:

- wygoda użytkowania;
- stabilny, kształt, który pozwala na swobodne położenie na różnych rodzajach płaszczyzn;
- kranik, który zdecydowanie odróżnia go od butelek po wodzie mineralnej, nawet tych 5-litrowych;
- swobodny dostęp do bieżącej wody;
- uchwyt do przenoszenia, wygodny przy przenoszeniu nawet na większe odległości
- poczucie niezależności na biwakach;
- solidny tworzywo, z którego jest wykonany;
- cena – zdecydowanie nie za wysoka za taki luksus.

Minusy

- czasem strumień wody z kranika wydawał się zbyt nikły;
- swoboda składania pojemnika do rozmiarów kompaktowych nie do końca satysfakcjonująca.


Kamila Gruszka
Ceneria.pl

 

 

Więcej recenzji sprzętu na www.ceneria.pl

 

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...